Test: Mercedes Citan 111 CDi Mixto

Czy samochód dla małego przedsiębiorcy musi być nudny? Niekoniecznie. Citan Mixto, chociaż wygląda jak mieszanka Renault Kangoo i Dacii Dokker z gwiazdą na masce, wcale nudny nie jest. Nie wierzycie? Zapraszam na test!

 

Utarło się powiedzenie, że mężczyzna powinien w swoim życiu wybudować dom, spłodzić syna i zasadzić drzewo. Dwie pierwsze powinności jeszcze przede mną, ale ja i tak dodałbym czwartą; chociaż kilka dni za kierownicą samochodu użytkowego. Bo gdyby tak zastanowić się nad tym, czego tak naprawdę wymagają od nas, mężczyzn kobiety, poza oczywiście udanym sexem i zaradnością życiową, na myśl przychodzą mi głównie takie umiejętności, jak: wywiercenie dziury, docieplenie ściany w domku na Mazurach czy w wersji soft – chociaż skręcenie szafki z Ikea? Właśnie! A czym przewieźć włókno docieplające, listwy, wiertarkę czy wspomnianą szafkę, żeby móc zaimponować swojej kobiecie? A np. takim Citanem!

Szykując się do tego testu byłem jednak mocno sceptycznie nastawiony do Mercedesa, a w zasadzie gwiazdki na grillu przyklejonej do Renault Kangoo. Gdy jednak tylko usiadłem za niewielką kierownicą ze znaczkiem MB, co prawda żywcem przejętą z samochodów marki Renault, wszystkie wątpliwości zniknęły. Bo choć oba auta produkowane są w tej samej fabryce, Mercedes przechodzi bardziej wymagające testy poprodukcyjne. Ale to nie wszystko – zmieniając Kangoo w Mercedesa Niemcy utwardzili mu też zawieszenie, zmienili wygląd przodu i deski rozdzielczej oraz pogrzebali trochę przy silniku, ale o tym za chwilę.

Z zewnątrz Citan wygląda jak każdy przedstawiciel tego segmentu. Pudełkowate kształty, znając przeznaczenie pojazdu, mają jednak sens. Jedynie przód auta jest bardzo wyrazisty i odchodzi trochę od utartych schematów. Duży grill z gwiazdą, potężne lampy i zwężająca się ku przodowi maska wyglądają dobrze. Natomiast bok to już toczka w toczkę Renault Kangoo. Testowany Mercedes opuścił fabrykę jako przedłużona wersja Mixto, mamy tu więc dużo blachy i zwiększony rozstaw osi, co niestety bardzo zaburza proporcje. Tył auta nie wnosi do całej bryły niczego ciekawego – ot podwójne przeszklone drzwi i wąskie, podłużne światła. Funkcjonalność jednak przede wszystkim.

DSC_7046

W środku, jak na dostawczaka przystało, nie ma fajerwerków. Jest za to bardzo czytelnie, a producent dzięki wykończeniu podłogi matą z gumy zamiast dywaników zadbał też o to, żeby łatwo było utrzymać porządek. Materiały, z których wykonano deskę rozdzielczą, boczki drzwi czy olbrzymią półkę nad przednią szybą (identyczna jest w Kangoo) delikatnie mówiąc nie są zbyt wyszukane, ale z drugiej strony w tego typu aucie ich twardość to raczej zaleta niż wada – tu kłania się po raz kolejny łatwość w utrzymaniu porządku w aucie, które wozi cement i pięciu brudnych robotników.

Za kierownicę wsiada się bardzo łatwo, a po zajęciu miejsca na wygodnym i całkiem przyzwoicie trzymającym na zakrętach fotelu można poczuć się jak w aucie osobowym. Widoczność do przodu i na boki jest bardzo dobra, a pozycja kierowcy za olbrzymią połacią deski rozdzielczej może zawstydzić niejednego rodzinnego vana. Sama deska rozdzielcza jest całkiem miła dla oka, a na jej olbrzymiej przestrzeni umieszczono tylko najpotrzebniejsze przyciski. Co ciekawe, testowany Citan na pokładzie miał automatyczną klimatyzację i radio z MP3 z wbudowanym portem USB. Chłodne powietrze w upalne dni i ulubiony zespół grający z głośników to jednak nie wszystko. Przyjemność za kierownicą Citaną odczuwa się także dzięki świetnie leżącej w dłoniach, dość niewielkiej kierownicy, którą Mercedes zaadoptował z modeli Renault. Identyczną kierownicę trzymałem niedawno w rękach podczas testów Megane

Tuż za siedzeniami kierowcy i pasażera umieszczono kanapę. Dostęp do niej jest nieco utrudniony ze względu na wąskie drzwi przesuwane, a sama kanapa nie rozpieszcza ilością miejsca na nogi, ale nie to jest ważne. Tak naprawdę trzy osoby podróżujące na niej nie będą długodystansowymi pasażerami. W Citanie Mixto chodzi o to, żeby móc przewieźć awaryjnie pracowników, np. na budowę, a na co dzień korzystać w pełni z przedziału ładunkowego. Jeden ruch ręką i kanapa razem z kratką oddzielającą składają się i powiększają przestrzeń na ładunek o ponad metr sześcienny. Gdy autem podróżuje pięć osób, za drugim rzędem siedzeń może leżeć europaleta, a za nią jeszcze jakieś budowlane szpargały. Gdy kanapa jest złożona, powierzchnia na ładunek zwiększa się do astronomicznych trzech tysięcy siedmiuset litrów, czy jak kto woli 3,7 m3! Co prawda nie przewoziłem Citanem materiałów budowlanych, ale rower wszedł mi do podstawowej przestrzeni przewidzianej na ładunek bez problemu.

DSC_7128

Pod maską testowanego Citana zagościła najmocniejsza dostępna w tym modelu jednostka. To znany i lubiany silnik 1.5 dCi Renault, który tutaj, na potrzeby Mercedesa został przechrzczony na 1.5 CDi. Choć w wielu miejscach, np. na jego bloku, widać oznaczenia francuskiego producenta, Mercedes trochę przy tym silniku pogrzebał; wymieniona została przede wszystkim listwa wtryskowa. Nie zmienia to niczego w charakterze jego pracy – nadal brzmi świetnie, chętnie rwie do przodu i jest ekonomiczny. Podczas jazd miejskich Citan zużył średnio 6,7 litra, co przy masie 1520 kg na pusto i olbrzymiej powierzchni auta narażonej na opór wiatru jest rewelacyjnym wynikiem. Wydaje mi się, że na trasie, przy spokojnej jeździe, można z tego wyniku urwać jeszcze minimum 1,5 litra ON.

Co ważne, Mercedes postarał się też o świetne zgranie skrzyni biegów z tym silnikiem. Biegi wchodzą więc gładko, nic nie haczy, a szóstkę można już “zapiąć” przy ok 60 km/h.  Żeby żwawo przyspieszać trzeba jednak często sięgać do lewarka – przełożenia mają krótkie skoki, a na zakrętach przydaje się zdrowy rozsądek. Citanem potrafi bowiem czasami, szczególnie na pusto, bujnąć. Jednak przyspieszenie 12,6 sekundy do 100 km/h oraz poprawione, o wiele twardsze niż w Kangoo, ale wciąż dające poczucie komfortu zawieszenie dają sporo przyjemności zarówno w ruchu miejskim, jak i na trasie. Citanem na prostej bez większych obaw można rozpędzić się do ponad 170 km/h i co najważniejsze, prędkość tę da się przez dłuższy czas, np. na autostradzie, utrzymywać. Jedynie spory hałas, który daje się we znaki już od ok. 100 km/h do tego zniechęca.

DSC_7119

Podsumowując kilka dni spędzonych z Citanem muszę przyznać, że cieszę się, że dane mi było wyrobić sobie na jego temat własną opinię. Jeździ przyjemniej niż Kangoo, jest tak samo zwrotny, mało pali i daje poczucie, że kierując nim nie jesteśmy w pracy. Podróżując po mieście czasami nawet zapominałem, że siedzę w tak dużym kawałku blachy. Oczywiście w testowanej wersji Citan nie jest rynkową okazją – jego cena oscyluje w granicach 107 tysięcy złotych – ale czego nie robi się dla firmy, żeby się w niej lepiej pracowało…

agier

fot. miszka

 

Wygląd: 6 Stars (6 / 10)
Wnętrze: 7 Stars (7 / 10)
Silnik: 9 Stars (9 / 10)
Skrzynia: 9 Stars (9 / 10)
Przyspieszenie: 8 Stars (8 / 10)
Jazda: 7 Stars (7 / 10)
Zawieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Komfort: 8 Stars (8 / 10)
Wyposażenie: 8 Stars (8 / 10)
Cena/jakość: 6 Stars (6 / 10)
Ogółem: 7.5 Stars (75/100)

 

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik: turbodiesel
Pojemność skokowa: 1461 cm3,
Moc: 110 KM
Maksymalny moment obrotowy: 240 Nm przy 17500-2750 obr/min
Skrzynia biegów: 6-cio biegowy manual

Osiągi :

Przyspieszenie 0-100 km/h (s): 12,6
Prędkość maksymalna: 175 km/h
Zużycie paliwa:
Cykl miejski (test): 6,7 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa: 60 l

Wymiary i waga:

Długość (mm): 4705
Wysokość (mm): 1816
Szerokość (mm): 1829
Rozstaw osi (mm): 3081
Pojemność bagażnika: od 2,4 do 3,7 m3
Masa własna pojazdu: 1520 kg

Ile kosztuje?

Cena modelu podstawowego: 64 000 zł
Cena prezentowanej wersji: ok. 107 000 zł

 

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...