Leblanc Caroline GTR – moc z ogromnego turbo

Pamiętacie Ultimę GTR, którą od czasu do czasu pojawia się Jerzy Dziewulski na imprezach motoryzacyjnych? To, co widzicie na zdjęciu powyżej jest bardzo podobne – ekstremalnie niskie, szerokie nadwozie o długości ledwo 4 metrów, z wyraźnie zarysowaną kopułą kabiny, która mieści kierowcę i pasażera. Tył charakteryzuje się pionowymi bocznymi burtami przywodzącymi na myśl wielkie amerykańskie krążowniki z lat 50-60, zaś na szczycie połączył je płat podwójnego spoilera. Jeśli miałbym narysować karykaturę tego wozu, wyglądałby jak pojazd Jetsonów.

W środku jest hmm… bardzo przytulnie, bo ciasnota to zbyt obszerne słowo. Przyrządy na desce rozdzielczej zajmują całą szerokość kokpitu, ale to nie jest problem, by wcisnąć ostatni guzik najdalej od kierowcy, bo rośli kierowcy bez problemu byliby w stanie jechać z zimnym łokciem. Po obu stronach.

242 Leblanc Caroline GTR   moc z ogromnego turbo

Jednak to nie wnętrze jest najważniejszym elementem auta, a silnik, który ma pojemność 2 litrów i ogromne turbo. Jak wielkie? Na tyle, by osiągnąć blisko 520 KM! To prawie 260 KM wyciśniętych z jednego litra pojemności! Moment obrotowy też ma bardzo pokaźny, bo wynosi aż blisko 540 Nm. Przy masie blisko 800 kg samochód jest wręcz niewyobrażalnie szybki. Pierwsza „setka” pęka tu po 2,7 sekundy – to tyle, ile jest w stanie wycisnąć z siebie Nissan GT-R, zaś prędkość maksymalna to 341 km/h. Można chwalić się już, że Leblanc jest szybszy od Ferrari F12 o cały 1 km/h!

Mając tyle mocy trzeba uważać z wciskaniem gazu – auto ma napęd wyłącznie na tylne koła i czuć tu wyraźnie, że tak brakuje mu różnego rodzaju systemów wspomagających jak Grecji pieniędzy. Oszczędności najbardziej rzucają się w oczy przy cenie, która wynosiła 530 tysięcy dolarów. W 1999 roku. Pomyśleć, że 15 letnie auto potrafi być tak szalone.

340 Leblanc Caroline GTR   moc z ogromnego turbo

Marcin Koński

fot. bbs.mychat.to, imagejuicy.com, ru.autowp.ru

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz od niedawna Volvo S70 2.4 170 KM. Pomału rozstaję się z Audi A4 B5 1.9 TDI 115 KM i doprowadzam do stanu lux Audi A3 1.8 T 150 KM, choć chyba ma więcej mocy. Jeszcze nie wiem co z nim zrobię. Jakiś pomysł?