Jaki Golf jest, każdy widzi i każdy wie. Przez lata stał się synonimem normalności, solidności i takiej codziennej, samochodowej poprawności. Ale Volkswagen od czasu do czasu lubi wrzucić do tego przepisu ostrzejszą przyprawę. Tak powstał Golf R Variant. Niby zwykłe rodzinne kombi, a jednak pod maską znajdziemy gotowe do drogi 333 konie mechaniczne przenoszone na 4 koła. Efekt? Auto, które łączy w sobie spokojny charakter tatusiowozu z osiągami sportowego hot-hatcha. Wersja, w której można włożyć wózek do bagażnika i w tym samym czasie przyspieszyć do setki w mniej niż pięć sekund. Brzmi jak kompromis idealny?
Erka w kombi to więc trochę wilk w owczej skórze. Z daleka wygląda jak znajome, grzeczne kombi, które codziennie mijamy pod szkołą albo przed biurem. Dopiero gdy podejdziesz bliżej, zaczynasz dostrzegać szczegóły, które zdradzają jego prawdziwy charakter. Charakterystyczne niebieskie detale, agresywne zderzaki i cztery kominy z tyłu subtelnie sygnalizują, że to nie jest kolejny diesel flotowy. Patrzysz na nie i wiesz: tym samochodem nie da się spóźnić z dzieckiem do szkoły.
Wizualnie robi wrażenie
Z przodu Golf R wygląda tak, jakby chciał powiedzieć: „wiem, że jestem kombi, ale nie próbuj mnie dogonić”. Smukłe reflektory LED ciągną się szeroko po masce i są połączone subtelną listwą świetlną z podświetlanym logo VW. Swoją drogą, Golf jest chyba jedynym modelem, w którym zabieg ze znaczkiem mi się podoba. To samo rozwiązanie np. w Tayronie trochę mnie odrzuca… Ogromne, czarne wloty powietrza w zderzaku to nie ozdoba, a całość zwieńczona jest charakterystycznym, niebieskim lakierem Lapiz Blue. W słońcu prezentuje się fenomenalnie i od razu zdradza przynależność do rodziny R.
Volkswagen Golf R Variant – plusy i minusy:
Z profilu auto pokazuje drugie oblicze eleganckiego kombiaka. Długa linie nadwozia, czarne lusterka i 19-calowe felgi Estoril sprawiają, że kurczę – ten samochód mi się po prostu podoba. Ciekawy kontrast: codzienna praktyczność i sportowa agresja zapakowane w jeden kształt. Chociaż moim faworytem w tej kategorii jest niezmiennie Audi RS6 C7. Tył to już wizytówka mocy. LED-owe lampy o charakterystycznym wzorze, delikatny spojler na klapie, a pod zderzakiem cztery srebrne końcówki wydechu, które nie są atrapami.
We wnętrzu – ekranoza i motorsport
We wnętrzu Golf zakłada sportową bluzę (ciekawe porównanie modowe). Kierownica spłaszczona u dołu, obszyta perforowaną skórą, z niebieskim akcentem „R”. Już na starcie daje do zrozumienia, że to nie jest flotowe kombi. Przed kierowcą wirtualne zegary z efektowną grafiką trybu „Race”, a pośrodku duży ekran dotykowy, który przejął rolę niemal wszystkich przycisków. Całość jest minimalistyczna, ale podszyta karbonową listwą i błękitnymi detalami.
Fotele to kolejny znak rozpoznawczy tej wersji. Wyprofilowane, ze zintegrowanymi zagłówkami, tapicerowane eko skórą – trzymają ciało w zakrętach, ale nie zamęczają podczas długiej trasy. Patrząc jednak na dłuższe użytkowanie, preferowałbym te darmowe kubełki. Może i nie mają wentylacji i elektryki, ale sprawiały wrażenie pewniejszych i wygodniejszych, zarazem bardziej pasujących do eRki. Ten samochód to również (a raczej przede wszystkim) codzienna praktyczność. Kombi oznacza ogromny bagażnik – ponad 600 litrów pojemności. Składane oparcia tylnej kanapy, szeroki otwór załadunkowy, elektryczna klapa – wszystkie te drobiazgi sprawiają, że pakowanie wózka czy walizek nie wymaga akrobacji. Tym samochodem możesz pojechać szybko po zakupy, a potem na tor i w obu scenariuszach będzie się czuł równie naturalnie.

Pewny w prowadzeniu
Wyjedźmy w końcu na asfalt. Tu Golf R Variant pokazuje, że jego literka „R” na zderzaku to nie ozdoba. Przyspieszenie naprawdę robi wrażenie (4,8 sekundy). Po wciśnięciu gazu Launch Control daje takiego kopa, że bagażnik z wózkiem staje się nagle dużym balastem. Kurczę, to nie jest zwykłe kombi, które tylko wygląda na szybkie – ono naprawdę jest szybkie. Przy wyższych prędkościach gaz również reaguje zero-jedynkowo, wystarczy jego lekkie naciśnięcie a samochód wręcz rwie się do jazdy.
Samo prowadzenie jest wzorowe. Progresywny układ kierowniczy precyzyjnie przenosi to, co dzieje się pod kołami, na kierownicę. Auto skręca bez opóźnień i bez zbędnych ruchów nadwozia. A nad tym pieczę sprawuje adaptacyjne zawieszenie DCC, które pozwala regulować stopień tłumienia. W zasadzie w każdym trybie jest ewidentnie nastawione na prowadzenie w zakrętach i ogólne „czucie” auta, a nie na wygładzanie każdej nierówności. De facto możemy wybierać między mniej a bardzo sztywnym. Przy samochodzie z literką R traktuję to jednak jako plus, choć musiałem się nauczyć wyhamowywać przed progami zwalniającymi – plomby odpadają.

Luźne przemyślenia
Ten akapit to trochę taki mój notatnik, gdzie wrzucam spostrzeżenia, które nie pasowały mi wcześniej, ale szkoda byłoby je pominąć. Na przykład dźwięk – tutaj Volkswagen znalazł naprawdę dobry kompromis. Auto nie jest ani przesadnie głośne, ani zbyt wyciszone. Przy mocniejszym przyspieszaniu słychać rasowe brzmienie, które dodaje emocji, ale podczas spokojnej jazdy nie przeszkadza i nie męczy. Jest też system, który pozwala wystartować samochód na wyższych obrotach – efekt jest przyjemny dla ucha i robi robotę. Niestety producent dorzucił też opcję podbijania dźwięku wydechu przez głośniki, ale na szczęście można to całkowicie wyłączyć. Duży plus stawiam przy wyciszeniu całego samochodu. Nawet przy prędkościach powyżej 170 km/h można prowadzić normalną rozmowę, bez podnoszenia głosu. Panoramiczny dach, który bywa piętą achillesową pod tym kątem, tutaj też spisuje się świetnie – ani szumów, ani trzasków.
Do foteli już wracałem, ale dopiszę jeszcze raz – nie dopłacałbym do tych dodatkowych, zwłaszcza jeśli ktoś liczy na wentylację. Jest ona bardziej symboliczna niż praktyczna i w zasadzie prawie w ogóle nie czuć różnicy. Do tego przy przebiegu zaledwie 6 tysięcy kilometrów skóra na siedzisku była już lekko wygnieciona, co nie wróży najlepiej na dłuższą metę.
Na co przygotować portfel?
Nie ma się co łudzić – Golf R Variant to nie jest auto, którym pobawimy się w ecodriving i rekordy spalania. Nawet przy spokojnej jeździe i trzymaniu nogi na wodzy, komputer będzie kręcił się w okolicach 10,5–11 l/100 km. Jeśli jednak raz na jakiś czas chcemy mocniej depnąć i poczuć te 333 konie, trzeba liczyć się z wynikiem na poziomie 13–14 litrów. A w sytuacji, gdy gaz traktujemy zero-jedynkowo – czyli albo pełny but, albo wcale – wtedy nawet dwójka z przodu na dłuższą metę nie jest niczym zaskakującym. Na szczęście bak ma 55 litrów, więc przy normalnym użytkowaniu daje to całkiem przyzwoity zasięg, jak na tak mocne kombi.
Golf R nie daje dużego wyboru, jeśli chodzi o napęd – dostępny jest tylko z jednym silnikiem, czyli dwulitrowym TSI o mocy 333 KM i napędem na cztery koła – tak w hackbacku, jak i kombi. Katalogowo taki zestaw startuje od 201 000 zł. Ale jak to zwykle bywa, katalogowa cena to dopiero początek zabawy w konfiguratorze. Lakier, który miał mój egzemplarz, to wydatek dodatkowych 4 tys. zł. Felgi? Są częścią pakietu R-Performance za 10 000 zł, a ten, poza atrakcyjnym wzorem felg, podnosi prędkość maksymalną do 270 km/h i dorzuca tryb driftu. Wszak tego potrzebujemy w rodzinnym aucie, nie?

Pakiet Performance Plus, który obejmuje zawieszenie DCC i dach panoramiczny, to kolejne 15 260 zł. Fotele, z którymi jak już wspominałem – nie do końca się polubiłem, kosztują 13 810 zł. Dodatkowe kamery 360 zamiast zwykłej tylnej to dopłata 1850 zł. Do tego dochodzi jeszcze Harman Kardon i wyświetlacz Head-Up – każdy po 3300 zł. Sumując wszystkie dodatki, rachunek za testowany egzemplarz zatrzymał się na kwocie 243 530 zł. Dużo? Tak. Ale w zamian dostajemy szybkie, świetnie wyposażone kombi, które równie dobrze radzi sobie z dziećmi na tylnej kanapie, co z zakrętami na górskiej trasie. A jeśli pisałbym ten test 2 miesiące temu, przed repozycją cen modeli Performance Volkswagena, napisałbym około 280 000 złotych.
Tekst i zdjęcia: Kacper Mazur
Galeria zdjęć Volkswagen Golf R Variant:












































Dane techniczne Volkswagen Golf R Variant:
Silnik: R4, benzynowy
Pojemność: 1998 cm³
Moc: 333 KM
Maksymalny moment obrotowy: 420 Nm
Skrzynia biegów: DSG, 7 stopniowa
Napęd: 4Motion
0-100 km/h: 4,8 s
V-max: 250 km/h (lub odblokowanie do 270km/h)
Zbiornik paliwa: 55 l
Cena: od 201 090zł (testowany około 243 530zł)
Zajrzyjcie również na nasz kanał na YouTube







