Test: Ford Edge 2.0 TDCi – jazda na krawędzi

Pierwsza myśl o testowaniu Edge’a sprawiła mi pewną zagwozdkę. Po co na łamach motoryzacyjnego portalu miałbym zajmować się technologią przesyłu danych w sieciach GSM?


Oczywiście nie chodziło o telefonie komórkową, a o najprawdziwszego Forda Edge. Przyznam się że do momentu odebrania auta testowego wiedziałem o tym modelu tyle, że po prostu jest. Widziałem go tylko na zdjęciach, a co ciekawe nie spotkałem żadnego egzemplarza na ulicach.

 

 

Na pierwszy rzut oka

On jest ogromny! Przecież to jest istny Terminator i czołg T34 w jednym. Faktycznie wyróżnia się na tle innych aut. Jest duży, wręcz atletyczny, ale nie wygląda jak zawodnik sumo. Przód auta zdobi bardzo wyeksponowany masywny grill. Całość w połączeniu z wąskimi przednimi reflektorami LED wygląda wręcz obłędnie. Widoczne przetłoczenia na przednim zderzaku dodatkowo dodają uroku i zadziornego charakteru.

Widoczne krawędzie i przetłoczenia nie dotyczą tylko przodu auta, ale są doskonale widoczne także po jego bokach, jak i na tylnej klapie. Smukłe tylne lampy są jak dla mnie wisienką na stylistycznym torcie. Nie wyglądają jakby na siłę były doczepione do tyłu samochodu, lecz wspaniale wpisują się w linię całego nadwozia.

 

 

Wejście na salony

Z całą odpowiedzialnością za swoje słowa, w środku dosłownie można się poczuć jak w salonie. Siedząc w wygodnym fotelu wypadałoby rozpalić jeszcze kominek do pełni szczęścia (polecamy jednak podkręcić ogrzewanie). Jeżdżąc różnymi autami często przy wsiadaniu ocierałem nogawką o progi auta – w testowanym Fordzie mój problem nie występował. Napiszę więcej. Choć jest wyższy od normalnych osobówek to nigdy tak komfortowo nie wsiadało mi się do środka auta, jak właśnie do Edge’a.

Miękka w dotyku deska rozdzielcza, choć wydaje się wręcz nadmuchana, bardzo ładnie wpisuje się we wnętrze auta. Konsola środkowa schodzi łagodnie w dół, przez co można odnieść wrażenie że kończy się gdzieś za przednimi fotelami. Odnajdziemy tu pełno detali, które cieszą oko. Srebrne ramki kratek wentylacyjnych, srebrne elementy na kierownicy, i srebrna obwódka dźwigni zmiany biegów. Nie sądziłem że tak bardzo spodoba mi się takie połączenie.

 

 

Bardzo wygodne fotele przednie, jak i kanapa tylna obita została wysokiej jakości skórą. Auta testowe dostają prawdziwy wycisk, a częste wsiadanie i wysiadanie sprzyja przecieraniu choćby fotela kierowcy. Choć zdaje sobie sprawę że takie mankamenty mogą wyskoczyć dopiero po kilku latach, to w Edge’u nie było takiego problemu. Testowy model posiadał jasną tapicerkę (kremową), ale do wyboru jest również czarna i brązowa. Warto odnotować że przednie fotele jak i kanapa z tyłu są wentylowane. Zacząłem bardzo doceniać ten wynalazek w upalne dni, co uchroniło mnie od nieprzyjemnego „przyklejania”.

Edge jest wielki nie tylko z zewnątrz (dł:4808mm/ szer:1908mm/ wys:1692mm), ale i wewnątrz (rozstaw osi: 2848mm). Rosłe osoby spokojnie mogą podróżować na tylnej kanapie przy mocno odsuniętych fotelach przednich. O ile wysokie osoby nie będą miały problemu z nogami, to mogą napotkać problem z przestrzenią nad głową, której jest niewiele. Wnętrze tego Forda zaskakuje też ilością i pakownością niektórych schowków, których w tym aucie jest całkiem sporo.

Jedną z najbardziej rzucających się w oczy rzeczy jest ogromny panoramiczny dach z elektrycznym szyberdachem. Elektryczna odsuwana roleta, jak i samo okno dachowe działały dość wolno, sprawiając wrażenie ociężałych. Przy rozsuwaniu panelu okna dachowego wydawało mi się jakby mechanizm nie radził sobie dobrze z tak dużą szklaną taflą.

 

 

Co go napędza?

Testowy Edge wyposażony był w dwulitrowy silnik diesla o mocy 210 KM, pozwalający na przyspieszenie od 0 do 100km/h w czasie 9,4 sekundy i maksymalnej prędkości 211km/h. Napęd przenoszony jest poprzez automatyczną sześciobiegową przekładnię PowerShift, którą można sterować za pomocą łopatek zamontowanych przy kierownicy. Inteligentny fordowski system napędu wszystkich kół (Intelligent AllWheel Drive) zapewnia płynne i niezauważalne zmiany rozdziału momentu obrotowego pomiędzy wszystkimi kołami.

Inteligentny system napędu wszystkich kół może wstępnie (zapobiegawczo) dostosować rozkład momentu obrotowego w celu uniknięcia uślizgu kół przy ruszaniu, zmniejszając obciążenie kierowcy i zapewniając płynność jazdy pasażerom. Dostarczając moment obrotowy jedynie wtedy, gdy jest to potrzebne i tylko tam, gdzie to konieczne, system ma minimalny wpływ na zużycie paliwa, wzrost emisji CO2 oraz zużycie opon, czego nie można byłoby powiedzieć o stałym napędzie na cztery koła

Jeśli natomiast oczekujesz od tego auta sportowych, wręcz wyścigowych wrażeń to możesz się przeliczyć. Edge nie jest typem wyścigówki. Jest bardziej dostojnym jegomościem, który lubi spokojnie dostarczyć wielu emocji. Te emocje widać bardziej gdy zjedziemy z asfaltowej ulicy. Wtedy ten jegomość porzuca strój golfisty i zakłada treningowy dres. Jazda po bezdrożach, wertepach to dla niego bułka z masłem. Choć dalej należy pamiętać o tym, że ten SUV nie jest autem terenowym!

W 80% w miejskiej jeździe, przy dużych korkach spalanie wahało się w granicach 7,5 do 9,1l/100km. Uważam że jak na takie duże i ciężkie auto (niemal 2 tony), to wynik jest całkiem dobry.

 

 

Jednym słowem, w kilku zdaniach.

Jazda: Przy pierwszych kilometrach w tym modelu miałem problem z ogarnięciem tej wielkiej bryły. O ile jazda nie sprawia większych problemów, chociażby za sprawą bardzo dobrej pozycji za kierownicą, to już parkowanie czy jazda wąskimi i ciasnymi uliczkami może przysporzyć trochę nerwów. Kiedy jednak przyzwyczaiłem się do rozmiarów auta, parkowanie i jazda na „lusterka” były opanowane do perfekcji, wzbudzając przy tym podziw innych kierowców którzy nie mogli wjechać akurat na to miejsce parkingowe, w które wjechał Edge.

Komfort: Specjalnie pominę tu dodatki takie jak klimatyzacja, wygodne fotele i parę innych niewymienionych opcji (w tym systemy parkowania, którym ja osobiście nie mogę zaufać). W wyposażeniu zabrakło mi kamery 360 stopni. Przy takich gabarytach auta, aż prosiłoby się o seryjne montowanie takiego rozwiązania. Co prawda do dyspozycji mamy kamerę tylną i przednią, ale to stanowczo za mało.

Podczas jazdy lubię słuchać mojej ulubionej muzyki. Łapałem się na tym że nie słyszę jakoś specjalnie dźwięków z zewnątrz, a przecież nie słuchałem muzyki głośno. Czytając o wyposażeniu auta znalazłem system Active Noise Control, który został zaprojektowany w celu zminimalizowania hałasu docierającego do wnętrza pojazdu. Trzy ukryte mikrofony wychwytują hałas w tle, który jest następnie tłumiony za pomocą odwróconych fal dźwiękowych emitowanych przez głośniki systemu audio.

 

 

Całkiem ciekawym wynalazkiem, który wydawał mi się zbędny to otwieranie klapy bagażnika gestem. Ja wiem, że machanie nogą pod zderzakiem wygląda komicznie, ale jak trzyma się ciężkie pudło w rękach to taki gadżet tylko ułatwia życie. Co lepsze, nie tylko otworzymy klapę bagażnika, ale również zamkniemy ją gestem.

O ile wiedziałem już czego mogę się spodziewać jadąc normalnymi ulicami, to zastanawiałem się jak bardzo komfort pogorszy się kiedy wjadę w nierówny teren. I tu Edge kolejny raz mnie zaskoczył. Przy pokonywaniu wzniesień i nierówności nie słyszałem żadnych trzasków, a panoramiczny dach nie wydawał niepokojących dźwięków. Jak na taką masę i wymiary do dzisiaj jestem pod wrażeniem, zwłaszcza że z początku potraktowałem ten model z przymrużeniem oka.

 

 

Werdykt:

Długo zastanawiałem się dla kogo Edge będzie dobrym autem. Prawda jest taka, że każdy znajdzie w nim coś co będzie wspominał przez dłuższy czas. Długo nie mogłem przekonać się do Fordów. Edge był pierwszym modelem tej marki, którym podróżowałem chwilę dłużej. Wywarł na mnie ogromne (niczym jego rozmiary) pozytywne wrażenie.

Ford Egde jest dostępny w trzech wersja wyposażenia Trend, Titanium i Sport. Do wyboru są dwa silniki diesla 2,0 l TDCi 180 KM z 6 biegową manualną skrzynią i 2,0 l TDCi 210 KM z 6 biegową automatyczną skrzynią biegów. Najtaniej auto można kupić już za 166 tysięcy złotych. Najdroższa wersja bez dodatków to 203 500 złotych.

 

Tomasz Knapik

 

Wygląd: 9 Stars (9 / 10)
Wnętrze: 8 Stars (8 / 10)
Silnik: 8 Stars (8 / 10)
Skrzynia: 8 Stars (8 / 10)
Przyspieszenie: 8 Stars (8 / 10)
Jazda: 8 Stars (8 / 10)
Zawieszenie: 9 Stars (9 / 10)
Komfort: 9 Stars (9 / 10)
Wyposażenie: 9 Stars (9 / 10)
Cena/jakość: 8 Stars (8 / 10)
Ogółem: 8.4 Stars (84/100)

 

 

DANE TECHNICZNE

Silnik: 1997 cm3, Diesel Twin-Turbo
Moc: 210 KM przy 3750 obr./min
Moment obr.: 450 Nm przy 2000 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna Powershift
Napęd: na cztery koła
Śr. zuż. paliwa: 7,1 l/100 km –dystansie 1200km – (70% trasa, 30% miasto)
0-100 km/h: 9,4 s
V maks: 210km/h
Cena: od 203 500 zł

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.