Relacja: Forza Italia 2017

W ostatnią sobotę odbyło się święto miłośników włoskich aut, czyli zlot Forza Italia 2017. To jedna z najciekawszych imprez tego typu w Polsce, więc nie mogło nas tam zabraknąć.

Nawet deszcz i wyjątkowo jesienna pogoda nie przeszkodziły fanom aut z Półwyspu Apenińskiego w doskonałym spędzeniu pierwszej wrześniowej soboty. Zgromadzili się w Smoszewie koło Zakroczymia, gdzie znajduje się malowniczo położony nad Wisłą pałacyk, na potrzeby imprezy ochrzczony jako Palazzo di Smoszewo.

Ciekawie było już podczas dojazdu z Warszawy (to tylko niecałe pół godziny). Po drodze mijaliśmy wiele ciekawych samochodów i od razu było wiadomo, dokąd jadą.
Naprawdę interesująco zrobiło się na terenie okołopałacowym, gdzie stworzono specjalne parkingi dla gości przeznaczone tylko dla posiadaczy włoskich samochodów.

 

Jak to często bywa przy okazji różnego rodzaju zlotów i imprez motoryzacyjnych, spacer między autami gości był jednym z lepszych punktów programu. Można było zobaczyć chyba wszystkie auta, jakie kiedykolwiek zostały wyprodukowane we Włoszech.

Oczywiście, było mnóstwo Fiatów – w tym także stare 500-tki, urocze i niedoceniane Barchetty, czy modele ze znaczkiem skorpiona, czyli te podrasowane przez firmę Abarth. Silna (chyba najsilniejsza) była reprezentacja marki Alfa Romeo. Od świeżych 159 i 156, przez moją ulubioną 166-tkę, aż po modele z lat 80. i starsze. Jako bonus – przepięknie ubłocona, nowiutka Giulia Q.

Najciekawszy był jednak spacer po sektorze, w którym ustawiono Lancię. To wspaniała, ale rzadko spotykana marka, więc możliwość obejrzenia zachowanych w bardzo dobrym stanie modeli takich jak Thema czy Delta była dla piszącego te słowa sporą przyjemnością.

 

 

Sektor wystawców zawierał nieco samochodów z włoskiej najwyższej półki. Nie dało się przejść obojętnie obok klasycznego Maserati Ghibli, czy Ferrari 550… ale gwiazdą spotkania były Ferrari Dino 246 GT i Lamborghini Espada.

Zwłaszcza ten drugi model robił piorunujące wrażenie. Niektórzy ze zwiedzających dopiero dowiedzieli się, że marka z Sant’Agata Bolognese miała w swej ofercie również taki samochód. Espada nie jest ani często spotykanym, ani “oczywistym” modelem.

 

Co jeszcze zapewnili nam organizatorzy zlotu Forza Italia? Kilka interesujących wykładów, na przykład na temat Formuły 1. Dobre zaplecze gastronomiczne (zapach gofrów zawsze niezawodnie przypomina mi wakacje nad morzem!) i włoską muzykę. Była także możliwość przejechania się nowymi modelami Alfy Romeo, czyli Giulią i Stelvio.

Dzień zwieńczył tradycyjny konkurs elegancji, czyli Concorso d’Eleganza Palazzo d’Smoszewo. Wygrał świetny, używany na torze Fiat 850 Sport, ale furorę zrobił znany bloger motoryzacyjny Zbigniew Łomnik :-) na swoim dostojnym i pięknie dymiącym motorowerze. Oczywiście włoskim!

Forza Italia to niepowtarzalna impreza. Nie dość, że organizowana w pięknym (i bardzo pasującym do włoskiego klimatu) miejscu, to i odznaczająca się niezwykłą atmosferą. Było naprawdę miło, porządnie i… z klasą i szykiem. Niestety, ciężko o takie doznania podczas innych zlotów fanowskich w Polsce – tym bardziej zachęcam do odwiedzenia Forzy za rok. My już odliczamy dni!

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć, które zrobił dla nas Mikołaj z bloga www.okiemkierowcy.pl

 

Dyskusja

komentarzy

Mikołaj Adamczuk

Mikołaj Adamczuk

Pasjonat motoryzacji od dziecka. Uczył się czytać na katalogach „Samochody Świata”, a jego pierwsze słowa to podobno „dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna”. Na Wartburgi kiedyś mówił „cham”, zanim mama nie wytłumaczyła mu, że chodziło jej o kierowcę, a nie o samochód. Zapisuje wszystkie modele aut, które prowadził (powoli zbliża się do trzystu). I chociaż na jego liście jest wiele mocnych i drogich pojazdów, to zadziwiająco dużą radość z jazdy dały mu też Fiat Uno 0.9 i Citroen Berlingo z wolnossącym dieslem. Lubi hot hatche, chociaż coraz częściej myśli też o wielkiej, wygodnej limuzynie – czy to już starość? Po godzinach wraz z dwoma kolegami rozkręca bloga: www.fahrwerk.pl