Test: Škoda Fabia 1.0 MPI LPG

Nowa Fabia, choć bardziej surowa, stylistycznie nie rzuca na kolana, ale poprzedniczkom też się to raczej nie udawało, a mimo to sprzedawały się jak ciepłe bułeczki. Czy III generacja Czeszki również jest skazana na sukces?

 

Patrząc na nową Fabię, jedno Skodzie muszę przyznać na pewno – rzeczywiście zmieniło się wszystko. Niby bryła widziana z daleka od razu podpowiada z jakim dokładnie autem mamy do czynienia, ale z bliska każdy, nawet najmniejszy detal jest kompletnie inny niż u zaokrąglonego poprzednika. Auto zyskało bardziej surowy charakter – jego nadwozie wygląda teraz jak ociosane z jednej skały, co wpisuje się w obecny trend projektowy.

Jeśli mam być jednak szczery, w nowej Fabii podoba mi się głównie tył – spłaszczony, rozciągnięty na boki, z dużą szybą i ciekawie wkomponowanymi lampami. Reszta? Cóż, to auto zostało zaprojektowane dla typowej rodziny, która będzie często podróżowała w komplecie. Stąd np. olbrzymie drzwi tylne, które choć wpływają negatywnie na design auta, przypadną na pewno do gustu rodzicom często przypinającym swoje dziecko do zamontowanego na tylnej kanapie fotelika.

W środku również pragmatyzm wziął górę nad polotem. Wszystko zaprojektowano prosto, czytelnie i z niezłych materiałów, ale trendsetterzy powinni poszukać innego auta – no chyba, że w panującej obecnie modzie dominuje minimalizm. Przycisków, przełączników praktycznie nie ma, ale przynajmniej nic nie rozprasza uwagi. Do gustu przypadły mi jednak zegary żywcem przeniesione z większych Skód, świetnie leżąca w rękach kierownica i rozjaśniająca wnętrze listwa poprowadzona przez całą deskę rozdzielczą.

DSC_0019

Fabia III, co nie powinno dziwić, ma w jednym zdecydowaną przewagę nad konkurencją. Chodzi oczywiście o ilość miejsca wewnątrz, i to zarówno z przodu jak i z tyłu – w tej kategorii Skoda naprawdę może brylować. Cztery dorosłe osoby zmieszczą się bez problemu, a i piąta wcale nie będzie czuła się tak, jakby jechała za karę. Fotele są w dodatku dość wygodne i szybko znajduje się się na nich właściwą pozycję. Ciężko od tego typu auta jeszcze czegoś wymagać.

Również pojemnością bagażnika mała Skoda imponuje. 330 litrów w tak małym aucie to naprawdę niesamowity wyczyn projektantów, tym bardziej, że patrząc na bryłę auta nic nie wskazuje na to, że za jego tylną kanapą producent wygospodarował taką jamę. W testowanej Fabii tę wielkość przytemperowało nieco koło zapasowe, które powędrowało na górę, gdyż w jego miejsce zamontowano zbiornik na LPG, ale nadal pojemność około 250 litrów powinna wystarczyć do spakowania się na kilkudniowy wypad dla dwóch osób bez rozkładania tylnej kanapy. Skoro mowa o gazie. Producent przewidział fabryczny montaż instalacji, dzięki czemu nie tracimy gwarancji i mamy pewność, że wszystko w samochodzie działa jak należy. Fabia na gaz przełącza się niezauważalnie, a wybrane paliwo nie ma żadnego wpływu na osiągi, których niestety i tak… brak, o czym za chwilę.

Fabia III prowadzi się bardzo stabilnie i jest przy tym, mimo swojego klasowego pochodzenia, nad wyraz komfortowa. Czytanie przez układ kierowniczy poleceń kierowcy zdaje się nie odbiegać od tego, do czego przyzwyczaił nas koncern VAG. Mam jednak małą uwagę. Jazda z prędkością powyżej 110 km/h przy silnym wietrze bocznym powoduje odczuwalne spychanie auta z drogi. Przez cały czas trzeba nerwowo kontrować kierownicą, a to raz, że wydaje się niebezpieczne, a dwa – naprawdę mało przyjemne. Mój poprzedni samochód, leciwa Astra II z bardzo dobrym współczynnikiem cx, w takich warunkach nie wykazywał najmniejszej nawet podsterowności. Panowie ze Skody, może czas coś w nowym dziecku poprawić?

DSC_0041

Wróćmy do osiągów. 1-lirowy silnik o mocy 60 KM rozpędza Fabię dramatycznie słabo. Ta moc wystarcza w ruchu miejskim, gdy ruszamy ze świateł tak do prędkości 50 km/h – wtedy jest ok. Jednak każda próba żwawego przyspieszenia poza miastem, lub co gorsza na trasie szybkiego ruchu, to istny dramat. Wracałem z Fabią z Katowic i pod Częstochową próbowałem wyprzedzić, ruszając ze świateł, samochód, który przez większość trasy jechał wolniej ode mnie (słynna Gierkówka – prawym pasem tiry i wolniejsze auta, lewym kawalkady firmowych Mondeo i Passatów). Po dwóch kilometrach prób odpuściłem, choć miałem do czynienia jedynie z Dacią Logan z czarnymi zderzakami. O wyprzedzaniu dwóch tirów, które jadą cały czas 98 km/h można również zapomnieć. I choć Fabia jest w stanie na długiej prostej osiągnąć 158 km/h (o 2 km/h wolniej, niż podaje producent) i można tę prędkość długo utrzymywać, to zdecydowanie nie nadaje się do pozamiejskich wojaży.

Rewelacji nie ma też pod dystrybutorem, choć przyznaję, że jest bardzo dobrze. Zamiast deklarowanej średniej wartości 4,7 litra na benzynie, wyszło na trasie 5,8 litra ( w mieście momentami spalanie dochodziło do ok. 7,5 l.). Jednak biorąc pod uwagę LPG, na którym pewnie 99% kierowców Fabii będzie jeździło stale i wszędzie, to mała Skoda okazuje się mistrzem oszczędności. Jazda za ok 15-17 zł na każde 100 km mocno zniechęca do przesiadania się na rower lub do komunikacji miejskiej. Mając Fabię, do pracy można bowiem przyjechać świeżym, pachnącym, a zamiast czytania książki, której otwarcie w zatłoczonych autobusach i tak jest walką na kilka przystanków, z przyzwoicie grających głośników wystarczy puścić sobie audiobooka. Panowie i Panie z marketingu Skody, czy aby nie podpowiedziałem Wam scenariusza do nowej reklamy?:)

DSC_0058

Fabia III, w co nie wątpię, będzie królową sprzedaży wśród aut klasy B. Mnie jednak nie przekonała. Raz, że silnik, choć pozwala na dwóch paliwach przejechać ponad 1000 km bez tankowania, raczej męczy niż napędza to auto (czekam na jazdę testową zdecydowanie mocniejszą jednostką), a dwa – w Fabii poczułem się jak ktoś zupełnie nieciekawy, kto do samochodów ma podejście jak do kanapy przed telewizorem – i tu i tu siedzi, bo nie wie, że może w tym czasie robić coś innego. Po powrocie z tysiąckilometrowej trasy Fabią w mojej głowie powstała pewna myśl, której w przypadku tego auta będę się póki co trzymał: choć niewiele jest lepszych samochodów od Fabii w tej klasie, praktycznie każde jest od niej fajniejsze…

tekst i zdjęcia: Adam Gieras

 

Wygląd: 6 Stars (6 / 10)
Wnętrze: 6 Stars (6 / 10)
Silnik: 5 Stars (5 / 10)
Skrzynia: 8 Stars (8 / 10)
Przyspieszenie: 5 Stars (5 / 10)
Jazda: 7 Stars (7 / 10)
Zawieszenie: 9 Stars (9 / 10)
Komfort: 8 Stars (8 / 10)
Wyposażenie: 8 Stars (8 / 10)
Cena/jakość: 7 Stars (7 / 10)
Ogółem: 6.9 Stars (69/100)

 

Dane techniczne:

Silnik: benz. R3/12
Pojemność: 999
Moc. maks.: 60 KM/5000 obr./min
Moment: 95/3000 Nm/obr./min
Poj. bagażnika: 330-1150 l
Dł./szer./wym (mm): 4257/1732/1467
Masa własna: 1055/530 kg
Przysp. 0-100 km/h (fabr.): 15,7s
Prędkość maks.: 160 km/h
Średnie spalanie (dane fabryczne): 4,7 l/100 km
Spalanie w teście miasto/ trasa: 7,5 / 5,8 l/100 km
Cena (Ambition): od 42 680 zł

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...