5 minut z… Porsche Cayenne GTS

Nasza praca czasem wiąże się z przyjemnościami, które jak to mówią “… szybko się kończą”. Stąd właśnie pomysł na cykl poświęcony mojej współpracy z autami, które prowadziłem za krótko by stworzyć standardowy test okraszony pięknymi zdjęciami. Na pierwszy ogień – niecodzienny SUV w raczej niepowtarzalnej specyfikacji.

 

Dodam jedynie, że postaram się tutaj opisywać takie auta, które naprawdę są szczególne i niespotykane, a nie wszystkie te, którym nie mogłem poświęcić za wiele czasu. Stąd też nie będzie tu mowy o Passatach, Astrach i innych takich, a tylko o tych, które większość z nas widzi tylko na zdjęciach w sieci. Wybaczcie też, że niestety takimi będę się posiłkował, ale mój cegłowaty smartfon nie zawsze zrobi fotki nadające się do pokazywania szerszemu gronu publiczności.

 

Porsche Cayenne GTS 5 minut z... Porsche Cayenne GTS

 

Ale od początku, bo sam widok tego sportowego SUV-a podpowiada, że mamy do czynienia z nietypowym autem. Będąc szczerym nie jestem fanem Cayenne od samego powstania tego modelu. Przecież to skandal dla tej marki, że musiała się tak “sprzedać”. Dzisiaj po Cayenne, Panamerze i nowym Macanie szok minął, a wersje GTS lub Turbo po prostu są dowodem na to, że aktualna moda może przybrać legendarny szyk. Jak to się nazywa – coś w stylu vintage?

 

Porsche Cayenne GTS 1 5 minut z... Porsche Cayenne GTS

 

Ok, Cayenne GTS to spory SUV w bardzo unikatowym opakowaniu. Wielki, czarny grill z przeprojektowanymi zderzakami, przyciemnione szyby, wielkie 20-calowe czarne felgi, zza których wystają pomarańczowe zaciski hamulców, poczwórny wydech i lotka przy tylnej szybie wyglądają trochę na granicy wiejskiego tuningu, ale są do zaakceptowania i mocno wyróżniają samochód z tłumu. Robi to również limonkowy lakier zarezerwowany dla tych wersji aut. Mnie osobiście się nawet podobał, bo czynił z Porsche Cayenne naprawdę oryginalny samochód, ale z drugiej jednak strony chyba był za bardzo hardkorowy. Patrząc na spojrzenia ludzi z ulicy, czułem, że mają wątpliwości co do mojej męskości, a chyba nie chciałbym tego odczuwać wydając na auto prawie 700 tys. złotych!

Tak, właśnie tyle kosztuje ten egzemplarz – dokładnie mówiąc wersja GTS to koszt od 480 tys. złotych, ale korzystając z kilku dodatków ta kwota szybko się podnosi.. Pozwólcie jednak, że mając do dyspozycji auto tylko na chwilę, z uporem ekonomisty nie będę Wam nudził o pieniądzach. Jest drogo i to czuć od pierwszego wejrzenia. Wystarczy też otworzyć wielkie drzwi i wspiąć się do środka. Dobrze czytacie, wspiąć, bo za kierownicą Cayenne siedzi się wysoko i pięknie ogląda mijające samochody. Oprócz tego można spojrzeć na sporą konsolę centralną wypełnioną kilkudziesięcioma przyciskami. Do tego dwa wystające uchwyty, które wyglądają komicznie, ale o dziwo mogą się przydać. Uzupełnieniem wnętrza jest wszędobylska alcantara (nawet na kierownicy, co jest lekko irytujące) oraz wyświetlacz systemu infomedialnego, który jest dotykowy i skrywa nawigację, audio itp. Poza tym cechy Porsche – kluczyk po lewej stronie (a raczej pokrętło – system bezkluczykowy), obrotomierz w centralnym miejscu zegarów i analogowy zegarek na środku deski rozdzielczej. Miłe akcenty w środku? Kulkowe pokrętełka na kierownicy (np. od głośności) oraz przeszycia w kolorze lakieru – to detale, które rzuciły mi się w oczy nawet w tak krótkim obcowaniu.

 

Porsche Cayenne GTS 2 1 5 minut z... Porsche Cayenne GTS

 

Myślę jednak, że najbardziej interesuje Was jednak to jak jeździ GTS. Pamiętajcie, że najszybsze są wersje Cayenne TURBO i TURBO S, ale i GTS potrafi nieźle namieszać. Wystarczy włączyć tryb Sport, który obniża zawieszenie (pneumatycznie nawet o 2 cm ), aktywuje głośniejszy wydech oraz ściąga elektroniczne kagańce z samochodu. Wtedy to, Cayenne przestaje być rodzinnym SUV-em, a wielką bestią ryczącą za naszymi plecami. Bulgoty i strzelanie z wydechu to żaden kłopot, ale do poziomu doznań akustycznych z Audi RS6, czy wydechów Akrapovica mu daleko. Mimo to naprawdę “słychać spore wow”, a co najlepsze nie są to tylko przechwałki Porsche, bo ten samochód naprawdę potrafi wcisnąć w fotel.

 

Dzieję się tak dzięki 440 KM wyciśniętym z V6 oraz 600 NM maksymalnego momentu obrotowego. Ważne, że tę wartość mamy do dyspozycji już od 1600 RPM, co zapewnia ogromnego kopa. Aż tak dużego, że możemy pierwszą setkę osiągnąć w 5,1 sekundy, a dość szybko zobaczymy również 2 setkę, a i nawet 262 km/h prędkości maksymalnej. Nad sprawnymi osiągami pracuje również 8-biegowy automat (dwusprzęgłowy tiptronic S), który nie jest niestety skrzynią PDK, ale niczego mu nie brakuje. Co więcej Cayenne GTS mimo tak wielkich gabarytów nawet w szybkiej jeździe prowadzi się pewnie. Niestety nie są to doznania choćby z 911, ale i tak wielki szacun dla inżynierów za tak dobre trzymanie auta. To zasługa napędu 4×4, który podobno radzi sobie również w terenie, ale wersja GTS raczej tam nigdy nie wjedzie… bynajmniej ja nie miałem takiego zamiaru.

 

Porsche Cayenne GTS 3 5 minut z... Porsche Cayenne GTS

 

Przyznacie, że jak na ponad 2-tonowe auto brzmi to całkiem zachęcająco. Gdybym tym samochodem nie jeździł, pewnie miałbym wątpliwości co do jego sensu istnienia i faktycznego dawcy emocji. Po tej krótkiej przygodzie stwierdzam jednak, że ten samochód robi ogromne wrażenie i powtórzę się jeszcze raz – jest naprawdę niezły. Nadal jednak zastanawiam się kto by miał go kupić i dlaczego. Porsche Cayenne GTS traktowałbym raczej jako formę ciekawostki i mocnego egzotyka, który naprawdę nadal jest zwykłym i praktycznym Cayenne, ale w mgnieniu oka może zmienić się w lekko napompowanego sportowca!

 

 

Konrad Stopa

fot. Porsche / autor

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.
Follow Me: