Chevrolet Corvette jak Ferrari FF

Są takie samochody, które swoim wyglądem urzekają do tego stopnia, że ciężko przejść obok nich obojętnie. Bez wątpienia należy do nich, kontrowersyjne skądinąd, Ferrari FF. Dlaczego wspominam o tym samochodzie, pisząc artykuł o Chevrolecie Corvette? Ano dlatego, że firma Callaway postanowiła wprowadzić na rynek Vette w wersji AeroWagon!

Każdy, kto chociaż raz pomyślał o amerykańskiej legendzie w wersji shooting brake nie będzie zawiedzony. Auto wygląda rewelacyjnie, i choć widać w nim linię standardowej wersji, niewielkie zmiany dodały autu zupełnie nowego, bardziej rasowego sznytu. Zgodzicie się ze mną?

Pakiet zmieniający naszą Corvette w coś zupełnie innego i bez wątpienia bardziej oryginalnego, to wydatek ok. 16 500 dolarów (materiał z włókna węglowego i specjalny, wygładzający lakier). Producent obiecuje, że w każdej chwili będzie można przywrócić samochód do pierwotnego wyglądu, tylko po co? Pierwsze, oficjalne zdjęcia powinniśmy zobaczyć jeszcze w listopadzie. Pakiet AeroWagon do Corvetty będzie można zamówić już w 2014 roku.

Adam Gieras

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz pomału doprowadzane do perełki Audi A4 B5 1.9 TDI 116 KM. Chciałbym na co dzień jeździć japońską limuzyną z lat 90-tych, np. Lexusem LS400. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...