Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic – smak, moc, wygląd. Auto idealne?

Kiedyś za literkami AMG ukrywano: gigantyczny silnik, gardłowy dźwięk z wydechu i doskonałe prowadzenie. A dzisiaj? Sprawdźmy to na przykładzie CLS 53 ze stajni AMG z… elektrycznym kompresorem. 

Gdy dostaję kluczki do jeszcze gorącego modelu danej marki dociera do mnie, że projekt motopodprad.pl to już kawał życia. Kilka lat temu jeździłem bowiem CLS-em 350 BlueTEC 4MATIC poprzedniej generacji i jak sobie myślę, że to świetne auto stanowi już historię marki ze Stuttgartu, robi mi się smutno. Na szczęście następca pierwszego 4-drzwiowego coupe na świecie (są tacy, którzy za pierwowzór uznają Mazdę 323F) jest lepszy od poprzednika, choć we flagowej wersji stępili mu pazury.

Oszałamiający z zewnątrz? 

CLS, jak go zobaczyłem na pierwszych zdjęciach, nie urwał mi tylnej części ciała. Testowany egzemplarz na żywo – ciemnoszary lakier, agresywny przód, cztery rury wydechowe wychodzące spod dyfuzora, ogromne felgi – wygląda obłędnie. Powiem szczerze, nie napatrzyłem się na to auto. Mercedes CLS jest piękny i na pewno ładniejszy od mocno stonowanego poprzednika. Tak naprawdę jedyne, co nie urzeka to dość mało wyrazisty tył. Tyle że w tej wersji udekorowany sportowymi akcentami, o których wyżej. 

Wnętrze urzeka nowoczesnością 

To jak pięknie narysowana jest deska rozdzielcza CLS-a śni mi się po nocach i to pomimo jej ultranowoczesnego projektu. Oczywiście mamy tu do czynienia z tą samą konsolą, którą spotkamy w klasie E, ale to żadna ujma na honorze luksusowego coupe. Powiem nawet, że kolorowe oświetlenie ambientowe – deskę rozdzielczą rozświetla na zdjęciach kolor niebieski, nawiewy reagują kolorem na temperaturę (ciepło – czerwone, zimno – niebieskie) – nie razi i nie daje poczucia auta dla miłośnika techno. 

Materiały użyte do wykończenia wnętrza są świetnej jakości. Zastosowano tu włókno węglowe (dopłata 13 tys. zł), skórę i aluminium. Deska rozdzielcza jest dobrze spasowana i nie skrzypi. No chyba że zaczniemy bardzo mocno naciskać, ale komu by się chciało psuć humor?

cls53 AMG 10 Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne?

Ważne są też detale. Aluminiowe przetłoczenia obudowują głośniki wspaniale grającego zestawu Burmester High End 3D 1450 Watt (23 głośniki, także w dachu – grają tak, że dech zapiera i włosy stają dęba) – jego cena to aż 23 tys. zł, ale kto bogatemu zabroni? 

Jeśli ktoś choć trochę interesuje się zegarkami, to na pewno słyszał o firmie IWC Schaffhausen. Nie są to czasomierze dla zwykłego zjadacza chleba. Podstawowe modele na rękę to koszt minimum kilku tysięcy złotych, jeśli mówimy o “kwarcach”. Automaty chodzą nawet po kilkadziesiąt tysięcy. Tyle wstępu. W testowanym CLS-ie znajdziemy własnie taki zegarek umieszczony poniżej panelu klimatyzacji. Smaczny i jakże elegancki detal!

cls53 AMG 39 Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne?

Co więcej? Spłaszczona u dołu i po bokach kierownica z logiem AMG świetnie leży w rękach, a jeszcze lepiej wygląda. Deska rozdzielcza obszyta jest skórą z wyraźnymi przeszyciami, a po otwarciu drzwi w oczy rzucają się od razu napisy AMG w progach, które oczywiście podświetlają się. Mercedes aż kipi od luksusu, nowoczesności i sportowego ducha. 

Mimo to producent przygotował tu mnóstwo gadżetów dla lubiących świat elektroniki. Przed kierowcą, zamiast standardowych zegarów, umieszczono ekran, a obok niego drugi ekran. Możemy nimi sterować za pośrednictwem rysika i touchpadu umieszczonego na tunelu środkowym lub gładzikami na kierownicy (producent powinien popracować nad ich czułością). Obie opcje wymagają przyzwyczajenia. Na szczęście sam system działa szybko i ma imponującą grafikę. 

Poza standardowym ustawieniem kolorystyki we wnętrzu, rodzaju zegarów przed kierowcą, trybu jazdy, zabawą funkcjami audio, nawigacji, klimatyzacji możemy np. narysować swój tor na komputerze, a potem wgrać go do systemu i gotowe – można zacząć się ścigać. Auto zmierzy czas przejazdu, nagra każdy przejazd po wymyślonym torze. Tylko może lepiej nie mówić o tym uczestnikom Warsaw Street Racing. Jeszcze sobie pokupują takie auta… 

cls53 AMG 47 Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne?

Miejsca z przodu jest wystarczająco, nawet dla wyższych osób, ale pozostaje atmosfera obudowania, jak w sportowym aucie, która daleka jest od luksusowej limuzyny. Bardzo mi się to podoba. Z tyłu przestronność nie jest mocną stroną tego auta – prezes firmy nie położy laptopa na kolanach. Nie powinien mieć też zbyt długich nóg. Cóż, niska linia dachu i zwalisty, długi przód auta uniemożliwiły wygospodarowanie tu większej ilości miejsca, ale CLS jest tak naprawdę coupe, tyle że czterodrzwiowym. I w takim charakterze świetnie spełnia swoje zadanie. A zatem – panie prezesie, proszę do przodu. 

No to jazda 

Pod maską najmocniejszego CLS-a znajduje się rzędowa szóstka o mocy 435 KM i momencie obrotowym na poziomie 520 Nm. Nic dziwnego, jeśli te parametry nie wywołują szybszego bicia serca – w końcu poprzednik od AMG miał 570 KM. Mercedes postanowił jednak trochę pomieszać w głowach tak, żeby już żadne oznaczenia modelu nie były jasne. A zatem, można mieć mocniejsze cudo wyglądające jak CLS, mające V8 pod maską z mocą około 600 KM, ale wtedy trzeba wybrać się do salonu po AMG GT 4-Door Coupe. 

Wróćmy jednak do testowanego egzemplarza. Poza, mimo wszystko, ogromną mocą ma on do zaoferowania miłośnikom współczesnej motoryzacji o wiele więcej. To, że mamy tu do czynienia z turbodoładowaniem jeszcze kilka lat temu można by nazwać świętokradztwem. Mamy tu jednak jeszcze elektryczny kompresor… A zatem całość stanowi pseudohybrydową konstrukcję. Kompresor pozwala na chwilowy przyrost dodatkowych 22 KM oraz aż 250 Nm oraz niweluje jakąkolwiek turbodziurę. Silnik ma też kopa od samego dołu, ale to nie wszystko. Elektryczny kompresor wspomaga też start silnika oraz działanie systemu start&stop.  

cls53 AMG 19 Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne?

Czy ten układ daje frajdę? 

Zostawmy jednak elektro-mechanikę. Przejdźmy do przyjemności. Cała moc w Mercedesie pchana jest na koła za pośrednictwem 9-biegowej – uwaga – hydrokinetycznej skrzyni biegów. Żadne tam dwusprzęgłowe, tandetne rozwiązanie. Biegi zmieniane są mimo wszystko bardzo płynnie i bez niepotrzebnych szarpnięć, a cała moc pchana jest na cztery koła (nie da się wyłączyć przodu jak w E63 AMG), chociaż czuć, że tylna oś nadal dostaje jej trochę więcej. Efekt jest taki, że CLS z gazem w podłodze katapultuje się do pierwszej setki w czasie 4,5 sekundy i rozpędza się równie płynnie bez żadnej zadyszki do 250 km/h (można wyłączyć blokadę, wtedy pojedzie 20 km/h szybciej). 

W AMG CLS 53 4Matic można wyłączyć całkowicie układy wspomagające kierowcę (dzieje się tak w trybie Sport+), ale trzeba pamiętać, że kagańce nie są tu montowane dla picu. Auto zbiera się fenomenalnie i nawet przy 110 km/h z pełnym gazem w zakręcie może zmielić kołami. Chwila nieuwagi i łatwo o groźną sytuację. Nie próbujcie tego na drogach publicznych. 

Cieszy natomiast fakt, że w codziennej eksploatacji AMG jest bardzo wygodne, nie nachalne, chociaż uzależniające swoim dźwiękiem – po wdepnięciu gazu w podłogę robi się głośno – i sprawiające bardzo dużo przyjemności. Układ kierowniczy pracuje jak marzenie. Jest zwarty i pewnie czytający to, co znajduje się pod kołami. Jazda Mercedesem z prędkością przepisową po autostradzie 140 km/h wydaje się truchcikiem zajączka na łące. Warto rozsiąść się w wygodnych fotelach i oddać przyjemności. Przy takiej jeździe nie rozczarowuje też spalanie. Około 10-11 litrów na setkę. 

Werdykt? 

Może być tylko jeden. AMG CLS 53 4Matic to genialne auto dla rasowego kierowcy, który ceni styl i wygodę. Zawiezie nim dzieci do przedszkola, ale może też pośmigać po torze. Na autostradzie mało które auto będzie w stanie dorównać temu autu, a jednocześnie w czasach eko, nawet szybka jazda nie wydrenuje kieszeni na stacji benzynowej. Jeśli więc ktoś szuka osiągów auto sportowego, do którego najmocniejszy nawet hot-hatch nie ma podejścia, a jednocześnie nie lubi jak mu każda dziura wytrzepuje mózg, to właśnie znalazł auto idealne. Jest tylko jeden problem. Testowany egzemplarz to wydatek ponad 600 tysięcy złotych… 

fot. Adam Gieras, Maciej Lubczyński 

Wygląd:%name Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne? (9 / 10)
Wnętrze:%name Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne? (9 / 10)
Silnik:%name Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne? (10 / 10)
Skrzynia:%name Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne? (10 / 10)
Przyspieszenie:%name Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne? (10 / 10)
Jazda:%name Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne? (10 / 10)
Zawieszenie:%name Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne? (10 / 10)
Komfort:%name Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne? (9 / 10)
Wyposażenie:%name Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne? (10 / 10)
Cena/jakość:%name Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne? (8 / 10)
Ogółem:%name Minitest: Mercedes AMG CLS 53 4Matic   smak, moc, wygląd. Auto idealne? (95/100)

Dane techniczne Mercedes-Benz AMG CLS 53 4Matic:

Silnik: R6, benzynowy + elektryczny 
Pojemność: 2999 cm3
Moc: 435 KM/6100 obr./min. + 22 KM (elektryczny) 
Moment: 520 Nm/1800-5800 obr./min. + 250 Nm (elektryczny)
Skrzynia biegów: automatyczna, dziewięciobiegowa
0-100 km/h: 4,5 sekundy
Prędkość max.: 250 km/h (po zdjęciu blokady: 270 km/h)
Cena testowanej wersji: od ok. 450 000 zł
Cena testowanego egzemplarza: 624 000 zł

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...