Test: Hyundai Tucson 1.7 CRDi Style – pozytywne zaskoczenie

Znacie ten dziwny stan kiedy kupujecie sobie samochód i jeżdżąc nim nagle zaczynacie zauważać inne egzemplarze tego samego modelu? Doznałem tego właśnie przy okazji testu Hyundaia Tucson i okazało się, że spotyka się ten model dość często. Postanowiłem znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego właśnie Tucson jest tak często wybierany przez klientów?

 

Poprzednikiem Tucsona jest Hyundai ix35, którego nazwa jest równie bezduszna jak jego design, choć ten model zyskał spore grono zwolenników na rynku rozsądnie skonfigurowanym cennikiem. Tucson to zupełnie inna bajka. Jego nadwozie jest dłuższe, szersze, ale niższe niż u poprzednika, co korzystnie odbiło się na proporcjach samochodu. Od razu zaznaczam, że testowany egzemplarz stoi na opcjonalnych felgach w rozmiarze 19 cali. Nie wiem jak Tucson wygląda na standardowych 17-tkach, ale to właśnie większe felgi wydają się najbardziej proporcjonalne do tego modelu. Szczelnie wypełniają łuki nadkoli, które są dodatkowo optycznie powiększone przetłoczeniami błotników. Do tego duży grill i lampy o ciekawym układzie. Najwyraźniej projektowanie pod europejskie gusta wychodzi Koreańczykom na dobre, bo Tucsonowi nie można zarzucić ani monotonii ani stylistycznego chaosu. Ciekawostka: wersję z silnikiem benzynowym można poznać po ozdobnej, podwójnej końcówce wydechu; diesle są pozbawione tego detalu.

Do wnętrza mam dużo więcej zastrzeżeń. Po przesiadce z i20 najpierw jest małe ‘wow’ ze względu na obecność centralnego ekranu i mnogość przycisków, ale pierwsze wrażenie szybko mija. Jest zbyt zwyczajnie, ponuro i bardzo plastikowo. Za materiały należy się producentowi spory minus, bo niestety widać tu oszczędności. Ich jakość nie przystoi segmentowi, w którym Tucson chce konkurować. Na dodatek podczas jazdy od czasu do czasu słychać było donośny trzask z okolic podsufitki bez wyraźnego powodu. Ponarzekałem, to czas na zalety, a jest nią przestrzeń – miejsca jest zaskakująco dużo jak na ten segment, a bagażnik pomieści aż 513 litrów. Wrażenie przestrzeni można jeszcze powiększyć dokupując otwierane okno dachowe za 2500 zł. Drugą, dużą zaletą wnętrza Hyundaia Tucson jest ergonomia i praktyczność – schowki są duże i foremne, wygospodarowano miejsce na telefon komórkowy, gniazdo USB i dwie zapalniczki. Małe rzeczy, które jednak docenicie podczas eksploatacji, tak samo jak przyjemną, nie za dużą skórzaną kierownicę.

 

Hyundai Tucson 12

 

Test Hyundaia w grudniu okazał się pozytywnym zrządzeniem losu ze względu na naprawdę bogate wyposażenie standardowe Tucsona. Wsiadając rano w chłodne poranki można uruchomić podgrzewane fotele, kierownicę lub nawet tylną kanapę (dwustopniowo!). Oprócz tych gadżetów testowana wersja Style posiada nawigację, tempomat, system zapobiegający niezamierzonej zmianie pasa ruchu, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, kamerę cofania oraz elektrycznie podnoszoną klapę bagażnika. Naprawdę nie widzę powodu, żeby wydawać 24 tysiące więcej na topową odmianę Premium. Za tą kwotę dostajemy dwie istotne zmiany: elektryczną regulację foteli oraz pół skórzaną tapicerkę w kontrastowym, beżowym kolorze. Czy warto? Moim zdaniem nie. Jedynymi opcjami na pokładzie testowego Tucsona był wspomniany szklany dach, felgi i lakier w odcieniu White Sand, co i tak w sumie dawało sporo niższą kwotę niż za topowe konfiguracje. Ostateczna cena prezentowanego samochodu to 135 390 zł.

Testowany egzemplarz wyposażony był w silnik 1.7 CRDi o mocy 141 KM, który dołączył do oferty później niż pozostałe jednostki, bo wcześniej była tylko słabsza odmiana 115 KM. Jest to silnik ze środka oferty i moim zdaniem jeden z najbardziej rozsądnych wyborów do udźwignięcia ponad 1,5 tony masy Tucsona. Osiągi nie są oszałamiające, bo 11,5 s do 100km/h na nikim nie zrobi wrażenia, ale za to silnik odwdzięcza się realnym spalaniem 6,7 l na każde 100 km. Z czystym sumieniem mogę polecić automatyczną skrzynię o siedmiu przełożeniach. Jest to konstrukcja nowa, która debiutowała razem z Tucsonem i nie można jej nic zarzucić, chyba że ktoś chciałby pobawić się w zmianę biegów łopatkami – tego gadżetu w Tucsonie nie ma. Jest za to przycisk o oznaczeniu DRIVE MODE, który zapala zachęcającą kontrolkę SPORT, ale nie dajcie się zwieść. Hyundai Tucson z tym silnikiem to żaden sportowiec, to raczej stateczny pojazd do pracy i na zakupy. Sam tryb niewiele zmienia, jedynie czułość pedału gazu oraz sposób pracy skrzyni biegów.

 

Hyundai Tucson 15

 

Testując SUV-a zawsze staram się zrobić sesję fotograficzną gdzieś w terenie, jednak w przypadku Tucsona wyjeżdżanie poza asfalt nie jest zbyt dobrym pomysłem. Napęd AWD występuje tylko z wybranymi silnikami i akurat ‘nasz’ do nich nie należy. W związku z tym zdolności terenowe Tucsona pozostają dla mnie czysto teoretyczne. Podczas normalnej jazdy samochód prezentuje solidną poprawność. Zawieszenie i układ kierowniczy nie odcinają kompletnie czucia drogi, auto nie kładzie się nadmiernie na boki i nie wykazuje tendencji do podsterowności. Podczas manewrowania auto wydaje się mniejsze niż jest w rzeczywistości, ale w jego manewrowaniu pomaga kamera cofania i czujniki zarówno z przodu jak i z tyłu. Zawieszenie zestrojono zdecydowanie pod komfort, co nie jest wadą – taka charakterystyka pasuje do Hyundaia Tucsona. Na koniec największa zaleta: wyciszenie. Silniki diesla oczywiście nie należą do cichych, ale Tucson ponadprzeciętnie dobrze izoluje pasażerów od odgłosów spod maski jak i innych z zewnątrz.

Przeglądając statystyki sprzedaży nowych samochodów w Polsce okazało się, że Hyundai Tucson jest w pierwszej piętnastce najchętniej wybieranych modeli. Jest też jednym z najczęściej kupowanych aut typu SUV – przed nim znalazła się tylko Dacia Duster oraz bliźniacza Kia Sportage. To wyjaśnia dlaczego zauważyłem ich tak wiele podczas testu. Dlaczego klienci upodobali sobie ten model? Myślę, że Tucson zmienił się bardzo na plus w stosunku do ix35: jest bardziej praktyczny, oszczędniejszy, bogato wyposażony i wygląda o niebo lepiej. Przy tym wszystkim zachował najważniejszą cechę poprzednika, czyli rozsądne ceny. Najuboższe wersje można mieć w tej chwili poniżej 80 tys. złotych, a najbogatsze sięgają poziomu 170 tys. W tak szerokiej gamie, z czterema dieslami, dwoma benzyniakami i czterema poziomami wyposażenia każdy znajdzie coś dla siebie. Zaryzykuję stwierdzenie, że w kategorii stosunku ceny do jakości może się z nim równać tylko wspomniany Sportage, który jednak wygląda zupełnie inaczej i trafia w nieco innego klienta. Argumentów na poparcie mojej tezy jest wiele: bardzo komfortowa jazda, bogate wyposażenie seryjne, ładne i praktyczne nadwozie, oszczędny silnik. Do największych wad zaliczę kiepsko wykonane i nieco ponure wnętrze, ale nie jest to rzecz, której nie da się przeboleć. Być może przy okazji liftingu zostanie to poprawione.

 

Hyundai Tucson 2

 

Dla mnie Hyundai Tucson wygrywa jeszcze w jednej kategorii: największe zaskoczenie tego roku.

 

Bartłomiej Puchała

 

Wygląd:%name (9 / 10)
Wnętrze:%name (5 / 10)
Silnik:%name (7 / 10)
Skrzynia:%name (8 / 10)
Przyspieszenie:%name (7 / 10)
Jazda:%name (7 / 10)
Zawieszenie:%name (7 / 10)
Komfort:%name (8 / 10)
Wyposażenie:%name (9 / 10)
Cena/jakość:%name (10 / 10)
Ogółem:%name (77/100)

 

 

DANE TECHNICZNE

Silnik: R4, turbodiesel, 1685 ccm

Moc: 141 KM / 4000 obr/min

Moment obr.: 280 Nm / 1750 – 2500 obr/min

Skrzynia biegów: automatyczna 7b

Napęd: przedni

Wymiary: 4475 / 1850 / 1645 mm

Rozstaw osi: 2670 mm

Poj. bagażnika: 513 l

Śr. zuż. Paliwa: 6,7 l/100 km

0-100 km/h: 11,5 s

V maks: 185 km/h

Cena: od 121 990 zł

Dyskusja

komentarzy

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.