Bentley Mulsanne Speed – rządzi niutonometrami

Bentley Mulsanne już ze swoimi 512 ociekającymi chrapowatym dźwiękiem końmi mechanicznymi należy do klubu najszybszych limuzyn świata. Brytyjczycy postanowili jednak pójść o krok dalej i otworzyć przed nim wrota sali dla VIPów, w której – póki co – będzie zajmował jednoosobową lożę. Bentley Mulsanne Speed przełamał bowiem granicę 300 km/h wśród limuzyn.

 

Pod maską tego potwora znajduje się rozkręcona do 6,75 litra jednostka V8, która generuje 537 KM osiąganych już przy 4200 obr./min. Produkuje przy tym potężną dawkę aż 1100 niutonometrów, które dostępne są od 1750 obr./min.! 25 KM i 80 Nm więcej zostało osiągnięte dzięki kilku sprytnym zabiegom – przeprojektowano układ spalania, założono całkowicie nowy układ zmiennych faz rozrządu, dostrojono wydech i zoptymalizowano działanie turbosprężarek.

Ten ogromny silnik połączono z bardzo szybko działającą 8-biegową skrzynią firmy ZF z funkcjami Quickshift, Block Shifting i łopatkami przy kierownicy. Specjalnie do wersji Speed opracowano też tryb jazdy „S”, który pozwala utrzymywać cały czas obroty w pogotowiu – wskazówka obrotomierza nie opada poniżej 2 tys. obr./min. Producent zastosował też system odłączania połowy cylindrów. Podczas niezbyt szybkiej, płynnej jazdy Bentley staje się więc zwykłą czterocylindrówką. Pozwala to znacząco obniżyć spalanie tego smoka. Producent podaje, że ta 5,6 metrowa limuzyna przy wadze 3,2 tony zadowala się 14,6 litrami na każde 100 kilometrów. Ciekawe jak to wygląda w praktyce?

Mulsanne przyspiesza do pierwszych 100 km/h w 4,9 sekundy, a strzałka szybkościomierza staje dopiero na 305 kilometrze. Żeby samochód podczas tak dużych prędkości był stabilny, zastosowano zawieszenie na podwójnych wahaczach z przodu i układzie wielodrążkowym z tyłu. Dodatkowo układ doposażono w samopoziomowanie, automatyczną kontrolą prześwitu oraz adaptacyjne amortyzatory, które pracują aż w czterech trybach – od ustawienia Komfort do Sport. Limuzyna Bentleya potrafi też bardzo szybko wytracać prędkość. Pomagają w tym hamulce z wentylowanymi tarczami o średnicy 400 milimetrów na przedniej osi oraz 370 milimetrów na tylnej. Wersja Speed otrzymała też utwardzony względem 512-konnej odmiany układ kierowniczy.

Bentleya Mulsanne Speed na ulicy rozpoznamy po ciemnej osłonie chłodnicy, kracie przednich wlotów powietrza w tym samym kolorze, przyciemnionych lampach z przodu oraz specjalnych, 21 calowych felgach kierunkowych (strona lewa nie pasuje na prawą). Dostępne są też cztery zupełnie nowe kolory nadwozia: czarny Spectre ze złotym połyskiem, czerwony Candy Red, piaskowy Camel oraz błękitny Marlin. Tym samym Mulsanne Speed można wybrać w jednej ze stu tonacji kolorów, co daje kilka aż tysięcy możliwości indywidualizacji. W środku edycji specjalnej znajdziemy zupełnie nowe kolory nici przeszywających tapicerkę oraz prawdziwe włókno węglowe w kolorze fortepianowej czerni.

Producent pomyślał też o miłośnikach gadżetów. W wyposażeniu znajdziemy m. in dysk twardy o pojemności 60 GB, elektronicznie sterowane stoliki wyposażone w złącza i klawiatury do ipadów oraz pokładowe Wi-Fi z 14 głośnikami. Malkontenci mogą dokupić lodówkę na szampana z kryształowymi kieliszkami, pojemnik do przechowywania cygar, schowek na biżuterię, a także system multimedialny 2200 W z 20 głośnikami marki Naim. Słowem można się zatopić w luksusie. Tylko czy nie lepiej od zabawy gadżetami zasiąść za sterami tego smoka?

Adam Gieras

fot. materiały producenta

 

 

Pojemność: 6,75 litra

Moc: 537 KM

Maksymalny moment obrotowy: 1100 Nm

0-100 km/h: 4,9 sekundy

v-max: 305 km/h

cena: ok. 1,3 mln zł

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz od niedawna Volvo S70 2.4 170 KM. Pomału rozstaję się z Audi A4 B5 1.9 TDI 115 KM i doprowadzam do stanu lux Audi A3 1.8 T 150 KM, choć chyba ma więcej mocy. Jeszcze nie wiem co z nim zrobię. Jakiś pomysł?