Minitest: Mercedes-AMG C 43 Cabrio – Ostatnie promienie słońca

Styl i elegancja, świetne brzmienie i setka w 4,8 sekundy, kabriolet i przepiękna pogoda. Czy można wymarzyć sobie lepszy początek kalendarzowej jesieni? Szczerze mówiąc – nie.

 

Ostatnie dni lata nie rozpieszczały nas pogodą, za oknem było szaro, a wyjście z domu bez parasola mogło skończyć się przemoknięciem do suchej nitki. Wychodząc z domu w poniedziałek po deszczowym weekendzie nie byłem do końca pewny, czy na pewno się obudziłem czy dalej śnię. Pogoda była idealna! Sucho, na niebie praktycznie brak chmur, a na pewno nie było na nim tych, z których mógłbym spodziewać się jakiegokolwiek deszczu. Uśmiech od razu zagościł na mojej twarzy, a ja powoli ruszyłem po odbiór auta, którym miałem poruszać się przez najbliższe dni – Mercedesa C 43 AMG Cabrio. A podobno poniedziałek to najgorszy dzień tygodnia…

 

 

Siadam za kierownicą, prawa noga na hamulec, palec na przycisk Start, wciśnięcie i… do moich uszu dotarł jeden z najciekawszych dźwięków silnika, jakie do zaoferowania mają w tej chwili nowe auta. Wszystko za sprawą trybu Sport+, którym do końca delektował się poprzedni użytkownik auta. Szybkie ustawienie fotela w każdej możliwej płaszczyźnie przy pomocy paru przycisków, zmiana temperatury nawiewów na wyższą, włączenie podgrzewania foteli oraz ciepłego nawiewu z zagłówka, dach w górę i czas ruszać.

Szybko jednak zostałem sprowadzony na ziemię i zmuszony do zmiany pracy silnika na Comfort, dorzucając sobie przy pomocy wciśnięcia przycisku odpowiadającego za ustawienia wydechu tylko agresywniejsze brzmienie. Sport+ jest zdecydowanie zbyt agresywnym trybem do jazdy po zakorkowanym mieście w godzinach szczytu. No, ale jak ma nie być agresywny skoro napędza go 367 konny silnik v6 o pojemności 3 litrów posiadający niemal natychmiastową reakcję na gaz?

 

 

Prowadząc C 43 AMG (a kiedyś C 450 AMG) można poczuć się pewnie. Auto błyskawicznie reaguje na ruchy kierownicą i robi dokładnie to, czego się od niego oczekuje. Na naszym podwarszawskim odcinku specjalnym sprawowało się wyśmienicie, idealnie trzymało się drogi, a swoim brzmieniem atakowało bezlitośnie bębenki uszne. Przyjemnie atakowało. Równie przyjemnie atakowane podczas obcowania z tym samochodem są oczy. C 43 AMG zyskało bowiem w stosunku do podstawowej wersji klasy C między innymi nowe felgi, bardziej agresywne zderzaki i grill, osłony na progach oraz tylną lotkę. Dodają one mocarnego wyglądu, auto staje się dzięki nim naprawdę eleganckie i zdecydowanie przyciąga wzrok na ulicy. Nie chciałbym tutaj ujmować standardowej C klasie świetnego wyglądu, bo jest on naprawdę w porządku, ale dopiero AMG nadaje pełnego szyku!

 

“Wnętrze gabinet”

To standardowy tekst, który zobaczyć można na wielu internetowych aukcjach handlarzy sprzedających używane samochody. Szczerze mówiąc, jakby przyszło mi sprzedawać Mercedesa AMG, sam zastanowiłbym się nad użyciem tego sformułowania, pomimo, że zawsze mnie śmieszyło. Tak, siedząc wewnątrz nowej klasy C z pakietem AMG poczułem się jak w gabinecie. Skórzane fotele, boczki drzwi, deska rozdzielcza oraz masywna kierownica. Wszechobecna elektronika pozwala na ustawienie fotela w dowolnej płaszczyźnie dobierając pozycję za kierownicą idealnie pod preferencje kierowcy – nawet najdłuższe trasy nie powinny zrobić na naszych plecach większego wrażenia. Niestety we wnętrzu zegary, “daszek” nad nimi oraz środkowa część deski rozdzielczej (między innymi wyloty powietrza) skrzypią. Jest to przypadłość znana w wielu Mercedesach i niestety do tej pory nikt się z tym nie rozprawił. A szkoda, bo w aucie w cenie niejednego mieszkania wolałbym tego nie doświadczyć. Pomimo tych niepokojących odgłosów z tego auta po prostu nie chce się wysiadać.

 

 

C 43 wyposażone zostało w stały napęd na 4 koła 4MATIC. Wspominałem wcześniej o świetnym prowadzeniu się tego auta w zakrętach – to właśnie głównie sprawka napędu oraz utwardzonego zawieszenia typowego dla AMG. Cóż, napęd na 4 koła w połączeniu z masą elektronicznych wspomagaczy gwarantuje bezpieczną jazdę, ale przy okazji zabiera sporą część zabawy. Możemy zapomnieć o przejechaniu całego ronda bokiem. Jak się uprzemy to uda nam się na chwilę zarzucić autem, ale za chwilę zostanie ono doprowadzone do prostego toru jazdy. Odpowiada za to ESP, które niestety nie może zostać przez nas w pełni wyłączone, co najwyżej wygaszone, ale nadal ono nad nami czuwa. C 43 jest zdecydowanie grzeczniejszą wersją klasy C z rodziny AMG.

Jeżeli ktoś szuka mocniejszych wrażeń zdecydowanie powinien rozważyć wersję C 63 lub C 63 S – w nich do dyspozycji mamy napęd tylko na tylną oś, w wersji S dostępny jest dodatkowo tryb “race”, którego zadaniem jest wyostrzenie pracy silnika oraz skrzyni biegów. Jak jesteśmy już przy skrzyni biegów – w C 43 posiadamy 9 stopniowy automat działający dobrze, ale należy zwrócić uwagę na tryb pracy auta, który ma się uruchomiony. W trybie Comfort skrzynia potrafi pogubić się przy zrzucaniu paru biegów podczas kickdowna.

 

Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają…

ale o spalaniu chyba można? W sumie nie wiem, najwyżej nie wyjdę na dżentelmena. Po odebraniu auta pokonałem jakieś 200 kilometrów po mieście, raczej dynamicznie, ale również stojąc w korkach. Spalanie na tym odcinku było no, ten… jakby to określić… wysokie. Komputer pokładowy średnio wskazywał 23,3 litra na 100 pokonanych kilometrów. Dużo. W drugiej części testu miałem w planach pokonać trasę Warszawa -> Kraków -> Warszawa. Przyznam szczerze, że byłem miejskim spalaniem lekko zszokowany i zastanawiałem się czy nie pojechać w trasę innym autem. Doszedłem do wniosku, że skoro tamto spalanie było wynikiem dość dynamicznej jazdy połączonej z wielogodzinnym staniem w korkach. Przy normalnej, płynnej jeździe spalanie powinno więc spaść do jakichś 16-17 litrów, a w trasie do 10-11 litrów.

Pojechałem i… kolejny raz się zdziwiłem. Jadąc do Krakowa spalanie wynosiło 9,1 litra na 100 kilometrów a wracając w nocy spadło jeszcze o 0,9 litra dając wynik 8,2 l/100 km. Według mnie to bardzo dobre wyniki, jak na to co oferuje nam ten samochód. Dodam, że nie jechałem całą drogę za tirem. Jechałem dokładnie tyle na ile pozwalały ograniczenia a kiedy zachodziła taka potrzeba wyprzedzałem korzystając z pełnej mocy C 43 AMG.

Swoją drogą to auto jest naprawdę komfortowe w trasie. Wiadomo, że przez materiałowy dach przy większych prędkościach robi się głośno, ale oprócz delikatnych problemów podczas rozmowy ze współpasażerami podróż przebiega komfortowo i wygodnie, pomimo, że to kabriolet.

Ceny C 43 AMG Cabrio zaczynają się od 325 800 zł brutto, cena testowanego egzemplarza to około 420 000 zł brutto.

 

Tekst: Arkadiusz Jurczewski

Zdjecia: Mikołaj, www.okiemkierowcy.pl

 

Wygląd: (9 / 10)
Wnętrze: (9 / 10)
Silnik: (10 / 10)
Skrzynia: (7 / 10)
Przyspieszenie: (9 / 10)
Jazda: (8 / 10)
Zawieszenie: (8 / 10)
Komfort: (7 / 10)
Wyposażenie: (9 / 10)
Cena/jakość: (8 / 10)
Ogółem: (84/100)

 

 

Dane techniczne:

Silnik: benzynowy, 3.0 v6
Pojemność: 2996 cm3
Moc: 367 KM/5500 obr./min.
Moment: 520 Nm/2000-4200 obr./min.
Skrzynia biegów: 9-biegowa, automatyczna
0-100 km/h: 4,8 s
Cena bazowa: od 325 800 PLN
Cena testowanego egzemplarza: 420 000 PLN

Dyskusja

komentarzy

Arkadiusz Jurczewski

Arkadiusz Jurczewski

W samochodzie spędza znaczną część swojego życia. Lubi przejażdżki bez większego celu, byle jechać. Ma fioła na punkcie jednego z rodzimych zespołów muzycznych, dlatego przemierzanie kraju wzdłuż i wszerz siedząc za kierownicą nie jest mu obce. Na co dzień jeździ Saabem, który jest niewiele młodszy od niego. W wolnych chwilach lubi samemu pogrzebać przy samochodzie, z różnym skutkiem. Najnowszy cel motoryzacyjny? Zakup auta, doprowadzenie do znośnego stanu, poznanie na wylot i wyruszenie na następną edycję Złombola. Zawodowo związany z informatyką.