Test: Lexus IS 200 T Prestige

Lexus IS to jeden z najładniejszych sedanów dostępnych na rynku. Mimo, że posiada już parę lat na swoim koncie to ciosane linie azjatyckich projektantów nie zestarzeją się jeszcze przez kolejną dekadę. Ale przecież wygląd to nie wszystko…

 

Tak jak wspomniałem, testowany egzemplarz to efektowny samochód. Przyciąga wzrok innych kierowców i przechodniów, a nawet gdy stoi wygląda bardzo dynamicznie. Mimo, że nie jest to agresywne nadwozie F-Sport, standardowa karoseria pięknie się prezentuje i trzeba to powiedzieć głośno – wygląda niecodziennie. Lexus sprytnie ukrył 4665 milimetrowe nadwozie w tych kształtach.

Zobaczymy m.in. ogromny grill z mocno zarysowanym zderzakiem. Oprócz tego niesforne linie przebiegają przez maskę, bok samochód (zwłaszcza przy progach) aż do tyłu auta. Wracając jednak do przodu auta, na pierwszy rzut oka wysuwają się podwójne reflektory, które są przedzielone. Pod adapcyjnymi „xenonami” skrętnymi zaprojektowano dzienne światła w technologii LED o niecodziennym kształcie litery L, która się przewróciła…

Nie inaczej jest również od strony bagażnika (korzystając z okazji podpowiem, że ma on 480 litrów). Tylne reflektory ciągną się od tylnego błotnika aż do klapy bagażnika. Dla mnie wygląda to mega finezyjnie. Ogólnie z 18-calowymi aluminiowymi felgami i szarym/grafitowym kolorze całość sprawia fenomenalne wrażenie. Koniec z nudną marką i stonowanymi sedanami jak GS. Nadal jednak jest bardzo elegancko.

 

Lexus is 200  9

 

Nie oznacza to jednak, że Lexusa definiuje wszędobylski futuryzm. Dowodem jest choćby projekt wnętrza, który wyróżnia się świetnymi materiałami, ale jest już mniej szalone niż karoseria. Środek Lexusa IS jest bardzo podobny do reszty gamy marki. Pojawia się tutaj spory wyświetlacz niezłej jakości, który oprócz nawigacji oraz wyświetlania informacji z komputera pokładowego pomoże przy cofaniu lub parkowaniu, pokazując obraz z kamery cofania. Niestety jego interfejs oraz design systemu multimedialnego zdradza azjatyckie pochodzenie i po trosze jest już trochę przestarzały.

Mimo poprawy sterowania z lepiej działającą myszką, niż przed faceliftingiem, nadal nie jest super ergonomicznie i intuicyjnie. Często zdarza nie trafić się w tę ikonę, którą potrzebujecie. Na szczęście najważniejsze funkcje mają swój osobny przycisk. Na poprawę nastroju wpływa jednak dedykowany system audio od Marka Levinsona, który rekompensuje te problemy, ponieważ brzmi dość epicko i umila podróż całej czwórce pasażerów, którzy powinni mieć do 185 cm, by czuć się komfortowo. Zwłaszcza, że auto jest dobrze wyciszone i prawie w ogóle nie czuć w nim pokonywanej prędkości.

Wnętrze potrafi zaskoczyć też pozytywnie. Wygodne skórzane fotele, regulowane w kilku płaszczyznach pieści ciało podczas długich podróży. Co ciekawe, środek ISa pięknie podczas testu pachniał i nie chodzi mi tu o zapach nowości znany z innych aut (tak poza tym auto miało dopiero miesiąc i lekko ponad 1000 km), tylko o przyjemną woń odświeżaczy do powietrza. Wiem jedynie, że na pewno nie była to choinka zapachowa, a automatyczna, dwustrefowa klimatyzacja.

Nieźle brzmi też serce tego samochodu czyli nowy, czterocylindrowy silnik o pojemności 2 litrów z turbodoładowaniem. Silnik ten świetnie radził sobie z większym NX, więc w Lexusie IS gwarantuje ciekawe doznania. Trzeba przyznać, że producentowi brakowało takiego silnika, więc jeśli ktoś nie jest fanem jazdy eco niech wybiera taką specyfikację! Lexus powoli poddaje się downsizingowi i tak z tej jednostki wskrzeszono 245 KM oraz 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego dostępnego już od 1650 Rpm. Lexus z tym silnikiem jest w stanie rozpędzić się do 230 km/h a pierwszą „setkę” osiąga po upłynięciu 7 sekund. Przyznacie, że to niezły wynik jak na auto RWD?

 

Lexus is 200  17

 

To co również nastraja tę moc do dynamicznej, to także nowy 8-biegowy automat, który czyni auto bardzo elastycznym. Dzięki temu wysokie biegi dostępne są już od niskich prędkości, co oszczędza paliwo. W razie potrzeby i wciśnięcia mocniej pedału gazu skrzynia jednak dobrze redukuje biegi i przeciąga przełożenia.

Dlatego też auto może dawać sporo przyjemności z jazdy. Trzy tryby jazdy (Eco, Normal, Sport) wpływają na reakcję na pedał gazu, działanie skrzyni biegów i pracy silnika. Mimo tego auto i tak zestrojone jest sztywno, przez co komfort schodzi na niższy plan. W zamian za to wraz z doskonałym układem kierowniczym oraz świetnym ogumieniem Lexus dobrze “przeżywa” wszelakie zakręty. Wszędobylską elektronikę czuwającą nad bezpieczeństwem podróżujących i młodzieńczymi zapędami kierowców można też wyłączyć. Wówczas samochód potrafi zamieść tyłem, ale rzadko zdarza się to na suchej powierzchni. Oczywiście nie robi tego za każdym razem, wiec przy normalnej jeździe raczej się to nie przytrafi.

Nie mówię jednak, że elektroniczne wspomagacze nie są przydatne. Aktywny tempomat potrafiący wyhamować samochód do zera lub asystent pasa ruchu ułatwiają prowadzenie i pozwalają się trochę rozleniwić. Są też systemy zbyt „inteligentne” jak automatyczne hamowanie i ostrzeganie przed kolizją – nad tym Lexus musi popracować, ponieważ w polskich warunkach system jest nadto opiekuńczy.

 

 

Lexus IS 200T według mnie świetnie spełni rolę rodzinnego samochodu. Będzie jednak trzeba wydać na niego trochę pieniędzy – minimum 135 tysięcy za słabszą wersję. Nasz egzemplarz z kilkoma gadżetami i najdroższą wersją Prestige kosztuje od 217 tysięcy złotych. To nie koniec wydatków, ponieważ IS 200 T nie jest oszczędnym samochodem. W mieście potrafi spalić ok. 14 l/100 KM, a w trasie około 10 litrów. To trochę dużo jak na nowoczesny silnik, którego producent zna świetnie technologie hybrydowe. Zawsze jednak można wybrać ISa z literką h na końcu i napędem elektryczno-benzynowym.

Lexus IS 200 T doskonale spełnił moje oczekiwania co do sedana Premium średniej wielkości. Nie znalazłem mocnych argumentów za tym, aby dopłacać ze wersję „usportowioną”, która poprawia jedynie estetykę auta, więc edycja Prestige idealnie spełni też Wasze oczekiwania. Poza tym Lexus IS 200 T to ciekawa alternatywa na niemieckich wyjadaczy, tym bardziej, że lepiej się od nich prowadzi.

 

Konrad Stopa

Fot: Krzysztof Kunzek

 

 

Wygląd: (10 / 10)
Wnętrze: (7 / 10)
Silnik: (8 / 10)
Skrzynia: (7 / 10)
Przyspieszenie: (7 / 10)
Jazda: (8 / 10)
Zawieszenie: (8 / 10)
Komfort: (8 / 10)
Wyposażenie: (8 / 10)
Cena/jakość: (7 / 10)
Ogółem: (78/100)

 

 

Dane techniczne:
Układ i doładowanie: R4, turbodoładowanie
Rodzaj paliwa: Benzyna
Objętość skokowa: 1999 cm3
Moc maksymalna: 245 KM
Moment maksymalny: 350 Nm przy 1650-4400 RPM
Skrzynia biegów: Automatyczna, 8-biegowa
Typ napędu: Tylny (RWD)
Masa własna: 1520 kg
Długość: 4665 mm
Szerokość: 2027 mm z lusterkami
Wysokość: 1430 mm
Rozstaw osi: 2800 mm
Pojemność zbiornika paliwa: 66 l
Pojemność bagażnika: 480 l
Przyspieszenie 0-100 km/h: 7 s
Prędkość maksymalna: 230 km/h
Zużycie paliwa (mieszane): 7,0 l/100 km

Wersja Prestige: od 217000 zł

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.