Test: Seat Ateca FR 4Drive – o jeden skok od Cupry

Seat Ateca w wersji FR z silnikiem 2.0 TSI o mocy 190 KM sporo obiecuje, choć sportowym trudno go nazwać. Odkryłem za to sporo innych zalet.

Tytułuję ten artykuł trochę przewrotnie, bo Seat Ateca FR o mocy 190 KM jest w hierarchii modelowej faktycznie tylko jeden szczebelek niżej od modelu Cupra Ateca. W rzeczywistości do pokonania tego szczebla potrzebny jest spory skok, bo to więcej niż 100 KM różnicy. Nie pomaga nawet fakt, że pod maską obu modeli pracuje bardzo podobny silnik o pojemności 2 litrów i oznaczeniu TSI oraz oba mają napęd na wszystkie koła. Czy Seat Ateca w tej semi-topowej wersji może być namiastką wrażeń jakie zapewnia Cupra? Sprawdzałem to w tygodniowym teście na dystansie ponad 1000 km.

W końcówce 2020 roku Ateca przeszła skromny lifting

Od momentu prezentacji w 2016 r. Seat Ateca prezentował się na tle rywali niezwykle atrakcyjnie. Ostre linie, masa przetłoczeń i bardzo przyjemne proporcje nadwozia sprawiały, że nawet dzisiaj wyglądałby jak coś nowego. Lifting zewnętrzny nie był temu modelowi mocno potrzebny i chyba Seat to zauważył, bo żadnych znaczących zmian wizualnych nie odnotowałem. Delikatnie przeprojektowany pas przedni z innym kształtem grilla, poprawiony kształt LED-owego oświetlenia czy trochę bogatsze zderzaki to nie są znaczące poprawki. Od słupka A aż do końca nadwozia tych zmian jest jeszcze mniej. Trochę szkoda, że Ateca wzorem Tarraco nie dostała pasa świetlnego w poprzek tylnej klapy. Widocznie to jest ten element ekstra, który dostają nabywcy większego i bardziej prestiżowego modelu. Na pocieszenie w testowanej odmianie FR mam z tyłu dynamiczne kierunkowskazy w standardzie.

Seat już przyzwyczaił swoich klientów, że wybierając wersję FR dostają jeszcze bardziej sportowy wygląd. Dla wielu z nich wręcz ten pakiet stylistyczny jest obowiązkiem mając tak dynamicznie wyglądającą podstawę. Mi też się podoba taka wersja, ale z pewnymi zastrzeżeniami. Cudowny jest kolor testowego egzemplarza – czerwony metalik o nazwie Velvet Red. Lakierowane są elementy takie jak dolna część przedniego zderzaka czy elementy nadkoli, zazwyczaj w SUV-ach czarne i brzydkie. Uwagi mam do plastikowych elementów przedniego pasa jak grill czy kratki boczne. Wygląda to jak najtańszy możliwy plastik w kolorze szarym i aż szkoda, że te elementy nie mogą być błyszczące na czarno. Tak zrobiono z plastikami po bokach tylnej szyby, tyle że akurat za te rzeczy się dopłaca osobno. No i tylny zderzak ma żenujące ‘chromy’ udające końcówki wydechu. Chyba odmiana semi-sportowa o mocy prawie 200 KM zasługuje już na prawdziwe rury? Według stylistów niekoniecznie.

Wnętrze jak skała

Najważniejszą cechą Ateki w środku jest niemiecka solidność. Wszystkie plastiki poskładane są jakby zostały wyciosane z litej skały. Główną zmianą w ramach liftingu są ekrany – ten centralny jest większy, a przed kierowcą pojawił się odświeżony Virtual Cockpit. Obsługa wszystkiego to klasyka gatunku oraz zachowano klasyczny układ centralnej części deski rozdzielczej – jest ekran pomiędzy nawiewami, powyżej panelu klimatyzacji. Wszystko skomponowane spójnie bez wystającego z deski tabletu, który tak drażni wielu kierowców.

Podobno zmieniły się materiały wykończeniowe. O ile nie mam zastrzeżeń do foteli pokrytych alcantarą, tak cała górna część deski rozdzielczej nadal jest bardzo niepraktyczna. To jakiś rodzaj gumowanego plastiku, który niemiłosiernie się kurzy, a przetarcie szmatką niewiele pomoże. Równie dobrze można próbować szmatką wytrzeć papier ścierny. Po lewarku skrzyni DSG widać, że Ateca nie jest już najświeższym modelem. W nowszych jest selektor w formie malutkiego joysticka, a w Atece jeszcze klasyczny, duży lewarek. To nie wada, ale plastiki wokół niego już przy przebiegu 23 tys. km są porysowane.

Zdecydowana większość z 300 tysięcy sprzedanych egzemplarzy Seata Ateca ma napęd na przód. Oznacza to, że bagażnik ma aż 510 litrów pojemności, ale nie w przypadku tej mocnej wersji 2.0 TSI. Tu standardem jest napęd 4Drive zabierający z bagażnika 25 l. Mimo wszystko 485 l to nadal bardzo dobry wynik. W razie potrzeby tylne fotele można poskładać i mieć prawie 1600 l przestrzeni. Mi się akurat przydało, bo miałem sporo zgrzewek napojów do przewiezienia. Ateca dość mocno dociążyła się z tyłu i osiadła, ale nawet nie jęknęła podczas jazdy. Klasycznie poprowadzona linia dachu nie zabiera miejsca nad głowami dla pasażerów z tyłu. Na szerokość trzy osoby będą miały niewygodnie, ale dwójka dorosłych lub dwa duże foteliki zmieszczą się bez problemu. Seat Ateca jest tak zrobiony, że mając 4381 mm długości bez trudu rywalizuje pojemnością wnętrza z konkurentami przekraczającymi 4,5 m.

Dynamic Chassis Control

System DCC, czyli Dynamic Chassis Control to moim zdaniem klucz do wygody użytkowania Seata Ateca. W znaczący sposób wpływa na uniwersalność auta poprzez zmianę sposobu tłumienia amortyzatorów. W połączeniu z SEAT Drive Profile otrzymujemy tryby jazdy, które rzeczywiście znacząco się różnią. Oprócz amortyzacji inaczej działa układ kierowniczy, skrzynia DSG i pedał gazu. Okrągłym przełącznikiem pomiędzy fotelami kierowca zmienia sobie ustawienie od Eco poprzez Normal, Sport i Individual. Standardowo nie wiem po co jest Normal, ale widocznie taka uśredniona ‘baza’ była potrzebna. Tryb Eco to głównie zamulona reakcja na gaz w połączeniu z trybem żeglowania skrzyni biegów. Fajne do płynnej jazdy bez pośpiechu. Tryb Normal ma wszystko to samo tylko bez żeglowania, ale większość petrolheadów od razu włączy Sport i będzie tak jeździć zawsze.

DSC 5866 1024x683

Też bym tak zrobił gdyby nie DCC. W przypadku obecności tego systemu jestem miłośnikiem ustawienia Individual, gdzie wszystko oprócz zawieszenia jest ustawione analogicznie jak w Sport, ale z miękkim zawieszeniem. Po prostu lubię ten uspokajająco-bujający sposób prowadzenia auta jaki oferuje DCC. Co ciekawe, jest to dokładnie ten sam typ bujania w Seacie i w innych VAG-ach np. Skodzie Octavii. Inny typ auta, inny segment, a zachowanie zawieszenia odwzorowane tak samo. Polecam wybrać tę opcję na liście – niecałe 3700 zł, a zdecydowanie warto.

Testowany egzemplarz wyposażony był w system napędu na wszystkie koła 4Drive. To powoduje, że na selektorze trybów pojawiają się jeszcze dwie dodatkowe ikony – Snow oraz Offroad. Chodzi przede wszystkim o lekkie ogłupienie systemów ASR i ESP, by móc wykaraskać się z luźnych lub śliskich nawierzchni. Myślę, że Ateca jako sportowy SUV mogłaby funkcjonować bez tego, ale jak już jest to niech stanowi wartość dodaną.

Ateca w mieście i w trasie

Samochód wydaje się większy niż jest w rzeczywistości. Wymiary na poziomie niecałych 4,4 m długości sprawiają, że jest jednym z mniejszych SUV-ów swojego segmentu. Tymczasem na żywo Ateca sprawia wrażenie bardziej okazałej, więc zdziwiłem się gdy Seat wprowadził na rynek jeszcze większego Tarraco. Podczas testu wybrałem się na weekend do Wrocławia, gdzie w ciasnych uliczkach Starego Miasta doceniłem, że jednak te wymiary auta są bardzo kompaktowe. Ateca w ruchu typowo miejskim spalała w okolicach 9 litrów, co uważam za wynik normalny. Poza tym świetnie radzi sobie z kiepskimi nawierzchniami, torami tramwajowymi i studzienkami gęstego miasta. Przyczepię się do nawigacji, która pokazuje zupełnie różne czasy przejazdu niż zwykłe mapy Google oraz nie jest na bieżąco z remontami dróg, nawet takimi trwającymi od lat.

DSC 5887 1024x683

Trasa Warszawa-Wrocław to niemal w całości drogi szybkiego ruchu, na których Ateca pokazała potencjał silnika, choć i kilka niedogodności się znalazło. Przede wszystkim fotele są jak na mój gust zbyt twarde. To typowa cecha nowoczesnych aut z koncernu Volkswagena, a jak na ‘usportowiony’ wariant auta fotel zbyt słabo podpiera ciało z boku. Poza tym za mało schowków i półek na drobiazgi, które finalnie trafiają do cupholderów, a potem nie masz gdzie postawić kawy. Muszę pochwalić wyciszenie przy wysokich prędkościach, bo Ateca naprawdę dobrze ukrywa swoje gabaryty, także w wynikach spalania. Naprawdę podobała mi się też praca aktywnego tempomatu i multimediów. Silnik o mocy 190 KM napędza to nadwozie tak sprawnie, że więcej nie potrzeba do codziennej jazdy. Wystarczy tylko włączyć tryb sportowy skrzyni DSG (niezależny od trybów Drive Profile), by silnik trochę wyżej trzymał obroty. To klucz do sprawnego i przyjemnego poruszania się tym autem.

Seat Ateca – ceny, wyposażenie, konkurencja

Na rok modelowy 2021 ceny Seata Ateca FR zaczynają się od 123 500 zł, ale będzie to samochód z silnikiem 1.5 TSI i napędem na przód. Wersja FR z mocniejszym 2.0 TSI (testowanym) to co najmniej 150 900 zł. Seat robi teraz promocję na wyposażenie opcjonalne, więc pakiet warty normalnie ponad 5 tys. zł kupuje się za 999 zł, warto o tym wspomnieć. Nasz egzemplarz testowy był bardzo bogato wyposażony w opcje, których sam bym raczej nie wybrał. Wśród nich jest szklany dach panoramiczny (4364 zł), system asystenta cofania z przyczepą (1011 zł) czy pakiet chromowanych ramek szyb (1103 zł). Moim zdaniem warto natomiast dopłacić za gniazdko 230V w bagażniku (434 zł), adaptacyjne zawieszenie, o którym pisałem wcześniej, oraz asystenta cofania z kamerami 360 i systemem ostrzegającym o pojazdach zbliżających się z boku. Cena testowanego egzemplarza w cenniku wynosi ponad 180 tys. zł.

DSC 5862 1024x683
W podstawie Seat oferuje mniejszy ekran, ale za to z pokrętłami. Większy nie ma pokręteł, ale jest nawigacja.

Pokusiłem się o szybki research rynku w poszukiwaniu podobnych aut o usportowionych aspiracjach. Ciekawie wygląda nowy Hyundai Tucson, który kosztuje podobnie, ale bez hybrydy może mieć pod maską co najwyżej 1.6 i 180 KM. Jest też ciekawa Mazda CX-30 z benzynowym, wolnossącym motorem. Oba te auta są ciut większe niż Seat. Mimo to za najbliższego charakterem konkurenta uważam Peugeota 3008 w wersji GT-pack i motorem 180 KM, który jest bazowo droższy niż Ateca. Poza tym pewnie każdy zainteresowany Seatem wie, że istnieje jego krewna – Skoda Karoq z tym samym napędem i wersją Sportline. Identyczne wymiary, identyczne osiągi, cena bazowo ciut niższa. Widać, że Seat nie wypada źle na tym tle.

Podsumowanie

Jeśli szukasz SUV-a, który ma służyć do wszystkiego to Ateca wydaje się kandydatem do rozważenia. Nie za mała dla rodziny, ale nie za duża do miasta, dość mocna na trasę i nie pożerająca pieniędzy przy dystrybutorze. Ja podczas tygodniowego testu sprawdziłem ją wzdłuż i wszerz. Załadowałem po dach, przegoniłem w trasę 300 km i parkowałem w miejscu, które na pierwszy rzut oka wydawało się za małe. Jeśli mam jakiś poważny zarzut do Seata, to jako całokształt wydaje się za mało sportowy jak na swój wygląd. Pakiet stylistyczny wygląda okazale, ale pod spodem kryje się zupełnie normalny i trochę przez to nudny, kompaktowy SUV. Jeśli ktoś jest gotowy płacić sporą kasę i dostać sprawdzone auto, choć bez wielkich fajerwerków, to Ateca FR będzie dobrym wyborem. Po więcej emocji należy udać się do salonu Cupry i dopłacić kilkadziesiąt tysięcy. Ateca FR nawet z mocnym, benzynowym silnikiem nie zapewni podobnych wrażeń jak Cupra.

Bartłomiej Puchała

Wygląd:%name (9 / 10)
Wnętrze:%name (7 / 10)
Silnik:%name (8 / 10)
Skrzynia:%name (6 / 10)
Przyspieszenie:%name (8 / 10)
Jazda:%name (8 / 10)
Zawieszenie:%name (9 / 10)
Komfort:%name (7 / 10)
Wyposażenie:%name (8 / 10)
Cena/jakość:%name (8 / 10)
Ogółem:%name (78/100)

Galeria

Dane techniczne

Silnik: R4, benzynowy z turbo
Pojemność: 1984 cm³
Moc: 190 KM przy 4200 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 320 Nm przy 1450-4200 obr/min
Skrzynia biegów: AT DSG-7
Napęd: 4×4 4Drive dołączany
0-100 km/h: 7,1 s
V-max: 212 km/h
Zbiornik paliwa: 50 l
Cena: FR od 123 500 zł, FR 4Drive od 150 900 zł, egzemplarz testowy ~183 000 zł

Dyskusja

komentarzy

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.