Czasy, gdy do samochodów wyczynowych wkładano wielolitrażowe silniki dawno minęły. Teraz dostajemy elektryki, które są jeszcze szybsze i jeszcze mocniejsze, jednak czy oferują te same wrażenia z jazdy? Według niemieckiej marki nowy Mercedes-AMG GT 4-Door Coupe jest w tej kwestii niepowtarzalny.
Drżyjcie puryści i miłośnicy samochodów spalinowych. Mercedes dokonał świętokradztwa na ogromną skalę. Jego nowy wyczynowy samochód pozbył się silnika spalinowego na rzecz kilku motorów elektrycznych. Plan był prosty – stworzyć potężnego, wydajnego i szybko ładującego się potwora, który serwuje kierowcy ogrom frajdy z jazdy. Plan wydaje się dobry, jednak mówimy tutaj o czterodrzwiowym AMG GT, którego kwintesencją jest etylina. Co więcej, sporo osób powie, że jazda elektrykiem to nie to samo, co potężna V8 pod maską. Jednak Mercedes ma na to receptę.
Pod maską, a raczej we wnętrzu tej elektrycznej abominacji pracują aż trzy trzy silniki elektryczne o strumieniu osiowym. Dwa umieszczono przy tylnej osi i jeden z przodu. Ich wspólny wysiłek zapewnia nam w topowej wersji 4MATIC+ aż 1169 KM mocy. Natomiast dla ludzi, którzy wolą czuć mniej adrenaliny lub po prostu mają chudszy portfel przewidziano wersję GT 55, która serwuje nam jedynie 816 KM mocy. No dobra, ale co to są te silniki o strumieniu osiowym? Ten bajer opracowała firma YASA należąca do niemieckiego producenta. Owe silniki są bardziej kompaktowe, a jednocześnie mocniejsze od tradycyjnych silników elektrycznych. W tym wypadku mniejsze nie oznacza gorsze, gdyż mogą one przez długi czas utrzymywać pełną wydajność. Tym samym świetnie sprawdzą się na torach wyścigowych.

Pierwsza setka w 2,4 sekundy
Dorzućmy do tego przyśpieszenie, które aż zachęca, abyśmy wybrali się nim na tor. Pierwsza setka wskoczy na licznik w zaledwie 2,4 sekundy, natomiast sprint od zera do 200 km/h zajmie nam zaledwie 6,4 sekundy. Będzie to jednak tylko krótki przystanek przed osiągnięciem prędkości maksymalnej, która wynosi 300 km/h, jeśli zdecydujemy się na samochód z opcjonalnym pakietem kierowcy. Oczywiście potrzebujemy do tego odpowiedni akumulator, który wytrzyma częste przeciążenia. Na pokładzie wyczynowego elektryka znajdziemy baterię AMG HP.EB. Co ważniejsze, powstała ona przy współpracy z zespołem Mercedes-AMG High Performance Powertrains w Brixworth. Jest to ta sama ekipa, która odpowiada za jednostki napędowe w Formule 1.
Dostarczyli nam baterię wykorzystującą 2660 cylindrycznych ogniw z bezpośrednim chłodzeniem każdego elementu. Poza tym do chłodzenia baterii Mercedes wykorzystał specjalne chłodziwo na bazie oleju nieprzewodzącego prądu oraz chemię NCMA z anodą zawierającą krzem. Nowy elektryk korzysta także z architektury 800V, która pozwala go ładować prądem stałym z mocą nawet do 600 kW. Powinno to pozwolić naładować go z 10 do 80 procent w zaledwie 11 minut. Jeżeli jednak wolisz podpiąć się na jedyne 10 minut, to i tak możesz liczyć na nawet 460 km zasięgu. Oczywiście są to normy WLTP, więc przyjmijcie je z drobnym przymrużeniem oka.

Mercedes-AMG GT 4-Door Coupe serwuje dźwięk silnika spalinowego
Oczywiście wielu klientom może brakować wrażeń oferowanych przez silnik V8. Remedium na tę bolączkę ma być elektronika. Samochód korzysta ze specjalnej ścieżki dźwiękowej i oprogramowania generującego dźwięk w czasie rzeczywistym, Tym samym do uszu kierowcy dociera charakterystyczny łabędzi śpiew modelu AMG GT R. Żeby tego było mało, to dostajemy symulacje zmiany biegów. Gdy skorzystamy z łopatki za kierownicą, to nie tylko zmieni się dźwięk „silnika” lecz również pojawi się przerwa w dostawie momentu obrotowego. Wszystko to ma imitować nam pracę jednostki spalinowej.
To nie jedyne bajery. Dostaniemy także tryb Launch Control, Boost i Showtime niczym w hipersamochodzie AMG ONE. Jednak nie to jest wisienką na torcie. Dostajemy także system AMG RACE ENGINEER, który zarządza dynamiką samochodu. Gdy zajrzycie do wnętrza maszyny, to na konsoli środkowej znajdziecie trzy pokrętła Response Control, Agility Control oraz Traction Control. Pozwalają one kierowcy dopasować reakcję napędu, charakterystykę prowadzenia oraz ingerencję kontroli trakcji do własnych upodobań. Mniej doświadczeni kierowcy mogą postawić na pełną stabilność, zaś osoby wolące jeździć z nutką adrenaliny mogą zapewnić sobie pewną nadsterowność. Mamy także aktywną tylną oś skrętną, która skręca się do 6 stopni. Rzecz jasna przy niższych prędkościach tylne koła skręcają się w przeciwnym kierunku względem przednich, aby zwiększyć zwrotność. Natomiast przy wyższych prędkościach obie osie skręcają się w tym samym kierunku, aby zwiększyć stabilność.

Ten tył pokochasz lub znienawidzisz
Wizualnie nowy elektryk z pewnością podzieli fanów marki. Dostaliśmy specyficzne przednie reflektory z motywem trójramiennej gwiazdy oraz charakterystyczny ogromny grill Mercedes-AMG. Z kolei z tyłu projektanci puścili wodze fantazji. Dostaliśmy listę świetlną pociągniętą wzdłuż klapy bagażnika, zestaw sześciu okrągłych tylnych świateł z trójramienną gwiazdą i otwartą przestrzeń pośrodku. Wygląda to dziwnie, ale może w tym dziwactwie jest metoda. Mamy także rozbudowany pakiet aerodynamiczny z aktywnym tylnym spojlerem, aktywnym dyfuzorem, system Venturi Flow, czy elementami wysuwającymi się z podwozia przy wyższych prędkościach. Z kolei sam tylny spojler stale zmienia kąt ustawienia w zależności od prędkości oraz stylu jazdy. Z kolei we wnętrzu znajdziemy mieszankę rozwiązań rodem z luksusowych GT. Nie zabrakło też kilku sportowych akcentów. oraz zestawu ogromnych ekranów wraz z opcjonalnym 14-calowym ekranem pasażera.
Czy klienci to kupią? Wkrótce zobaczymy. Jedno jest pewne, to już nie jest to samo czterodrzwiowe GT co kiedyś.
Damian Kaletka
fot. Mercedes







