Test: Subaru BRZ

Gdy tylko dowiedziałem się, że na początku grudnia dane mi będzie przetestować Subaru BRZ byłem wniebowzięty. Minutę później sprawdzałem już prognozę pogody, bo plotki głoszą, że to auto przeznaczone jest raczej na sezon letni i wymaga od kierowcy umiejętności rajdowcy. Sprawdźcie jak, i czy w ogóle, poradziłem sobie z tak wymagającym osobnikiem?

Na szczęście dla mnie, testującego, a na pewno ubezpieczyciela BRZ, w Krakowie przez cały tydzień nie spadł śnieg, a temperatura utrzymywała się w okolicy zera. Dzięki temu, jak na naszą redakcję przystało, auto zamiast spokojnego stania w garażu do wiosny przeszło srogie testy!

Dlaczego tak mocno podkreślam kwestię bezpieczeństwa? Ponieważ BRZ to prawdziwy szatan w oldschoolowym stylu, który powoli staje się reliktem motoryzacji. To rasowe coupe o zgrabnej sylwetce z jedynym słusznym napędem (RWD rlz) i niezłymi osiągami. W skrócie auto teoretycznie idealne. Niestety w naszym świecie czyha na nie kilka niebezpieczeństw…

Choćby aura! Ten samochód naprawdę nie nadaje się na mokry lub skuty lodem asfalt. Auto trakcję traci szybciej niż panie z Amsterdamu cnotę, a ciaśniejszy zakręt może spowodować bliskie spotkanie z barierką. Czy to źle? Moim zdaniem to ogromny plus BRZ. Po prostu to Subaru nie jest dla każdego, a możliwość całkowitego wyłączenia ESP lub włączenia trybu VSC Sport to potwierdza. Subaru BRZ budzi respekt i wymaga od kierowcy ponadprzeciętnych umiejętności.

 

141206_151317

 

Gdy już się do tego przyzwyczaiłem, poziom moich endorfin podniósł się dużo wyżej, niż po zjedzeniu kilku czekolad. Jazda za kierownicą Subaru powoduje bowiem uśmiech od ucha do ucha. I najważniejsze, że nie znika on nawet, gdy do wnętrza wkrada się swąd spalonej gumy, za samochodem pojawia się dym, a ty zaczynasz patrzyć na świat przez boczne lusterko. Dla mnie to wielka frajda i zapewne nie jestem w tym osamotniony.

Kolejne ograniczenie to segment i typ auta. Subaru jest zawieszone nisko i ma twarde nastawy, przez co podróż po polskich drogach to istny koszmar. Problem dla BRZ-ta są również wysokie krawężniki, a to niestety u nas standard. Zapomnieć należy też o bagażniku lub tylnej kanapie, choć teoretycznie miejsce jest – umówmy się, że na kurtkę i bułki ;) Z drugiej jednak strony brak komfortu nadrabiają emocje. Mimo, że każda dziura wwierca się w głowę niczym borujące wiertło na fotelu dentystycznym, to piorunujące przyspieszenie (7,6 sekundy do 100 km/h) i prędkość (max 226 km/h) pozwalają zapomnieć o takich błahostkach. Zwłaszcza gdy przy 8 tys. obrotów na minutę miga czerwona lampka odcięcia zapłonu.

Gorzej jeśli przez “taki mamy klimat” uszkodzimy 17-calowe felgi lub agresywne błotniki przednie. Uważać trzeba też na poszerzone progi i tylny dyfuzor, w którym zamontowano również reflektor biegu wstecznego i hamulca. Wszystkie te “wady” to jednak nic, bo nad sylwetką BRZ można rozpływać się godzinami. Długa maska z wybrzuszeniami, spory spoiler z tyłu lub kolorowe, tylne reflektory przywołują skojarzenia mrocznie i demonicznie. W połączeniu z czarnym lakierem Subaru BRZ wygląda nieziemsko i nie stwarza żadnych pozorów. No i jeszcze te drzwi bez ramek – poezja…

 

141206_153224

 

Szkoda tylko, że ta estetyka znika po otwarciu tych drzwi. Jeśli już wgramolisz się na kubełkowy fotel (to naprawdę ciężkie zadanie) przywita cię Azja sprzed 20 lat. Jest twardo, ciemno z pomarańczowym podświetleniem, a archaiczny projekt deski rozdzielczej swoim wyglądem rozczarowuje. Uzupełnienie go kombajnem multimedialnym od Kenwooda (audio, navi, bluetooth, usb, dotykowy ekran) unowocześnia wnętrze, lecz pozostawia to wrażenie niespójności.

Przekręcenie kluczyka sprawia jednak, że wygląd wnętrza przechodzi na drugi plan. Wskazówka przelatuje wówczas całą skalę, a głównym zegarem, który absorbuje uwagę kierowcy staje się obrotomierz. Za nim widać już tylko maskę, która zarówno po lewej, jak i po prawej stronie kończy się wystającym nadkolem. Ponadto mam pewne wytłumaczenie odnośnie tak trudnego wsiadania. Jest tak niewygodne i wymaga ekwilibrystyki, by robić to jak najrzadziej – hasłem reklamowym Subaru BRZ powinno być: “wsiądź i nie wysiadaj”. Kubełkowy fotel opatula bowiem ciało kierowcy z każdej strony, a jego ustawienie powoduje, że moja ręka automatycznie lądowała na drążku skrzyni biegów oraz hamulca ręcznego. W dodatku sześciobiegowa manualna skrzynia biegów nie dość, że pracuje twardo i po męsku, to jeszcze chodzi w pozycjach przód-tył, co jest fenomenalnym rozwiązaniem, które znów obudziło w mnie aspiracje rajdowca.

Do napędu Subaru BRZ służy 2-litrowy silnik benzynowy typu BOXER, który generuje stado równych 200 KM. W dzisiejszych czasach to tak naprawdę niewiele, ale w połączeniu z niewielką masą auta (1250 kg) oraz tylnym napędem BRZ może utrzeć na drodze nosa wielu poważnym zawodnikom. Jedynie do dźwięku 4-cylindrowego silnika trzeba się chwilę przyzwyczaić – w środku brzmienie jest dość dziwnie, ale już stojąc w pobliżu dwóch końcówek rur wydechowych można słuchać go bez końca. Co ciekawe, Subaru BRZ dzięki niskiej masie i niewysilonemu silnikowi nie jest strasznie paliwożerne. Owszem do Toyoty Prius mu daleko, ale wynik 10 l/100km, nawet przy dynamicznej jeździe, jest bardzo możliwy do osiągnięcia.

 

141206_151156

 

Aby cieszyć się Subaru BRZ na co dzień, trzeba przygotować około 120 tysięcy złotych. Bliźniacza Toyota GT-86 jest o kilka tysięcy droższa, więc ja nie widzę sensu, żeby przepłacać. Oczywiście cena kilku czekolad jest znacznie niższa, ale jeśli chcecie być szczęśliwi, jednocześnie posiadając namiastkę prawdziwej motoryzacji we własnym garażu, to nie ma nad czym się zastanawiać. Efekt cieplarniany trwa w najlepsze, więc może i w Polsce już niedługo przez cały rok nie zobaczymy śniegu, a to optymistyczna prognoza dla przyszłych właścicieli BRZ…

Konrad Stopa

Fot: Damian Kieroński

Montaż wideo: Dawid Darłak

 

 

Wygląd: 9 Stars (9 / 10)
Wnętrze: 6 Stars (6 / 10)
Silnik: 10 Stars (10 / 10)
Skrzynia: 10 Stars (10 / 10)
Przyspieszenie: 9 Stars (9 / 10)
Jazda: 9 Stars (9 / 10)
Zawieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Komfort: 6 Stars (6 / 10)
Wyposażenie: 7 Stars (7 / 10)
Cena/jakość: 9 Stars (9 / 10)
Ogółem: 8.2 Stars (82/100)

 

 

 

Dane techniczne: 

Silnik: benzynowy
Pojemność skokowa: 1998 cm3
Układ cylindrów/zawory: B4/16
Układ: wzdłużny
Zasilanie: wtrysk bezpośredni
Moc maksymalna: 200 KM/7000
Maks. moment obrotowy: 205 Nm/6400
Napęd: tylny
Skrzynia biegów: manualna/6-biegowa
Hamulce (przód/tył): tarcz. went./tarcz. went.
Zawieszenie przednie: McPherson
Zawieszenie tylne: wielowahaczowe
Masa/ładowność: 1239/431 kg
Średnica zawracania: 10,8 m
Pojemność bagażnika: 243 l
Pojemność zbiornika paliwa: 50 l (Pb 98)
Wymiar (dł./szer./wys.): 424/178/129 cm
Rozstaw osi: 257 cm
Opony: 215/45 R17
Teoretyczny zasięg: 640 km

Osiągi (dane producenta)
Prędkość maksymalna: 226 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 7,6 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa w l/100 km): 10,5/7,5

Cena: od 28 500 euro

 

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.