Hyundai Kona rzuca wyzwanie Toyocie i Nissanowi

Nowy crossover Hyundaia wygląda ciekawie i wnosi nową jakość do ciasno obsadzonego segmentu, w którym liderami są Nissan Juke i Toyota C-HR.

 

Zabawkowy wygląd jest coraz bardziej w cenie jeśli chodzi o miejskie crossovery. Prym w segmencie wiodą odważnie narysowane samochody jak Nissan Juke i Toyota C-HR. Teraz do stawki dołącza Hyundai Kona, który w dziedzinie designu może stanąć z nimi w jednej linii. Z przodu podzielone na dwie części reflektory główne mogą kojarzyć się z Citroenem C4 Cactus, ale z tyłu wykorzystano lampy z motywem typowym dla Hyundaia, choć też rozbito je na dwa klosze. Do tego efektowne plastikowe osłony, duży grill i jaskrawe barwy lakieru nadają niepowtarzalny charakter temu autku.

W Europie pod maskę Kona trafią silniki benzynowe T-GDI: 1-litrowy o mocy 120 KM, 1.6-litrowy o mocy 177 KM oraz turbodiesel 1.6 110 lub 136 KM. W zależności od wersji będzie dostępny napęd na obie osie, a w przyszłości gamę uzupełni hybryda. Platforma, na której zbudowano Kona to całkowicie nowa konstrukcja, która trafi także do bliźniaczego modelu Kia Stonic.

 

 

Kona dostanie wszystko co koncern Hyundaia ma obecnie do zaoferowania np. Apple Car Play, wyświetlacz head-up, zestaw systemów asystujących kierowcę oraz, w zależności od wersji, ekran systemu infomedialnego w rozmiarze od 5 do 8 cali. Zaletą Hyundaia Kona ma być też najlepsza w klasie przestrzeń dla pasażerów i duży bagażnik.

Hyundai Kona pojawi się w europejskich salonach pod koniec roku. Jako pierwsi będą go mogli kupić Koreańczycy, gdzie dostawy do klientów rozpoczną się już w lipcu.

 

Bartłomiej Puchała

fot. Hyundai

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartłomiej Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.