Test: Mercedes GLE 350 D – lepszy po zmroku

Czy tzw. nocną jazdę bez celu, która nastawiona jest na odczuwanie przyjemności z prowadzenia, spokojne poznawanie wszystkich tajemnic samochodu bez zgiełku dnia oraz elegancki lans w mieście można trenować w ogromnym i monumentalnym SUV-ie z gwiazdą na masce? By to sprawdzić na nocną przejażdżkę zabrałem Mercedesa GLE.

 

Tak, właśnie o tym będzie ten tekst. O poznawaniu auta nocą i obcowania z dużym miastem po zmroku, gdy nie ma pośpiechu, tłumów i niepotrzebnej nagonki na pracę, pieniądze i sukces. W blasku księżyca, który pięknie podkreśla kształty GLE, przy okazji zakrywając wszelkie niedogodności i krągłości, trochę otyłej figury czas w końcu zacząć ten niestandardowy felietonowy test.

Nie będę tłumaczyć o co chodzi w cruisingu, ponieważ każdy fan motoryzacji zapewne wie, czym taki styl jazdy się wyróżnia. Moim zdaniem to jeden z ciekawszych modeli jazdy, który oprócz tego, że jest relaksujący to nikomu nie szkodzi, ponieważ jest bardzo bezpieczny. Czasem go stosuję, ponieważ samotna jazda bez celu dobrze odstresowuje po szarym i monotonnym tygodniu pracy i obowiązków. Poza tym stosując go w fajnym samochodzie można dopieścić swoje ego.

 

Mercedes Gle 350 D (3)

 

Używając do tego celu 4,8-metrowego nadwozia o wysokości prawie średniego wzrostu mężczyzny (1,8 metra) ciężko nie zwrócić na siebie uwagi. W dzień to kolosalne nadwozie o geometrycznych kształtach wielkiego kontenera nie przynosi wizualnych uniesień, ale po zmroku ciemno granatowy lakier z 20-calowymi felgami AMG cudownie połyskuje. Testowany egzemplarz ubogacono w niestandardowe zderzaki, które dodają lekkiego pazura, a facjata GLE 350 D bije wielką gwiazdą na grillu. Całość dopełniają bardzo wydajne oraz doskonale prezentujące się reflektory LED-owe, których proces włączania to designerski majstersztyk. Oczywiście znamy je również z innych modeli, ale GLE po liftingu, jako następca ML-a, moim zdaniem wygląda lepiej niż poprzednik, ale tak jak mówiłem na początku – lepiej obcować z nim w nocy.

 

 

Gdy za oknem ciemno, ciekawie robi się również w środku Mercedesa GLE. Różnokolorowe oświetlenie ambientowe pięknie uatrakcyjnia spokojne i eleganckie wnętrze tego dużego SUVa. Nie brak w nich materiałów doskonałej jakości, takich jak skórzana tapicerka foteli, czy trochę oldschoolowe wstawki drewna w desce rozdzielczej (przypominają się lata 90. ubiegłego wieku). Niestety to co dobrze wygląda, trochę inaczej brzmi. Dlaczego? Otóż spasowanie tych materiałów jest typowo “współczesno-mercedesowskie”, co oznacza, że pod pewnym naciskiem palców niesamowicie trzeszczy i piszczy. Na szczęście podczas jazdy tego nie słychać, a testowany egzemplarz dobijał już do 40 tysięcy przejechanych kilometrów. Po tym czasie testowe auta często są już trochę zużyte – GLE wyglądałał jak nówka.

To co zadowoli miłośnika cruisingu we wnętrze to na pewno mała i dobrze leżąca w dłoniach kierownica oraz wyposażenie dodatkowe Mercedesa. Dwustrefowa klimatyzacja z jonizacją wnętrza, podgrzewane i wentylowane fotele oraz doskonały system audio (Harman Kardon) umili wielogodzinne, nocne podróżowanie. Oczywiście w aucie za 390 tys. złotych mogłoby się chcieć masaży i innych udogodnień jak pamięć ustawień foteli lub bezkluczykowy dostęp do auta, ale to opcje zawsze można domówić (szkoda, że za sporą sumę).

 

Mercedes Gle 350 D (4)

 

Gdy samochodem podróżuje się bez zbędnego terminu na karku można poznać jego wszelakie zakamarki, a takich nasz Mercedes GLE miał sporo. Jednym z nich jest na pewno ekran systemu infomedialnego (uwaga! niedotykowy), który umiejscowiony w konsoli centralnej nie wygląda już komicznie jak w reszcie gamy. W jego ustawieniach możemy sprawdzić wszystkie dane na temat samochodu (od promieniu skrętu kół do mocy wciśniętego pedału hamulca) lub poczuć przynajmniej odrobinę sportu przez wyświetlenie dodatkowych zegarów z iście niecodziennymi wskaźnikami. Co ciekawe, tą wielością opcji można sterować za pomocą standardowych przycisków lub myszki/pokrętła z gładzikiem na konsoli centralnej. W każdym razie jego obsługa jest prosta, więc każdy znajdzie sposób dla siebie.

 

 

Każdy kto podróżował dużym Mercedesem na pewno kojarzy komfort z jakim takie auta się poruszają. Nie inaczej było w tym przypadku, ponieważ Mercedes GLE to mistrz cruisingu i tras. Już dawno nie jechałem w tak komfortowym i bujającym samochodem. Taki stan rzecz to wielka zasługa pneumatycznego zawieszenia o trzech wysokościach prześwitu, które w zależności od wybranego trybu obniży (sport) lub podwyższy (offroad – do 100 km/h) nadwozie. Tryby wpływają również na inne ustawienia auta, jak szybkość działania skrzyni biegów, obroty silnika, sztywność zawieszenia. Do nocnych objazdów po mieście zdecydowanie polecam tryb komfortowy, który pięknie wybiera nierówności oraz przyjemnie kołyszę. Mercedes zostawił użytkownikowi w opcji również ustawienie indywidualne, więc zawsze auto można dostosować pod siebie.

To co dane jest od producenta to motor. Trzylitrowy diesel V6 o mocy 258 KM to silnik, na który nie trzeba narzekać. Gwarantuje niezłe osiągi oraz elastyczność dla tego ponad 2-tonowego potwora. Teoretycznie w spokojniej jeździe nie powinno mnie to interesować, ale v-max tego auta to 225 km/h, a do setki samochód dojeżdża w 7,1 sekund i robi to w dość widowiskowy sposób. Wciśnięcie pedału gazu powoduje kickdown 9-biegowego automatu (trochę późny) i już po chwili jesteśmy lekko wgniatani w fotel przez 620 NM maksymalnego momentu obrotowego. Ciekawe uczucie, które może zaskoczyć na światłach niejednego amatora domowego tuningu Civica lub Golfa, których na pewno spotkacie podczas nocnego cruisingu. Poza tym GLE posiada napęd na cztery koła, więc sprint jest bezpieczny.

 

Mercedes Gle 350 D (6)

 

Sama skrzynia biegów działa dostojnie i sprawnie. Nie jest demonem prędkości, ale również nie przeszkadza w normalnej eksploatacji. Po prostu doskonale radzi sobie z tym wielkim samochodem. To samo można powiedzieć o układzie kierowniczym, który sprawia, że wielki Mercedes GLE jest zwrotny i nie przeraża kierowcy w mieście. I nie tylko w nocy, gdy ulice i parkingi są puste. Również w godzinach szczytu. Jednakże gabaryty samochodu dają się we znaki i czasem parkowanie jest po prostu bardziej nerwowe (w zapasie mamy kamerę cofanie dobrej jakości oraz pakiet czujników, które wyświetlają się na szczycie deski rozdzielczej i koło tylnej szyby – kto to wymyślił?).

Byłoby cudownie, gdyby takie nocne”wożonko” nie było przeplatane żadnymi problemami. I owszem 93-litrowy bak wystarczy by przejechać sporo kilometrów (ok. 700), ale też by nieraz opróżnić portfel. Zatankowanie pod korek ON wymaga sporej kwoty, a trzeba będzie robić to często, ponieważ będę szczery – GLE nie jest ekonomicznym samochodem. W trasie auto jest w stanie spalić około 10 litrów – lecz w mieście to średnio wartość 15 litrów. Patrząc jednak na gabaryty samochodu takie wartości jakoś nie dziwią.

 

Mercedes Gle 350 D (2)

 

Nie dziwi też wspomniana cena samochodu. Po prostu spory i reprezentatywny SUV Premium musi kosztować. Za swą cenę oferuje jednak bardzo dużo i wspomniany cruising to tylko jeden z rzadszych sposobów wykorzystania tego auta. Świetnie sprawdzi się w pokonywaniu długich tras, jak i cięższych, pozaasfaltowych destynacji waszych wędrówek. A to, że nie chwyta za serce wyglądem? Nie on pierwszy, a przecież wygląd nie zawsze jest najważniejszy! I tak – GLE nadaje się do cruisingu (ale chyba jeszcze bardziej kontrowersyjne GLE Coupe).

 

Konrad Stopa

fot. Drive4Fashion

 

 

Wygląd: 7 Stars (7 / 10)
Wnętrze: 7 Stars (7 / 10)
Silnik: 8 Stars (8 / 10)
Skrzynia: 7 Stars (7 / 10)
Przyspieszenie: 8 Stars (8 / 10)
Jazda: 9 Stars (9 / 10)
Zawieszenie: 9 Stars (9 / 10)
Komfort: 9 Stars (9 / 10)
Wyposażenie: 6 Stars (6 / 10)
Cena/jakość: 6 Stars (6 / 10)
Ogółem: 7.6 Stars (76/100)

 

 

 

 

 

Dane techniczne:
Silnik: V6
Pojemność: 2987 cm3
Moc: 258 KM/3400 obr./min.
Moment: 620 Nm/1600 obr./min.
Skrzynia biegów: Automatyczna, dziewięciobiegowa
0-100 km/h: 7.1 s
Prędkość max. 225 km/h
Masa 2100 kg
Cena: od 291 500 PLN

 

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.