Pierwsza jazda: Citroen C3 – mniejszy brat Cactusa

Nowy Citroen C3 wjeżdża na polski rynek z całkiem nową twarzą i świeżą dozą energii. Design zaczerpnięty z większego C4 Cactus oraz najnowsze technologiczne trendy to broń francuskiego producenta. Mogłem nią trochę postrzelać.

 

Największe zmiany tego 4-metrowego mieszczucha widać na pierwszy rzut oka. Citroen C3 zawsze szokował i był lekko cukierkowy. Nowa generacja poszła w stronę starszej, ale równie futurystycznej odmiany C4. Małe, zwarte nadwozie (również pięciodrzwiowe) okuto w airbumpsy na drzwiach oraz dzielone reflektory przednie. Dodano do tego kilka kolorystycznych wstawek jak ramki halogenów lub malowanie dachu i powstał twór, który od razu wyróżnia się na ulicy. Na tyle, że Citroen C3 może stać się hitem sprzedaży i szybko się nie zestarzeje.

Dla nielubiących plastikowych dodatków airbumpsy można ściągnąć i zostawić w salonie przy kupnie. To niestety dostępne jest jedynie w najbogatszej wersji, więc może lepiej nie wybrzydzać. W standardzie za 39990 złotych samochód będzie można obijać drzwiami i wózkami sklepowymi bez utraty lakieru i gładkości blach.

 

Citroen C3 mniejszy brat Cactusa 21 Pierwsza jazda: Citroen C3   mniejszy brat Cactusa

 

Co ważne samochód równie dobrze wygląda z tyłu, gdzie zastosowano LEDowe reflektory w kształcie podwójnych ramek dodając do nic kostki światła stopu, kierunkowskazów i biegu wstecznego. Wszystko w smaczny i nowoczesny sposób.

I tą nowoczesność przedstawiciele Citroena podkreślali na każdym kroku. Dzięki temu auto napakowane jest nowinkami technicznymi i pełną elektryką. I nie mam na myśli elektrycznego sterowania szybami, lusterkami lub klimatyzacją. To mają wszyscy. Nie mają jednak wbudowanego wideorejestratora!

Tak, wcale nie żartuje. W Citroenie C3 pojawił się system Citroen Connected Cam, który nie odpowiada za tempomat, czytanie znaków, asystent pasa ruchu lub pomoc w hamowaniu przed kolizją (takie systemy dostępne opcjonalnie), a jest normalną kamerą samochodową. No może poza tym, że nie przeniesiemy jej do innego auta. Przy lusterku wewnętrznym pojawił się sprzęt o rozdzielczości 2 megapikseli nagrywający kąt 120 stopni w Full HD. Wbudowana pamięć 16 GB dzielona jest na normalne nadpisywane filmy oraz te zapamiętane przez użytkownika. Otóż kliknięcie powoduje zrobienie zdjęcia, a krótsze przytrzymanie zapisanie 20 sekund filmu. Dzięki temu żadna awaryjna sytuacja nam nie ucieknie. Urządzenie posiada też czujnik ruchu, więc automatycznie może nagrać złodzieja lub wypadek.

 

Zdjęcia z Connected Cam

 

Do sterowania i zarządzania pamięcią kamery wystarczy smartfon. Dzięki specjalnej aplikacji i łączności WiFi możemy dowolnie odtwarzać filmy, a nawet zrobić sobie selfie przed samochodem.

Drugim technologicznym gadżetem w aucie to znany z innych modeli wyświetlacz systemu inforozrywkowego. Jest sporych rozmiarów (7 cali), wygląda bardzo minimalistycznie i designersko oraz jest w pełni dotykowy. Oprócz mediów i nawigacji obsługuje niestety klimatyzację oraz ustawienia samochodu. Brak jakichkolwiek przycisków może niestety odwrócić uwagę kierowcy podczas jazdy.

Powyższe elektroniczne bajery mogłem sprawdzić na żywo podczas prezentacji nowego Citroena C3. Trafił mi się do dyspozycji dobrze wyposażony egzemplarz C3 za bagatela 69 000 zł. Wiele z tej kwoty to dodatki typu Connected Cam (1200 zł), wspomniany system z Bluetooth i Mirrorlinkiem za 2000 zł lub podgrzewanie siedzeń z z dedykowaną tapicerką za około 1500 zł. Były to jednak dodatki, ponieważ najwyższa wersja wyposażenia Shine oraz 110-konny silnik benzynowy dość mocno oddaliły się od tych reklamowych 40 tysięcy.

 

Citroen C3 mniejszy brat Cactusa 17 Pierwsza jazda: Citroen C3   mniejszy brat Cactusa

 

Na szczęście ten 1,2-litrowy motor jest genialną jednostką (i co, że 3 cylindry), która idealnie pasuje do  tego 1000-1100 kilogramowego samochodu. Zapewnia dobre osiągi przy niezłym spalaniu. Średnia z około 150 km to 6,9 litrów, a trasa zawierała zarówno odcinki miejskie, autostradowe, jak i te pozamiastowe. Dzięki temu mam pełny obraz, że auto naprawdę potrafi być ekonomiczne, a na całym baku przejedzie spokojnie 600-700 km.

Dobra, manualna pięciobiegowa skrzynia z miękko chodzącym lewarkiem odpowiednio współgra z powyższym motorem, a progresywny układ kierowniczy przy wolnej jeździe potrafi być bardzo miękki, a przy szybszych odcinkach odpowiednio się utwardza.

Gdyby 110-konna benzyna była dla kogoś zbyt mocna, producent oferuje jeszcze 2 słabsze odmiany (68 i 82 KM) oraz 2 jednostki wysokoprężne – 1,6 BlueHDI o mocy 75 lub 100 KM. Należy pamiętać jednak, że nie każdy motor dostępny jest z odpowiednim poziomem wyposażenia (LIVE, FEEL, SHINE). W tym najniższym zabrakło najmocniejszego diesla i najmocniejszej benzyny.

Poza tym Citroen C3 jest bardzo komfortowym samochodem. Oprócz wspomnianych opcji wyposażenia dodatkowego jego zawieszenie jest zestrojone bardzo miękko i pewnie wybiera wszystkie nierówności. Dzięki temu jazda C3 jest bajecznie prosta i nie męczy. Nie oznacza to jednak, że mieszczuch od Citroena nie ma wad.

 

Citroen C3 mniejszy brat Cactusa 30 Pierwsza jazda: Citroen C3   mniejszy brat Cactusa

 

Jest nią na pewno mała ilość miejsca na tylnej kanapie (teoretycznie dla 3 osób) oraz ergonomia wnętrza. Mimo największego na rynku schowka przed pasażerem po prawej stronie brakuje trochę uchwytu na kubki lub podłokietnika pomiędzy przednimi siedzeniami. Trochę można również ponarzekać na cenę, chociaż przedstawiciele PSA zapewniali, że optymalna i najchętniej kupowana będzie wersja za około 47 tysięcy. Podobno zamówiono już 300 sztuk C3 w Polsce.

Niestety obły kształt nadwozia wpływa na jego prowadzenie. Na autostradzie dość wyraźnie czuć na kierownicy boczne podmuchy wiatru, a przy wysokich prędkościach w aucie robi się głośno.

 

Citroen C3 mniejszy brat Cactusa 15 Pierwsza jazda: Citroen C3   mniejszy brat Cactusa

 

Na osłodę podam jednak, że bagażnik ma pojemność 300 litrów, a wysokość auta zapewnia sporo przestrzeni nad głowę. Samo wnętrze jest równie kolorowe i ciekawe co karoseria. Ciemne plastiki kontrastują się z kolorem użytym w nadwoziu oraz fakturą fortepianowej czerni. Ciekawe są też otwory nadmuchów, których prostokątny kształt jest niespotykany i bardzo oryginalny.

Dla kogo jest więc ten samochód? Dla wszystkich, którzy potrzebują auto do miasta, a czasem zdarzy im się wyjechać również poza nie. Atrakcyjne spalanie może zniwelować ewentualne koszty zakupu, a oryginalny design szybko się nie znudzi, co może przełożyć się na późniejszą odsprzedaż. Wróżę jednak większe zainteresowanie modelem wśród płci pięknej, ponieważ kolorowe nadwozie z napompowanymi drzwiami może wystraszyć tradycjonalnych mężczyzn.

Konrad Stopa
Fot. Citroen, autor.

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.
Follow Me: