Test: Skoda Rapid FL Style 1.0 TSI 95 KM DSG – leniwiec

Poszukując samochodu o doskonałej relacji ceny do jakości prędzej czy później trafisz do salonu Skody w celu zapoznania się z Rapidem. Czy litrowe TSI może skutecznie wybić z głowy zakup droższego turbodiesla?

 

Jako osoba mająca codzienną styczność z motoryzacją, często jestem pytany o radę w kwestii zakupu samochodu używanego. Zazwyczaj jestem postawiony przed takim opisem potrzeb: tani w eksploatacji, ekonomiczny, niezawodny, koniecznie 5-drzwiowy, z klimatyzacją do XX tysięcy. W skrócie: wszystko w jednym i to z ograniczonym budżetem. Ludzi myślących w ten sposób jest cała masa, a odpowiedzią na ich wymagania próbuje być od 2012 r. Skoda Rapid, która w tym roku przeszła facelifting. Nawiasem mówiąc szkoda, że nie zaczęto jej produkować 10 lat wcześniej, miałbym gotową odpowiedź na każde następne podobne pytanie.

Rapid nie porwie nikogo wyglądem. Klasyczne kształty i wyraźnie trójbryłowe nadwozie jest podyktowane względami praktycznymi. Wymiarami plasuje się pomiędzy segmentami aut miejskich i kompaktowych, ale bazuje na mniejszej od siebie Fabii – widać to nawet w proporcjach nadwozia. Rapid ma jednak wyraźnie większy rozstaw osi dający więcej miejsca na nogi pasażerom z tyłu. W odniesieniu do najpoważniejszych rynkowych rywali Skoda nie wypada najgorzej – jest krótsza niż Tipo sedan o 5 cm, ale aż 6,4 cm dłuższa niż Citroen C-Elysee.

 

 

Tegoroczny lifting przyniósł tylko kosmetyczne zmiany w wyglądzie. Dodano oświetlenie typu LED z przodu i z tyłu, a w przednim zderzaku pojawiła się ozdobna listwa poprzeczna. Testowy egzemplarz wyposażono w eleganckie 17-calowe alufelgi wymagające dopłaty, ale wyróżniające ten egzemplarz spośród flotowych Skód poruszających się na stalówkach.

Nad rywalami Rapid ma jedną unikalną przewagę – jest liftbackiem, co znacznie ułatwia korzystanie z ogromnego kufra o pojemności 550 litrów. Co ważne, bagażnik ma regularny kształt, a opcjonalnie można go wyposażyć w zestaw przegródek i siatek lub dwustronną matę chroniącą wykładzinę przed brudem i zniszczeniem. W środku jak to w Skodzie – nudno i czarno, ale 4 osoby zmieszczą się komfortowo.

Zazwyczaj w Skodzie rozpływam się nad nienaganną ergonomią i rozplanowaniem przyrządów, ale tym razem będzie inaczej. Przykładowo obsługa tempomatu jest zupełnie inna niż w Octavii i Superbie – umieszczona w jednej manetce z kierunkowskazami. Konstruktorzy zupełnie zapomnieli o podnóżku na lewą stopę – w samochodzie ze skrzynią automatyczną czuję pełne prawo, by się do tego przyczepić. Przyjemnym zaskoczeniem jest materiał tapicerki pozwalający się wślizgnąć za kółko niemal jak na skórze.

 

 

Po liftingu główne zmiany skoncentrowały się na konsoli centralnej. Ekran dotykowy jest większy, a po bokach ma więcej przycisków do obsługi aplikacji. Inne są zegary oraz zaktualizowano system do nowszej wersji, choć to nie jest jeszcze ten sam, który występuje w droższych modelach Skody. Pozostawiono klasyczny panel klimatyzacji, za to nie ma już możliwości obsługi płyt CD. Dlaczego producenci nam to robią? Przecież płyty jeszcze nie wyszły z użytku!

Testowy egzemplarz wyposażono w podstawowy silnik benzynowy 1.0 TSI o mocy 95 KM połączony ze skrzynią DSG. Silnik jest dokładnie taki, jakiego można się spodziewać po małej pojemności z turbiną – 3 cylindry nie wykazują zbyt dużej kultury pracy, ale za to moment obrotowy jest satysfakcjonujący, a dynamika przyzwoita. Rapid z tym motorem daje radę także poza miastem. Niestety wykorzystywanie wszystkich niutonometrów dość mocno zwiększa spalanie. Jadąc spokojnie można zejść do 5,5 l/100 km. W mieście będzie to minimum 6,5 l.

Dwusprzęgłowa skrzynia ma 7 przełożeń, co powinno zapewniać ekonomię także na drogach szybkiego ruchu. Powinno, ale biegi są tak ciasno zestopniowane, że siódemka pojawia się już przy 65 km/h. Ewidentnie nastawiono tę skrzynię na poruszanie się po mieście, co w trasie jest nieco rozczarowujące. Na dodatek coś jest nie tak z oprogramowaniem, bo działa ona ospale i spóźnia się z redukcjami.

 

 

No właśnie, ogólnie Rapid porusza się jak leniwiec – wszystko wydaje się dziać w tempie slow motion. Redukcje skrzyni, działanie systemu start-stop spóźniającego się z uruchomieniem silnika, a nawet reakcja na gaz. Po wciśnięciu pedału na postoju, nieważne delikatnie czy mocno, auto reaguje i rusza dopiero po irytującym ułamku sekundy. Prawdopodobnie to także mankament skrzyni DSG. Dla siebie zdecydowanie wziąłbym manuala, którego dobrze wspominam z wersji przedliftowej. Ma on 5 przełożeń w wersji 95 KM lub 6 w mocniejszym wariancie 110-konnym tego samego motoru. Do tego leniwego i ospałego charakteru dopełnieniem jest miękkie zawieszenie bujające nadwoziem na boki.

Rapid to propozycja dla ludzi rozsądnych, zatem jak wypada na tle rywali cennik Skody? Generalnie nie najgorzej. Testowana wersja Style jest droższa od najbogatszego Fiata Tipo z nadwoziem sedan, choć cenę uzasadnia więcej pozycji na liście wyposażenia standardowego. Dłuższa jest także lista opcji, a sam Rapid jest modelem zdecydowanie bardziej dojrzałym niż Tipo. Ma chociażby hamulce tarczowe przy wszystkich kołach, znacznie bardziej dopracowany system multimedialny i przewagę nadwozia liftback nad klasycznym sedanem. Poziomem wykończenia oba auta są na równym poziomie, za to Fiat jest ciekawiej zaprojektowany zarówno z zewnątrz jak i w środku oraz lepiej się prowadzi. Za cenę Skody Fiata można mieć z mocniejszym silnikiem wolnossącym i skrzynią automatyczną lub ze świetnym dieslem Multijet i manualem. Pozostali konkurenci jak Citroen C-Elysee i Peugeot 301 to propozycje znacznie tańsze, uboższe i konstrukcyjnie starsze niż Skoda i Fiat.

Ostatnia sprawa: czy warto zaoszczędzić i wziąć TSI zamiast TDI? Moim zdaniem nie. Lepiej oszczędzić na słabej skrzyni DSG (7000 zł dopłaty), ale skusić się na diesla, najlepiej świetnego 1.6 TDI 115 KM. Motor jest mocny, bardzo oszczędny i ma dobrą opinię na rynku wtórnym. Wtedy na pewno Skoda Rapid przestanie być leniwcem.

 

Bartłomiej Puchała

fot.  Bartłomiej Puchała

 

Wygląd: (4 / 10)
Wnętrze: (7 / 10)
Silnik: (5 / 10)
Skrzynia: (3 / 10)
Przyspieszenie: (6 / 10)
Jazda: (7 / 10)
Zawieszenie: (7 / 10)
Komfort: (6 / 10)
Wyposażenie: (6 / 10)
Cena/jakość: (9 / 10)
Ogółem: (60/100)

 

 

 

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: benzynowy turbo R3
Pojemność silnika: 999 ccm
Moc: 95 KM przy 5000 obr./min
Moment obr.: 160 Nm przy 1500-3500 obr./min
Skrzynia biegów: 7-biegowa, DSG
Napęd: przedni
0-100km/h: 11,3 s.
Vmaks: 189 km/h
Pojemność bagażnika: 550/1490 l
Cena wersji testowanej: 93 250 PLN

 

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartłomiej Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.