Test: Hyundai i30 Wagon 1.6 CRDi – zejdźmy na ziemię

Pakowne, kompaktowe kombi w dieslu. Czy to od razu musi oznaczać auto z Czech lub Niemiec? Nie, bo Hyundai i30 Wagon to propozycja, z którą trzeba się liczyć.

Zacznę prosto z mostu – moje pierwsze wrażenie po odbiorze tego samochodu to rozczarowanie. Diesel, kombi, manual to kombinacja cech, które nie bardzo mi pasują. Powiedzmy sobie szczerze, marka i model też nie wzbudzają w tym przypadku większych emocji. Poza tym zazwyczaj samochody prasowe są dopasione w większość możliwych do zamówienia dodatków. To zresztą częsty zarzut do wszystkich testujących – konfiguracje samochodów popularnych są zwykle wzięte z sufitu. ‘Przeciętny Kowalski nie zapłaci XXX za taki samochód!’ grzmią komentujący na portalach społecznościowych.

No to patrzcie teraz – testowe i30 dostałem z najzwyklejszą czarną tapicerką, tradycyjnym kluczykiem z grotem, ręcznie regulowanymi fotelami i bez kilku dość istotnych dodatków z dziedziny bezpieczeństwa. Mam tu na myśli głównie asystenta martwego pola oraz aktywny tempomat, ale też mniej oczywisty system ostrzegający o zagrożeniu z boku podczas cofania. Krótko mówiąc te wszystkie braki spowodowały, że czułem się jakbym wziął auto z wypożyczalni.

Skrzynia dłuższa niż Moda na Sukces

Po powrocie do domu odstawiłem Hyundai’a na noc i dopiero następnego ranka zacząłem mu się dokładniej przyglądać. Zaplusował tym, że typowo dla tej marki miał mocno podgrzewane fotele i kierownicę nawet w takiej średnio wypasionej wersji. Doceniłem to, bo na zewnątrz było jakieś 5 stopni, a odczuwalne -50. Przynajmniej ja to tak czułem. Ok, więc ciepło w tyłek, ale po porannym odpaleniu na zimno musiałem umówić wizytę u laryngologa. Od klekotu przypominającego poczciwe 1.9 TDI uszy zaczęły mi krwawić (mówiłem już, że jestem dieslofobem?). Na szczęście w środku dzięki dobremu wyciszeniu klekot nie jest tak dokuczliwy.

Pewnie komuś, kto na co dzień porusza się dieslem z ręczną skrzynią byłoby łatwiej się dogadać z układem napędowym i30. U mnie dość długo trwał szok jak może istnieć tak zestopniowana skrzynia 6-biegowa. Jeździłem autami, które przy 90 błagały o 6 bieg, a tutaj? Na trójce 60 km/h i jest ledwo 2000 obrotów, na czwórce tyle samo jest przy 80 km/h. Szóstka właściwie jest zarezerwowana dla tras szybkiego ruchu.

Nie mogłem się przyzwyczaić do tak oldchool’owej skrzyni, ale po pewnym czasie zrozumiałem o co tu chodzi. Po prostu w całym zakresie użytecznej prędkości ten silnik prawie nic nie pali. Sam w sobie jest bardzo oszczędny, a skrzynia jeszcze mu sprzyja, bo obroty nie są wysokie nawet przy prędkości autostradowej. Przy tym motor 1.6 CRDi o mocy 115 KM jest na tyle elastyczny, że radzi sobie z długimi przełożeniami.

Hyundai’em i30 wybrałem się w dłuższą trasę

Wydaje mi się, że takie auta są od nawijania dużej ilości kilometrów, dlatego aż prosiło się o zabranie Hyundai’a w trasę. A że trafiła się okazja jechać na mecz reprezentacji Polski w piłce nożnej przeciwko Włochom, nie wahałem się nawet minuty. Zresztą koreańska marka od lat związana jest z futbolem w roli sponsora różnych turniejów na wszystkich szczeblach międzynarodowych. Tematycznie nawet się to spina.

Zanim droga numer 7 zamieniła się w S7 spalanie średnie wynosiło jakieś 4,4 l/100 km. Potem po zwiększeniu prędkości do 120-125 km/h stopniowo wzrastało, ale ostatecznie wyniosło 5 l/100 km. Dobrze? Ja uważam, że rewelacyjnie. Nie było w tym za bardzo ecodrivingu, bo priorytetem był czas dojazdu na miejsce. Przy takich liczbach 50-litrowy zbiornik wystarczy na blisko 1000 km.

DSC 5246 1024x683
Umiejętna jazda i zbiornik paliwa starcza na 1000 km.

Co ważne, fotele nie męczą. Może nie wyglądają przesadnie efektownie, ale bardzo polubiłem to, że można opuścić fotel kierowcy bardzo nisko. Tego brakuje mi w wielu nowych samochodach, a tutaj niemal jak w BMW można usiąść na glebie. Niestety, są też wady. Muzyka wydobywa się z 4 marnej jakości głośników, a dla podróżnych przewidziano tylko jeden port USB. Nawigacja to porażka, szkoda by mi było tych 2000 zł, które trzeba dopłacić za nią w salonie. Na szczęście można za pomocą funkcji Bluelink podłączyć smartfona poprzez Android Auto lub Apple CarPlay.

Przód trochę jak w Audi

Testowy egzemplarz wyposażony był w zaledwie 16-calowe felgi aluminiowe. Moim zdaniem zbyt małe przynajmniej o cal w stosunku do całego nadwozia. Wraz z miękkim zawieszeniem te balonowe opony są wyjątkowo komfortowe, a na słabych nawierzchniach nie musisz martwić się o uszkodzenie kół. Mimo to uważam, że trochę zaburzają odbiór całego samochodu, który jest dość udany stylistycznie. Kombi zwykle wyglądają na ciężkie, a ten nie. Ja bym jeszcze chciał, żeby tylne lampy były efektownymi LED-ami. W końcu siostrzana Kia Ceed takie ma, więc dlaczego i30 ma być gorsze?

DSC 5235 1024x683
Pomylić z A3? Może się zdarzyć.

Z przodu znalazło się miejsce na w pełni LED-owe reflektory, które po liftingu wyglądają przyjemnie agresywnie. Wraz z czarnym, błyszczącym grillem trójwymiarowym sprawiają, że przedni pas wygląda zdecydowanie najbardziej interesująco. Raz zostałem nawet zaczepiony przez przypadkowego człowieka, który początkowo pomylił i30 z Audi A3. To chyba niezła rekomendacja.

Cenniki i30 nie przerażają

Cały test i30 uświadomił mi, że jestem zbyt zafiksowany na punkcie niebanalności samochodu. Nagle odkryłem skąd w naszym narodzie taka fascynacja zwyczajnymi kombikami z oszczędnymi silnikami pod maską. Marzenia marzeniami, ale rzeczywistość jest brutalna i właśnie kompakt z nadwoziem kombi jest pewnym kompromisem pomiędzy wozem rodzinnym, miejskim i na wakacyjną trasę. To nie jest złe podejście, po prostu pragmatyzm. A cechą pożądaną w takim wypadku jest jeszcze korzystna cena, bo w końcu szukamy wygodnego kompromisu.

W tych czasach samochody kompaktowe potrafią kosztować bardzo dużo, ale Hyundai nie życzy sobie tyle ile Volkswagen, Honda czy nawet Ford. Mój egzemplarz wyposażony mniej więcej w połowie skali trzeba zapłacić cennikowe 98 800 zł. Mówię o wersji Comfort z jedynym dostępnym dieslem, manualną skrzynią i trzema dodatkami z listy opcji. Tańsze i równie godne polecenia są wersje benzynowe. Jeśli szukasz auta pod LPG to nadal w ofercie jest silnik 1.4 MPI 100 KM, który z tymi samymi opcjami będzie o 13 400 zł tańszy.

DSC 5254 1024x683
Przepastny bagażnik ma haczyki, schowki pod podłoga i użyteczne uchwyty na siatkę. 600 litrów!

Właściwie widzę tylko jeden problem – nazywa się Kia Ceed kombi. Jest jeszcze tańsza, a technologicznie oferuje to samo i ma jeszcze szerszy wybór napędów. Na pewno do rozważenia, ale finalnie kasa i tak spłynie do tego samego portfela. W końcu Hyundai i Kia to jeden koncern.

Podsumowanie

To nie jest zły samochód. Wszystkie znaki na niebie i ziemi podpowiadają, że Hyundai i30 Wagon to synonim słowa ‘rozsądek’. Mały diesel czyni go superoszczędnym, a przy tym nie jest wybitnie zły w żadnej kategorii. Wszelkie rankingi niezawodności też podpowiadają, że jakościowo nie ma się do czego przyczepić. W kategorii cena/jakość ma u nas 10 gwiazdek. Mimo to ja nie będę za nim tęsknił. Lubię, gdy samochód po prostu czymś się wyróżnia, a i30 takie nie jest. To nie jest ta superlaska, o której marzy połowa chłopców w szkole. Raczej szara myszka, z którą się żenisz, gdy już zmądrzejesz.

Gdybym miał to wszystko streścić dwoma zdaniami: Hyundai i30 to świetny wybór dla tych, którzy wybierając samochód patrzą na wszystkie za i przeciw poprzez liczby i tabelki. Ja w ten sposób wybieram smartfon, lodówkę, czy telewizor, ale na pewno nie samochód.

Bartłomiej Puchała

Wygląd:%name (7 / 10)
Wnętrze:%name (7 / 10)
Silnik:%name (8 / 10)
Skrzynia:%name (6 / 10)
Przyspieszenie:%name (5 / 10)
Jazda:%name (5 / 10)
Zawieszenie:%name (6 / 10)
Komfort:%name (8 / 10)
Wyposażenie:%name (6 / 10)
Cena/jakość:%name (10 / 10)
Ogółem:%name (68/100)

Galeria

Dane techniczne

Silnik: R4, Turbodiesel
Pojemność: 1598 cm³
Moc: 115 KM przy 4000 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 280 Nm przy 1500-2000 obr./min.
Skrzynia biegów: manualna, 6b
Napęd: przedni
0-100 km/h: 11,2 s
V-max: 190 km/h
Zbiornik paliwa: 50 l
Cena: od 66 200 zł, egzemplarz testowy 98 800 zł

Dyskusja

komentarzy

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.