Wysmakowane kombi

Nowe modele BMW mnożą się jak grzyby po deszczu. Dokąd oznaczenia modelowe zaczynały się na E, czyli w przypadku serii 3: E21, E30, E46, E90 nadążałem za tym wszystkim wręcz intuicyjnie. Odkąd Bawarczycy wprowadzili nomenklaturę na F, mocno się w tym pogubiłem. Spójrzmy np. na trójkę kombi. Kiedyś było na przykład E46 kombi, które teraz oznaczone jest tajemniczym kodem F31. I to właśnie, najnowsze wcielenie serii 3 przyszło mi testować. Mam nadzieję, że okaże się ono mniej skomplikowane niż oznaczenia…

Testowy egzemplarz BMW 320xd z silnikiem diesla 2.0 (184 KM) i napędem xDrive opuścił fabrykę w wersji wyposażenia Modern, która ma na pokładzie chyba wszystko to, co nowoczesna motoryzacja może zaoferować kierowcy. Od podgrzewanych miejsc pasażerskich z tyłu, po wyświetlacz hologramu na szybie, zwany Head Up Display (HUD). Swoją drogą warto pochylić się chwilę nad tym systemem (efekt jego pracy zobaczyć możecie pod tekstem, w galerii zdjęć). HUD daje wrażenie, jakby przed samochodem wyświetlał nam się hologram z prędkością. Oczywiście może pokazywać również inne rzeczy. Rozwiązanie kontrowersyjne, niby fajny gadżet, wręcz szpanerski, ale czy rzeczywiście taki przydatny? W teorii ma zapobiegać uciekaniu wzroku kierowcy z drogi. Tyle, że tradycyjne zegary jakoś mniej rozpraszają. Ten system jest atrakcyjny wizualnie na tyle, że może bardziej absorbować niż zwykłe spoglądanie na prędkościomierz czy komputer pokładowy. No ale rolę “bajeru” pełni znakomicie. Wszyscy chcą to zobaczyć i osobiście przetestować “fame” rośnie. Mimo że ten system to ciekawe rozwiązanie i naprawdę fajnie wygląda, nie wydałbym tych 4,5 tysiąca zł.

Na mnie większe wrażenie zrobiła linia samochodu. Jest to jedno z niewielu aut, które wygląda lepiej w wersji kombi. Ta bryła naprawdę wpadła mi w oko. W tym zestawieniu kolorystycznym wygląda po prostu rewelacyjnie. Elegancko, ale też dynamicznie. Jedyne co nie spodobało mi się stylistycznie, to przednie lampy. Jakieś takie przekombinowane, ale reszta – piękna!

Niektórym miłośnikom designu pewnie nie wystarczyłyby takie felgi. Nie są imponująco wielkie i nie mają jakiegoś szalonego wzoru. Moim zdaniem są w sam raz – są bezpretensjonalne i pasują do eleganckiego samochodu. Podobnie jest z wnętrzem nowej “trójki”. Wszystko jest luksusowe i to widać. Nie ma jednak mowy o niepotrzebnym przepychu. Całość pasuje do siebie, jest elegancko a przy tym jednak nie nachalnie. Jasna tapicerka idealnie współgra z ciemnym drewnem i czarnymi elementami wykończenia. W skrócie – wnętrze ma swój wspaniały klimat i nastraja spokojnie i pozytywnie. Jak już pisałem wcześniej, BMW bogato wyposażyło ten egzemplarz.

Poza opisywanym już systemem HUD i podgrzewaniem kanapy dla pasażerów tylnego rzędu znajdziemy tu również panoramiczny dach, automatyczną skrzynię biegów, system i-Drive, którym sterujemy sprzętem grającym, nawigacją, ustawieniami samochodu i właściwie wszystkim, czym się da, a także kamerę cofania, elektryczne fotele z pamięcią ustawień i wiele, wiele innych udogodnień i gadżetów. Jednym z nich jest również znienawidzony przeze mnie system Start&Stop. Nie będę się jednak nad nim rozpisywał. Znacie moje zdanie.

Kupując samochód typu kombi, robimy to zazwyczaj dla bagażnika. Ten w 320xd jest bardzo obszerny, ustawny, a wysoka linia okien optycznie jeszcze bardziej go powiększa. Jednym słowem spełnia dobrze swoją rolę i do tego ma system zamykania i otwierania z guzika.

Z modnych ostatnio dodatków, testowany egzemplarz nowej trójki posiada również napęd na cztery koła, nazywany przez BMW – xDrive. Kiedyś nie do pomyślenia było, żeby BMW miało napęd inny niż tylny. Później, w czasach E46, niemiecki producent nieśmiało próbował sprzedawać wersje serii 3 z napędem obu osi. Nie cieszyły się one zbytnią popularnością, ale miały też swoich zwolenników. Byli nimi głównie kierowcy, którzy bardzo cenili sobie BMW za styl i rozwiązania, jakie można odnaleźć pod biało-niebieskim logo, którzy jednak bali się, że zimą czy przy opadach deszczu, samochód będzie niebezpieczny. Niestety taki jest wśród Kowalskich stereotyp na temat samochodów tylnonapędowych. Zapominamy, że odkąd mamy wszechobecną kontrolę trakcji rodzaj napędu przestaje mieć znaczenie dla bezpieczeństwa – w krytycznej sytuacji i tak elektronika pomoże. No ale mit RWD wiecznie żywy. A do tego, od kilku lat mamy modę na 4×4, więc wersje z xDrive sprzedają się bardzo dobrze, już od czasów poprzednika testowanej “trójki”, czyli modelu E90.

Postanowiłem sprawdzić jak przy wyłączonej kontroli trakcji i stabilizacji toru jazdy na szutrowej, sypkiej nawierzchni radzi sobie ów xDrive. Okazuje się, że całkiem zacnie. Samochód nie jest nerwowy, a napęd działa na tyle dobrze, że łatwo nad nim zapanować i kontrolować samochód, nie koniecznie jadący przodem do przodu. Jedno mnie tylko zastanawia. Samochód miał trochę bardziej miękkie zawieszenie, niż przyzwyczaiło nas do tego BMW. Nie wiem czy to jakaś specyfika dla napędu xDrive czy najnowsze wcielenie najpopularniejszego modelu BMW ma być bardziej rodzinne. Zastanawiające jest to czy będzie tak we wszystkich cywilnych egzemplarzach? Nie mam pojęcia, ale mam nadzieję, że wersje napędzane w sposób tradycyjny będą nieco sztywniejsze. Chociaż odrobinę.

Poza nieco obniżoną w stosunku do poprzedników sztywnością układu zawieszenia, samochód prowadzi się bardzo dobrze i pewnie. Układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny, a sama kierownica, jak to w BMW – w dłoniach leży idealnie. Jest też mięsista, a koło nie za cienkie. Idealna.

Samochód chętnie przyspiesza i jest elastyczny na każdym właściwie biegu. Nie ma fajerwerków, jednak moc jest po prostu wystarczająca. Wyprzedzanie nie sprawia najmniejszego problemu. Producent deklaruje przyspieszenie do 100 km/h na poziomie poniżej ośmiu sekund. Moim zdaniem, realne na co dzień będzie 8,5 sek., ale mogę się mylić. Tak przynajmniej to odczuwam. Nawet jeśli rozpędzimy się do bardzo dużych prędkości, w samochodzie jest bardzo cicho i wygodnie. Nic nie trzęsie, nie świszczy, nie szumi. Bardzo dobrze. W ogóle, 320xd to taki samochód, który sprawia wrażenie (i zapewne słuszne) idealnego w trasę. Wygodne kombi, bardzo komfortowe, w miarę szybkie i nie za dużo pali. No właśnie, to kolejne BMW z dieslem, jakie znam, które pali naprawdę niewiele. Podczas testu zanotowałem średnie spalanie w mieście, przy na prawdę dynamicznej jeździe, na poziomie ok. 9 litrów. Przy mocy ponad 180 KM, napędzie czterech kół, w stosunkowo ciężkim (1650kg) samochodzie, to naprawdę solidny wynik.

Podsumowując, nowe 320xd w wersji kombi wyrosło dla mnie na samochód idealny. Oczywiście, w kategorii zdroworozsądkowych, nowych, samochodów dla ludzi. Ciężko mi wymyślić co możnaby było dołożyć, żeby było jeszcze lepsze. Samochód budzi spokój i jest harmonijny, ładny, elegancki, a zarazem nowoczesny, ale nie w tandetnym wydaniu. Osobiście zrezygnowałbym z napędu na cztery koła, ale to moje prywatne preferencje. Za egzemplarz z tym silnikiem, jednak w podstawowej wersji wyposażenia, musimy zapłacić ok. 160 tys. zł. Wersja taka, jak testowa to wydatek o 100 tys. zł większy. I mam wrażenie, że w tej tańszej odmianie mógłbym się nie zakochać – na pewno znajdzie ona wielu nabywców. Jednak w pamięci zostanie mi droższa wersja wysmakowanego kombi.

Artur Ostaszewski

BMW 320xd
Charakter8/10
Fun6/10
Osiągi7/10
ZZZ (zgodny z założeniem)9/10
Ogółem30/40
Czy bym kupił?TAK

Dyskusja

komentarzy

Artur Ostaszewski

Artur Ostaszewski

Od lat dziennikarz motoryzacyjny, od dziecka pasjonat samochodów. Ma całą kolekcję kultowych, corocznych katalogów "Samochody Świata". Do tej pory kupuje gumy "Turbo" na Allegro. Od 18-go roku życia pisze do różnych tytułów, a od kilku lat pracuje również w TVN Turbo. Prowadził najróżniejsze motoryzacyjne perełki - od Malucha, czy Wartburga z lat 60-tych, po Lambo i SLS-a. Zwolennik tylnego napędu, przeciwnik ekologii w motoryzacji.