Elektryczna inwazja nadchodzi z Chin

Niedawno pisaliśmy o planowanych przez Audi i BMW potencjalnych rywalach dla Tesli Model S. Okazuje się, że ten segment chcą opanować także producenci z Państwa Środka.

 

Firma, która chce tego dokonać nazywa się Le Holdings Co., a jej założyciel, Jia Yeuting, zbudował swoją potęgę na biznesie internetowym. Teraz rzeczona firma ogłosiła w oficjalnym komunikacie, że zebrała około 1 mld dolarów na uruchomienie produkcji elektrycznego sedana LeEco.


Rok temu zaprezentowano koncept LeSEE: niskie, czterodrzwiowe auto o opływowym kształcie i minimalistycznej stylistyce (zdjęcia). Brakło jednak jakichkolwiek oficjalnych informacji o technicznych szczegółach, a producent przyznał, że głównym problemem będzie pozyskanie inwestorów.

 

lesee concept 3 Elektryczna inwazja nadchodzi z Chin

 

Teraz, gdy ten trudny krok już jest dokonany, może pojawić się kolejna przeszkoda. Chiński rząd planuje wdrożyć ostrzejsze przepisy i standardy technologiczne dla samochodów elektrycznych, które mogą spowodować, że inżynierowie będą musieli powrócić do deski kreślarskiej. Spekuluje się, że nowe przepisy zablokują na jakiś czas nie tylko rozwój LeEco, ale także innych chińskich konstruktorów próbujących zaistnieć na rynku pojazdów EV, a takich nie brakuje.

Kilka lat temu, gdy rząd w Pekinie wprowadził surowe przepisy dotyczące czystości powietrza, pojawił się w Chinach boom na elektryczne pojazdy użytkowe. Dzięki temu Chiny są liderem w produkcji np. elektrycznych autobusów. Można wnioskować, że kwestią czasu jest kiedy doświadczenie z tego sektora przełoży się także na samochody osobowe.

 

Bartłomiej Puchała

fot. Producent

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.