Znalezione: Jeep Grand Cherokee ZJ 4.0 Limited

Ostatnio wpadł mi do głowy pomysł, żeby przesiąść się, przynajmniej na jakiś czas, do Jeepa Grand Cherokee pierwszej generacji. Grand Cherokee ZJ to już fantastyczny youngtimer nie do zdarcia, którego walory w terenie spokojnie przyćmiewają współczesne konstrukcje. Wszedłem więc na stronę największego serwisu ogłoszeniowego, a tu ktoś sprzedaje swój “ukochany” samochód… 

Mam tę słabość, że zawsze jak kupuję samochód, nie szukam konkretnego egzemplarza ani modelu, ale ciekawej historii opisywanego auta w ogłoszeniu. Nigdy nie zadzwoniłem do kogoś, kto sprzedając swój samochód wypisał wyposażenie i poprosił o kontakt. Zawsze interesowało mnie to, co właściciel ma do powiedzenia na temat swoich czterech kółek i czy umie to przelać na papier. Dlaczego? Bo długi tekst o walorach auta, czas poświęcony na sprzedaż i zrobienie kilku dobrych zdjęć mogą świadczyć, i zwykle świadczą, o przyjaźni z konkretnym egzemplarzem. Pokrętna logika każe więc wtedy myśleć, że jak ktoś coś lubi, to o to dba.

Oczywiście różnie to wychodzi w praktyce – czasami sporo musiałem dokładać do nowego, z serca opisanego pojazdu, ale każdy samochód w ten sposób kupiony zapisywał się mocno w mojej pamięci i nigdy zakupu żadnego z nich nie żałowałem. Jak pewnie większość z Was wie, aktualnie jeżdżę BMW e34 Touring, choć tak naprawdę szukałem kilkuletniego Fiata Bravo 2.0 JTD. Cóż, moją motoryzacyjną przygodę opisałbym więc jako zbiór doświadczeń “od sasa do lasa”.

1438 Znalezione: Jeep Grand Cherokee ZJ 4.0 Limited

Kończąc ten lekko przydługi wywód, tym razem postanowiłem pokazać Wam samochód, którym kiedyś uwielbiała jeździć pruszkowska mafia, a teraz stanowi świetną alternatywę dla kilkuletnich suvów lub crossoverów, które nijak nie nadają się do wjechania nawet pod krawężnik.

O Jeepie Grand Cherokee nie mogę powiedzieć wiele z prywatnych doświadczeń. Podoba mi się dźwięk bulgocących 8-cylindrowców, które drzemią pod jego maską w wersjach 5.2 i 5.9 litra, a kiedyś mocno zazdrościłem mojemu sąsiadowi, który w 1994 roku pozwolił sobie na zakup takiego auta. Kupił je, choć miał już pod domem W124 E220 (z salonu Sobiesława Zasady), Peugeota 205 w wersji cabrio i Suzuki Vitarę. W tamtych czasach na takie samochody reagowało się nerwowym świstem w gardle, a on – odkąd sprawił sobie Granda – postanowił o nich zapomnieć. Po prostu przestał nimi jeździć i stały…

Teraz pewnie łatwiej to zrozumieć – wtedy było dużo trudniej, ale gruba skóra na fotelach, prosto ciosana deska rozdzielcza wykończona w iście amerykańskim stylu i mocne, drapieżnie brzmiące silniki to elementy, którymi Grand Cherokee szybko zjednywał sobie kierowców. Dzisiaj, kiedy jego ceny oscylują w przedziale od 4 do 20 tysięcy złotych, dostęp do niego stał się w dodatku bardzo łatwy. Czy warto się na niego zdecydować?

Tak, tak i jeszcze raz tak – o ile oczywiście konkretny egzemplarz rokuje. Trzeba jednak z góry odrzucić problematycznego diesla, który nie dość, że się psuje, to jeszcze nie jeździ i skupić na minimum sześciocylindrowym, 4-litrowym potworze o mocy od 187 do 193 KM. Jeszcze lepiej jednak postawić na którąś z V-ósemek. 5.2-litrowa ma 220 KM, a 5,9-litrowa aż 241 KM. Nie czyni to z Granda oczywiście torpedy, ale raz że przyspieszenie jest wystarczające, a dwa, że doznania dźwiękowe na pewno wywołają mnóstwo emocji!

1439 1024x738 Znalezione: Jeep Grand Cherokee ZJ 4.0 Limited

Co ciekawe, nie każdy Grand Cherokee jest w 100 % terenowym wyjadaczem. Trzeba dokładnie zbadać konkretny egzemplarz, żeby się nie naciąć. Jak to zrobić? Wystarczy spojrzeć na dźwignię. Dostępne były bowiem trzy wersje. Pierwsza NP-242 Selec-Trac dysponuje ustawnieniami: 2WD (napęd na tył), 4 Part Time (napęd 4×4 ze zblokowanym międzyosiowym mechanizmem różnicowym), 4 Full Time (4×4 z międzyosiowym mechanizmem różnicowym), N (tryb neutralny) i 4LO (zapięty reduktor). Drugą, Quadra-Trac (NV-249/NV-249OD) można ustawić w trybach: 4All (napęd 4×4 z centralnym mechanizmem różnicowym), N (tryb neutralny) i 4LO (reduktor). Natomiast trzecia, najbardziej terenowa 4×4 Command-Trac (NV-231) daje możliwość ustawienia napędu w pozycjach: 2H (napęd na tył), 4H(napęd 4×4 ze zblokowanym międzyosiowym mechanizmem różnicowym), N (tryb neutralny) i 4LO (reduktor). W tej wersji zarówno z przodu jak i z tyłu producent dozbroił zawieszenie Granda w drążki Panharda.

A co się może w takim Jeepie zepsuć? Przede wszystkim w wersji NV-249/NV-249OD sprzęgło wiskotyczne, którego naprawa może pochłonąć nawet całą wartość samochodu – dlatego warto się jego działaniu przyjrzeć. Poza tym standardowo gumowe elementy zawieszenia, półosie napędowe, mosty (o ile auto intensywnie było używane w terenie) i skrzynie biegów – tu wszystko zależy jak o swoją przekładnię dbał właściciel. Niestety Jeepy Grand Cherokee potrafią też rdzewieć. Warto obejrzeć więc przed zakupem progi i podłogę. Poza tym, to naprawdę bardzo wytrzymałe auta.

O Grand Cherokee ZJ krążą też takie opinie, że lepiej unikać samochodu sprzedawanego przez fana off-roadu. Ja nie do końca się z nimi zgodzę. Ktoś, kto kocha off-road i równie silnym uczuciem darzy swój samochód jest wartym polecenia sprzedającym. Tak, jak sprzedawca znalezionego Granda, którego ogłoszenie możecie znaleźć —–> tu. Przerobił on co prawda lekko swoje “dziecko”, tak żeby lepiej sprawowało się w terenie, ale mam wrażenie i liczę na to, że ta oferta i tak mocno rokuje. Snorkel, podniesienie o 2-3 cale czy lekki “pimp” mechaniki robią z oferowanego Jeepa naprawdę konkretny przeprawowy samochód, który jednocześnie nadal nadaje się od biedy jako na auto na co dzień. Cena – niecałe 20 K. Dużo, mało? Co myślicie?

agier

fot. otomoto.pl. Jeep

 

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz od niedawna Volvo S70 2.4 170 KM. Pomału rozstaję się z Audi A4 B5 1.9 TDI 115 KM i doprowadzam do stanu lux Audi A3 1.8 T 150 KM, choć chyba ma więcej mocy. Jeszcze nie wiem co z nim zrobię. Jakiś pomysł?