Kimera K39 to współczesna wersja i wizja starych Lancii. Nad jeziorem Como ta włoska manufaktura pokazała swoje auto w pełnej krasie. Kimera K39 w wersji cywilnej i sportowej ujrzała światło dzienne.
Wizualnie model K39 może nie różni się zbytnio od poprzednich modeli EVO37 lub EVO38. Nadal wrażenie robią nowoczesne owalne światła z przodu i napompowane błotniki, a także tylny spoiler. Patrząc na to auto widzę też trochę Ferrari F40. Jest włosko… po prostu!
Czerwony lakier podkreśla niesamowite kształty, a wersja sportowa w malowaniu Martini to próba pobicia rekordu wzgórza Pikes Peak. Na temat wyglądu tej wersji wypowiadać się nie będę, ale skrzydło jest ogromne…

Silnik od Koenigsegga
Patrząc na nadwozie można by się spodziewać, że Kimera K39 będzie autem elektrycznym. Na szczęście tak nie jest! To spalinowe auto sportowe z nowym silnikiem V8 pochodzącym od szwedzkiego Koenigsegga.
Motor jest lekko zmodyfikowany, ale i tak pozwala na wykręcenie 1000 KM przy 7350 obr/min. Maksymalny moment obrotowy to aż 1200 Nm (przy 5500 obr/min), a silnik kręci się powyżej 8000 RPM.

Samochód będzie ograniczony w sprzedaży. Nie znamy też ceny nowego modelu, ale tanio na pewno nie będzie. W każdym razie bardzo fajny wóz!

Konrad Stopa
fot. Kimera







