Test: Volvo V60 T8 – dyskretny typ

Volvo to dyskretne samochody, a w wersji T8 także szybkie. Rodzinne kombi jakim jest V60 z napędem hybrydowym zamienia się w konkretnego sleepera. Na drodze niejeden się zaskoczy!

Tuż po prezentacji rodziny modeli S90/V90 rozmawiałem ze sprzedawcą z salonu Volvo w Warszawie. Z jego doświadczenia wynikało, że klienci tej marki to często ludzie pragnący dyskrecji. Nie chcą wyglądać na aż tak zamożnych jak faktycznie są, a Volvo idealnie odpowiada na te potrzeby zwłaszcza w nowej linii modelowej. Jednym z ostatnich przedstawicieli tej linii jest nowe V60 mające proste zadanie – sprzedawać się tak dobrze jak bratnie XC60.

DSC 2574 1024x683 Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ
Sylwetka tego kombi wygląda naprawdę smakowicie.

To już drugi mój test nowych Volvo w ostatnim czasie. Poprzednio miałem okazję wypróbować nowe S60, które bardzo mi się spodobało. W tej sytuacji naturalnie będę porównywał wrażenia z jazdy S60 do nowego V60. W końcu te dwa auta są niemal bliźniacze, choć różnic jest więcej niż można się spodziewać.

Ta sama bajka, kolejny rozdział

Znowu nie mogę przejść obojętnie obok designu nowego Volvo. Kanciaste kombiaki miały swój urok, ale to przeszłość. Dziś prym wiedzie lekkość sylwetki i V60 idealnie wpisuje się w ten trend. Faktycznie auto ma niewiele wspólnego z lekkością, ale przyjemnie się na nie patrzy. Dobrze, kończę już te peany, bo wyjdę na nudziarza. Wiedzcie tylko, że Volvo ‘robi mi’ niesamowicie swoim designem już od kilku lat.

Nawet ulubiona piosenka odsłuchana już 45636 razy z rzędu potrafi się znudzić i stracić to coś, co na początku się bardzo podobało. Tak samo jest z wnętrzem V60 – to po prostu kalka z innych modeli tego producenta. Jasne, że jest tu luksusowo, ale byłbym wdzięczny, gdyby jednak rozróżniono jakoś delikatnie linię 60 od 90. Tak zrobiono z nadwoziem i wcale mi się ono nie znudziło, ale we wnętrzu nic mnie już nie może zaskoczyć.

DSC 2624 1024x683 Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ
Wnętrze to kalka z innych modeli. Przydałby się jakiś akcent wyróżniający.

No dobra, jest kilka wyjątków. Po raz pierwszy jeździłem T8, czyli hybrydą plug-in. Wyróżnione są one jednym detalem, który na dodatek występuje jako opcja – lewarek automatu wykonano z kryształu Orrefors. To pięknie wygląda w katalogach, ale szczerze… Gdyby mi ktoś powiedział, że jest zrobiony z plastiku to bym uwierzył. Na dodatek działa bardzo dziwnie, bo żeby przerzucić z D na R i odwrotnie trzeba wykonać dwa ruchy, a nie jeden jak w klasycznym automacie. Po raz pierwszy spotkałem się też z systemem nagłośnienia B&W – robi kolosalną robotę. W moim prywatnym rankingu najlepszych audio zajmuje drugie miejsce ustępując tylko Burmesterowi z większych modeli Mercedesa. To żaden wstyd.

Szwedzkie kombi = praktyczność

Bagażnik testowanego V60 bardzo przypadł mi do gustu. Auto jest hybrydą, ale mimo to mieści tyle samo bagaży co V60 w dieslu czyli 529 l. Na dodatek ma wiele ciekawych rozwiązań m.in. podnoszona do pionu część podłogi, za pomocą której można ochronić pakunki przed przemieszczaniem się podczas jazdy. Ewentualnie można z poziomu bagażnika złożyć tylną kanapę i uzyskać 1441 l płaskiej przestrzeni.

DSC 2595 1024x683 Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ
W bagażniku jest tyle haczyków i bajerów, że Zachar mógłby zrobić o tym osobny odcinek…

Baterii nie ma pod podłogą bagażnika, bo zgromadzono je w tunelu centralnym. To niestety ogranicza miejsce na nogi środkowego pasażera tylnej kanapy oraz zabiera cały schowek w podłokietniku z przodu. Jest tam tylko płaska półka i sprytny, mały stojak na smartfon. Akapit o systemie multimedialnym SENSUS tym razem sobie odpuszczę – zainteresowanych odsyłam do testów modeli XC60 oraz S60.

Ogólnie co do praktyczności i miejsca w kabinie nie miałbym zastrzeżeń gdyby nie tylne drzwi. Nie wiem jak to możliwe, żeby z dwójki S60/V60 to właśnie kombi miało mniejszy otwór drzwiowy. Wsiąść da się bez specjalnych utrudnień, ale wysiadanie w moim przypadku skończyło się na wyrżnięciu głową w ramę otwartych drzwi. Słabo biorąc pod uwagę rodzinny charakter samochodu.

Hybryda – oszczędność czy szybkość?

Moje zdanie na temat elektromobilności jest takie: w pełni elektryczne auta jeszcze nie mają sensu, co innego hybrydy plug-in. W końcu takie auto może być elektrykiem kiedy chcesz lub autem konwencjonalnym gdy potrzebujesz. Producenci bardzo szybko spostrzegli, że dodanie elektrycznego silnika do pary ze spalinowym może też przyczynić się do łatwego polepszenia osiągów przy zachowaniu umiaru w zużyciu paliwa.

DSC 2599 1024x683 Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ
Orrefors? W dotyku jak plastik.

Jeśli chodzi o spalanie moi koledzy narzekali w testach modeli XC90 T8 lub XC60 T8 o tym, że te auta sporo piją. V60 wypada lepiej, bo fizyki nie oszukasz – jest niższe, lżejsze i bardziej aerodynamiczne niż wspomniane SUV-y. Cały test jeździłem na przemian spokojnie i dynamicznie i wyszło mi niecałe 11 l/100 km.

Przy całej swojej kulturze i grzeczności z wyglądu Volvo V60 T8 jest wręcz dziko szybkie na prostej. Można nim pojechać na wiejskie wyścigi i w dobrym, rodzinnym, powściągliwym stylu objechać wszystkie zmodyfikowane beemki i audi. Tym samym realizuje ideę sleepera, a to mi się bardzo podoba. Konkretnie to 390 KM zsumowanej mocy przekłada się na niecałe 5 s przyspieszenia do 100 km/h. Przy tym auto pozostaje ultrastabilne i grzeczne. Zaleta auta hybrydowego – reakcja na gaz dzięki elektrykowi jest momentalna, pod warunkiem włączenia trybu Power utrzymującego oba silniki w gotowości. Gdy auto jedzie na samym prądzie i ma przeskoczyć na pełną moc trwa to irytująco długo.

Takie osiągi nie robią z V60 sportowca – na kierownicy zauważyłem mniej czucia niż w pozornie bliźniaczym S60. Do sportowej jazdy w zakrętach nie zachęca też masa – około 2 tony. Tym samym V60 pozostaje po prostu wygodnym cruiserem na trasę, w którym zawsze pod stopą pozostaje przyjemny zapas mocy pozwalający wyprzedzać ciężarówki w ledwie kilka sekund.

I wszystko byłoby pięknie, ale…

Miałem problem z ładowaniem Volvo. Z klasycznego gniazdka trwało to tak irytująco długo, że przez 2-3 godziny przybyły może 2 km zasięgu. Na szybkiej ładowarce auto pokazało, że będzie się ładować do pełna ponad 2 godziny. What?! Nissana Leaf naładowałem do 90% w jakieś 30-40 minut, a Volvo z dużo mniejszą baterią potrzebuje aż 2 godziny? Niedorzeczne.

DSC 2590 1024x683 Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ
Kabel jest, szkoda że tak słabo działa.

W praktyce najlepiej auto się ładuje podczas jazdy. Jest specjalna opcja w komputerze centralnym, by kosztem większego zużycia paliwa dodać trochę energii do baterii. Przez godzinę jazdy w trasie udało się naładować jakieś 15 km, czyli połowę. Istnieje też druga ciekawa opcja, by zablokować zgromadzoną energię, gdy chcemy ją zachować na później. W innym przypadku auto będzie z niej korzystać w możliwie najbardziej harmonijny sposób.

Sytuacja rynkowa

Właściwie ciężko znaleźć dla Volvo V60 T8 realną konkurencję rynkową. Jest to flagowa odmiana każdego nowego Volvo, a inni producenci podeszli do tematu hybryd zupełnie inaczej. Właściwie Audi i Mercedes nie oferują równorzędnej hybrydy, jedynie BMW może się czymś pochwalić. Wersja 330e ma jednak o ponad sto koni mniej niż V60 T8.

DSC 2531 1024x683 Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ

Wygląda na to, że Szwedzi znaleźli dla swojego produktu niszę rynkową. Pora więc porozmawiać o cenach, a nie jest tanio. Podczas gdy cennik tego modelu rozpoczyna się od kwoty 150 500 zł, cena T8 to już minimum 261 150 zł. Mimo wszystko uważam, że to relatywnie dobra cena, biorąc pod uwagę, że BMW życzy sobie za słabsze 330e w wersji M Sport aż 227 600 zł bez dodatków.

Podsumowanie

Mam mieszane uczucia w stosunku do Volvo w wersji plug-in hybrid. Z jednej strony to fantastyczny krążownik na trasy, który ma sporo mocy, choć wcale nie wygląda. W środku pełen luksus, dobre audio i praktyczny bagażnik. Wszystko w tym samochodzie przekonuje mnie, że bardzo dużo uwagi poświęcono na dopracowanie szczegółów. Z drugiej strony ciągłe problemy z ładowaniem baterii, duża masa własna i wiążace się z tym zużycie paliwa trochę wypaczają sens kupowania hybrydy. Wniosek w podsumowaniu może być tylko jeden – jeśli V60, to z innym napędem. Ja natomiast chętnie bym wrócił jeszcze raz do S60…

Bartłomiej Puchała

Wygląd:%name Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ (9 / 10)
Wnętrze:%name Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ (9 / 10)
Silnik:%name Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ (7 / 10)
Skrzynia:%name Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ (7 / 10)
Przyspieszenie:%name Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ (9 / 10)
Jazda:%name Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ (7 / 10)
Zawieszenie:%name Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ (8 / 10)
Komfort:%name Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ (9 / 10)
Wyposażenie:%name Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ (9 / 10)
Cena/jakość:%name Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ (6 / 10)
Ogółem:%name Test: Volvo V60 T8   dyskretny typ (80/100)

Galeria

Dane techniczne

Silnik: R4, turbobenzyna + silnik elektryczny
Pojemność: 1969 cm³
Moc: 390 KM przy 6000 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 640 Nm przy 2200-4800 obr/min
Skrzynia biegów: automatyczna 8b
Napęd: AWD
0-100 km/h: 4,8 s
V-max: 250 km/h
Zbiornik paliwa: 60 l
Cena: T8 od 261 150 zł, testowany 334 440 zł

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.