Bentley Continental GT V8 S – niech moc będzie z Wami

Soczysty dźwięk wydzierający się z paszczy 4-litrowego silnika V8 doprowadza do ekstazy, a każdy kilometr pokonany tym autem uświadamia, że nie ma sensu kupować V12-tki. Ekologia? Nie! Czary? Może trochę…

W dzisiejszych czasach, po wykręcenie z naszego silnika dodatkowych 20 koni mechanicznych możemy udać się do byle jakiego warsztatu zajmującego się tuningiem. Taka operacja nie powinna zrujnować naszej kieszeni. Bentley poszedł inną drogą. Za dodatkowe 20 KM, 20 Nm i kilka technicznych przeróbek w Continentalu GT V8 S żąda 20 tys. euro. I Wiecie co, o ile Was stać na to cudo, będą to jedne z lepiej wydanych pieniędzy w Waszym życiu.

Ponad 100 tys. zł. dopłaty do magicznej literki „S” pójdzie bowiem nie tylko na dodatkową moc i szybszą reakcję na gaz przy przyspieszaniu. Conti V8 S w stosunku do „zwykłej” wersji, oferuje kierowcy także usztywnione, obniżone o 10 mm zawieszenie, lepiej reagujący na szybkie zmiany kierunków układ kierowniczy i mnóstwo stylistycznych smaczków. Przód auta zyskał nowy, czarny wlot powietrza z chromowaną listwą, a o kwestie wizualne nadwozia auta dbają dyskretne spoilery na progach i u dołu zderzaków oraz podwójne wydechy w kształcie ósemek. Mało?

Wobec tego wyobraźcie sobie samochód, który swoim rykiem uruchomi wszystkie alarmy w okolicy. Wersja V8 S nie jest najmocniejszą w ofercie, ale brak czterech cylindrów w stosunku do droższej i mocniejszej V12 jakoś nie jest odczuwalny – tym bardziej, jeżeli chodzi o wrażenia akustyczne. Dźwięk zniewala, szczególnie na zewnątrz. Gdy auto przejedzie ulicą, a kierowca zdecyduje się na szybkie zrzucenie biegu w perfekcyjnie pracującej, ośmiobiegowej skrzyni automatycznej, uszy przechodniów zostaną narażone na porównywalne tylko z odgłosami piekielnymi doznania akustyczne. Aż dziwne, że w Unii Europejskiej to auto zyskało niezbędną homologację!

A jak to cudo jeździ? Dzięki zastosowaniu lżejszej V-ósemki – fenomenalnie. Sztywne zawieszenie i mocny silnik, który swoją wagą nie przeciąża przodu, pozwalają na sporą dawkę adrenaliny za kierownicą Continentala. Mimo utwardzenia zastawów zawieszenia, nawet przestawienie pokrętła w tryb sport, nie powoduje twardości samochodu zbliżonej do deski. Bentley nadal jest monstrualnej wielkości luksusową łodzią na kołach. W dodatku osiągi auta (4,7 sekundy do pierwszej „setki” i 308 km/h prędkości maksymalnej) wystarczą, żeby w awaryjnej sytuacji uciec nawet spod ostrzału rosyjskiej mafii (nadal wyjątkowo lubią te auta).

680 Nm dba o to, żeby 528 KM było przez cały czas dostępne pod nogą, a napęd na cztery koła, przekazywany w proporcji 60% tył : 40% przód, pozwoli także przy częściowo wyłączonym, specjalnie w „eSce” przeprogramowanym, systemie ESC wyjść z prawie każdej opresji bez najmniejszej rysy na lakierze. Ten kolos na kołach może nas oczywiście czasami czymś zaskoczyć. W końcu waga robi swoje, a 2,5 tony to nie przelewki, ale GT V8 S prowadzi się nad wyraz przewidywalnie. Przy spokojnej jeździe 4 z 8 cylindrów idą spać, dzięki czemu średnie spalanie udaje się utrzymać w ryzach – niecałe 11 litrów na 100 kilometrów.

W środku jest luksusowo, ale nie przaśnie. Stacyjka, podobnie jak w Porsche, znajduje się po lewej stronie, a liczne przeszycia elementów wnętrza informują, że zadbano tu o każdy szczegół. Co ciekawe, producent pod warstwę skóry obszywającą deskę rozdzielczą włożył półtora milimetrową piankę. Wszystko w dotyku jest więc miękkie i nie ma mowy o żadnym pisku czy zgrzycie. W dodatku to, co wygląda na drewno fortepianowe rzeczywiście takim jest.

Czy opisywany Bentley ma jakieś wady? Poza ceną dochodzącą do 260 tys. euro nie widzę żadnych. Nie wiem tylko czy angielscy inżynierowie wiedzą do czego doprowadzili dokładając literkę „S”. Jeśli nie, to im podpowiem. Otóż zbudowali najlepszego Continentala GT, który, choć nie dominuje mocą, jeździ fenomenalnie. A że pod maską znajduje się „tylko” 4-litrowa V8-ka. Kto by się tym przejmował…

Adam Gieras

 

fot. materiały producenta 

 

Dane techniczne:

Pojemność: 3993 cm3,
Silnik: V8 turbodoładowany
Napęd: 4×4
Moc: 528 KM
Maksymalny moment obrotowy: 680 Nm
Średnie spalanie: 10,9 l/100 km
0-100 km/h: 4,8 s
Prędkość maksymalna: 308 km/h
Waga: 2470 kg
Cena: ok 260 000 euro

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz od niedawna Volvo S70 2.4 170 KM. Pomału rozstaję się z Audi A4 B5 1.9 TDI 115 KM i doprowadzam do stanu lux Audi A3 1.8 T 150 KM, choć chyba ma więcej mocy. Jeszcze nie wiem co z nim zrobię. Jakiś pomysł?