Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi – kompromis na dalekie trasy

Jeśli nie stać cię na klasę V lub nie czujesz potrzeby, żeby twój van był przeładowany multimediami, skórą, drewnem i całym tym nowobogackim szajsem, wybór jest prosty – Vito Tourer dla ciebie i dla rodziny!

Proste rzeczy zawsze sprawdzają się najlepiej. W prostocie siła, jak mówią. Tyle że testowany Vito wcale taki prosty nie jest. Już z zewnątrz pokazuje, że daleko mu do typowego vana wożącego ziemniaki.

Czarne pasy, którymi auto jest przepasane na masce oraz ozdobione z boku, świetnie korespondują z pozostałymi gustownymi dodatkami – szarymi felgami, ciemnymi szybami oraz światłami w technologii Full LED (bardzo dobrze świecą).

Nie można powiedzieć, że Mercedes jest brzydki. Linia auta jest bardzo nowoczesna, jak na klockowatą budowę wielozadaniowego vana – chyba więcej nie udało się już z tego wyciągnąć. Zwróćcie uwagę, jak staro i źle wygląda przy nim dziadek… A w zasadzie dwóch dziadków.

mercedes vito 11 1024x683 Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy

I choć to nie klasa V, którą również w swoim czasie testowaliśmy, odróżnić to auto od luksusowej odmiany nie sposób. No chyba, że po znaczku na klapie.

Vito Tourer oferowany jest w trzech długościach: kompaktowej 4895 mm, długiej 5140 mm i ekstra długiej 5370 mm. Prezentowany egzemplarz to wersja środkowa. Wyposażono go w 8 miejsc (3 miejsca w ostatnim rzędzie to opcja, tak samo jak 3 miejsca w przednim rzędzie, których tu akurat nie ma) oraz w przesuwane drzwi po obu stronach (w standardzie mamy jedynie po jednej stronie).

mercedes vito 12 1024x656 Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy

Wnętrze Vito Tourer – autobus, wygodny w dodatku

Na każdy z ośmiu wspomnianych foteli dostać się to nie problem, w dodatku nawet w trzecim rzędzie nie będziemy podróżować za karę. Miejsca jest mnóstwo – pod nogami, w okolicach kolan i nad głową. No i co istotne, fotele są bardzo wygodne. Nie brakuje podłokietników, gniazd do ładowarek, światełek do czytania – słowem naprawdę można się wybrać tym autem w osiem osób w daleką podróż. I to nawet z czwórką bobasów – cztery fotele mają bowiem zaczepy isofix.

mercedes vito 6 1024x683 Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy

Co istotne np. dla przewoźników lub taksówkarzy, nawet z kompletem pasażerów bagażnik robi ogromne wrażenie i łatwo się do niego dostać. Podłoga umieszczona jest nisko, próg załadunku w zasadzie nie istnieje, a ja bez problemu zapakowałem dużą kosiarkę bez składania foteli i jeszcze mógłbym do góry nogami wrzucić drugą.

Pewnie wielu z was zastanawia się – no dobrze, to gdzie jest haczyk? Otóż, nie ma go, no chyba że jesteście przesadnymi estetami. Vito to nie V-klasa, więc plastiki, z których wykonano tablicę przyrządów… no dobra – generalnie wnętrze – są dość twarde i niekoniecznie miłe w dotyku.

Na szczęście nic nie skrzypi i co istotne z punktu widzenia użytkownika – łatwo utrzymuje się we wnętrzu czystość.

vito bok 1024x683 Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy

Wszystko jest bardzo przemyślane i do bólu pragmatyczne, choć moim zdaniem producent poskąpił schowków i otwartych skrytek. Ekran infomediów w niczym nie przypomina tego z V-klasy. Nie ma tu funkcji “hej Mercedes”, ale obsługa nawigacji czy radia nie stwarza problemów. Jedyny minus to trochę za wolne działanie systemu i siermiężna grafika, chociaż z dla mnie – miłośnika “old style” – to nie jest wada.

Z kolei najjaśniejszym punktem we wnętrzu testowanego Vito okazała się kierownica – taka sama jak w bardziej luksusowych i sportowych modelach. Świetnie leży w rękach i zapewnia wystarczające czucie auta. A przy tym też wygląda.

mercedes vito 8 1024x683 Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy

Jak jeździ Vito Tourer?

Pisząc te słowa jestem świeżo po oddaniu Renault Traffica 1.6 dCi o mocy 145 KM, którego uważałem – no dobra, nadal uważam, choć już nie bez wahania – za prymusa w swojej klasie. Jeżdżąc nim uświadomiłem sobie jednak, czego mi w nim brakuje – o tym oczywiście napiszę w najnowszym teście tego auta. Natomiast to idealny moment, żeby o tym w kilku słowach wspomnieć. W odniesieniu do Vito oczywiście.

Dlaczego VW Transporter T4 – do dziś jedno z najczęściej używanych aut dostawczych w Polsce – z silnikiem 2.5 tdi o mocy 102 KM tak świetnie wywiązuje się ze swoich zadań? Nie jest mocny, ale jest… silny. Trochę jak żubr w reklamach znanego piwa. Ma pojemność i ta pojemność daje kierowcy gwarancję poradzenia sobie w ciężkiej sytuacji. Bezproblemowego ruszenia z po dach załadowanym autem. Oparciu się zawiejom, zamieciom i… po prostu elastyczności tam, gdzie jest ona potrzebna.

Nie chcę pisać tu o downsizingu, o sensie lub jego braku – wiadomo, że można pisać i narzekać lub też cieszyć się, że planeta będzie czystsza. Natomiast 1.6 litra, choćby podwójnie uturbione nie daje siły potrzebnej tego typu autom.

mercedes vito 16 1024x683 Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy

Inaczej jest w przypadku Vito. Tu mamy 2.1 litra i w wersji 116 pewne rozpędzające to auto 163 KM. Wiadomo, że to nie jest auto sportowe i że byle pierwszy z brzegu kompakt objedzie Vito z tym motorem, jak chce, ale nie o to w tym przypadku chodzi. Silnik świetnie wywiązuje się bowiem ze swojego zadania.

Motor jest bardzo elastyczny, pewnie rozwija prędkość i pozwala na swobodne podróżowanie po drogach szybkiego ruchu i autostradach. Gdyby trzeba szybko włączyć się do ruchu to również nie ma problemu – Vito 116 Cdi na pewno nie jest zawalidrogą – 380 niutków dostępne już od 1400 obrotów robi swoje – a przy tym potrafi odwdzięczyć się niskim zużyciem ropy. 7,5 litra/ 100 km to nie wynik wymagający wyrzeczeń.

mercedes vito 10 1024x683 Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy

Pomału do brzegu…

Jako kierowca z 18-letnim doświadczeniem i całkiem sporą ilością kilometrów przejechanych za kierownicami różnej maści busów stwierdzam, że drugiego takiego jak Vito ze świecą szukać.

Auto mimo swojej długości i wagi (2 tony) zachowuje się bardzo przewidywalnie na drodze i tylko wysoka pozycja za kierownicą przypomina kierowcy, że jest bardziej woźnicą niż szoferem.

mercedes vito 14 1024x683 Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy

Vito tourer pewnie przekazuje informację z kół kierowcy, a jego zawieszenie przyjemnie buja na nierównościach w taki sposób, że przyznaję – kilka razy zapomniałem o spowalniaczach.

Słowem…

Moim zdaniem to świetne auto do biznesu, do przewozu osób albo… dla dużej rodziny. 2+5 i pies. 2500 zł z dopłat 500+ powinno starczyć na ratę za bardzo przyzwoicie wyposażony egzemplarz.

Jest w tego typu autach coś, co sprawia, że sam chciałbym mieć więcej niż jedno dziecko. Droga żono… a może? ;)

Adam Gieras

Wygląd:%name Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy (8 / 10)
Wnętrze:%name Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy (8 / 10)
Silnik:%name Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy (9 / 10)
Skrzynia:%name Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy (8 / 10)
Przyspieszenie:%name Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy (6 / 10)
Jazda:%name Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy (8 / 10)
Zawieszenie:%name Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy (9 / 10)
Komfort:%name Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy (8 / 10)
Wyposażenie:%name Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy (6 / 10)
Cena/jakość:%name Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy (6 / 10)
Ogółem:%name Test: Mercedes Vito Tourer 116 cdi   kompromis na dalekie trasy (76/100)

Dane techniczne:

Silnik: R4, turbodiesel
Pojemność: 2143 cm3
Moc: 163 KM/3800 obr./min.
Moment: 380 Nm/1400-2400 obr./min.
Skrzynia biegów: automatyczna, siedmiobiegowa
Cena: od 108 400 PLN

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz od niedawna Volvo S70 2.4 170 KM. Pomału rozstaję się z Audi A4 B5 1.9 TDI 115 KM i doprowadzam do stanu lux Audi A3 1.8 T 150 KM, choć chyba ma więcej mocy. Jeszcze nie wiem co z nim zrobię. Jakiś pomysł?