Fura na weekend – Opel Calibra

Przez długie lata Calibra miała w Polsce pejoratywny wydźwięk, ale dziś w końcu jest kandydatką na youngtimera. Prześwietlamy wady i zalety coupe Opla.

Musiał kiedyś nadejść ten dzień, w którym opiszę w Furze na weekend Opla. Większość modeli tej marki zbywam milczeniem i przejmującą obojętnością. Calibra jest inna, bo została symbolem pewnej epoki w polskim tuningu. To jest jednocześnie jej błogosławieństwo, bo dzięki temu zostanie zapamiętana, oraz przekleństwo, bo specyficzna grupa nabywców Calibry doprowadziła ten model do masowego wyginięcia.

Opel Calibra była kontynuatorką rodziny modeli coupe Opla sięgającej daleko wstecz. Przed nią były GT, Monza i Manta i to właśnie ta ostatnia uważana jest za odpowiednik Calibry. Coupe Opla produkowano od 1990 do 1997 r. i nie doczekała się bezpośredniej kontynuacji. Później była już tylko Astra Bertone, która linią nawiązywała do większej siostry, ale nie jest tak ciekawa i charakterystyczna.

Neony, spoilery, bajery

Te elementy stały się szybko zmorą Calibry. Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta początki TVN Turbo i program ‘Operacja Tuning’, gdzie kontent motoryzacyjny był równie słaby jak prowadzący. Niestety wiele tych samochodów idealnie wpisywało się w klimat tego programu. Takie były czasy, że tuning oznaczał wielkie skrzydła, jaskrawe lakiery i fejkowe wloty. Z jakiegoś powodu właśnie Calibra była ulubionym obiektem do modyfikacji, a opinia wieśwozu ciągnie się za nią do dziś.

Trochę szkoda, bo samo w sobie coupe Opla wygląda ponadprzeciętnie dobrze. To jeden z niewielu Opli, które były w jakiś sposób innowacyjne i wyróżniające się. Styliści postawili na pociągłą linię dachu, która z tyłu opada łagodnie i czysto do linii bagażnika. Samochód ma spory rozstaw osi, dzięki któremu z tyłu może usiąść osoba dorosła. Bagażnik o pojemności 300 litrów ze składaną kanapą to spora zaleta Opla. Jak na coupe przystało drzwi nie mają ramek, a całe nadwozie ma rewelacyjny współczynnik oporu powietrza Cx=0,26. Dzięki temu przy wyższych prędkościach w środku jest cicho, a auto zużywa mniej paliwa.

Już od samego początku produkcji Calibra wyróżniała się przednimi światłami z innowacyjną technologią projektorową. W tamtych czasach tego typu reflektory były stosowane w drogich modelach BMW, a tu nagle trafiły do stosunkowo taniego Opla. Calibra przeszła jeden facelifting w 1994 r., który zmienił sporo pod maską i w środku auta. Z zewnątrz łatwo odróżnić przedlifty od poliftów po logotypach. Przed 1994 r. nie było loga Opla na grillu jak i z tyłu na klapie, a jedynie jedno małe na masce. Zmieniła się też czcionka i rozmieszczenie napisów na tylnej klapie. Wewnątrz od razu można poznać poliftową Calibrę po kierownicy z masywnym środkiem kryjącym airbaga. Przedtem nie było tego elementu, choć wyposażenie standardowe było zaskakująco bogate od początku sprzedaży.

Silniki 2.0 8V/16V

Od początku sprzedaży Calibry w ofercie były tylko dwa silniki. Bazowy 2.0 8V 115 KM to typowy Opel – trwały, dość tani w utrzymaniu i oszczędny. Lubi się z instalacją LPG, ale w tak zaawansowanym wieku mogą się zdarzyć awarie osprzętu jak alternator czy cewki zapłonowe. Drugi, także dwulitrowy, to motor o oznaczeniu C20XE. Charakteryzuje się 16-zaworową głowicą i… motorsportowym pochodzeniem. Jest to jednostka stworzona przez Coswortha, która trafiała do Calibry z mocą 150 KM. Ten motor pozwala już na całkiem dynamiczną jazdę (8,5 s do 100 km/h), ale trapią go problemy z głowicami. Poddostawca Kolben-Schmidt wyprodukował dla GM serię wadliwych głowic, w których kanały olejowe i chłodzące są zbyt blisko siebie. Wraz z wadą materiałową porowatego metalu doprowadziło to w wielu przypadkach do awarii uszczelki pod głowicą lub nawet pęknięcia głowicy. Później wadę poprawiono poprzez wzmocnienie kanałów i zmianę dostawcy, ale pewna liczba tych silników opuściła fabrykę w seryjnych Oplach.

%name Fura na weekend   Opel Calibra
C20XE jest nazywany ‘Red top’ ze względu na czerwony plastik przykrywający przewody WN.

Zaostrzające się normy emisji spalin zmusiły Opla do wprowadzenia w 1994 r. silnika 2.0 16V o mniejszej mocy 136 KM w miejsce C20XE. Jest to silnik pozbawiony wad poprzednika, bo głowica została w nim zaprojektowana przez Lotusa. Silnik ten pochodzi już z nowszej rodziny X20 i ma m.in. zawór EGR. Jego łagodniejszy charakter może nie przypaść wszystkim do gustu, ale powinien sprawiać mniej problemów. Oba dwulitrowe silniki 8V i 16V można było zamówić ze stałym napędem 4×4, ale rzadko klienci się na to decydowali.

Calibra 2.0 16V Turbo 4×4

%name Fura na weekend   Opel Calibra

Ostatnią jednostką dwulitrową jest C20LET, czyli 2.0 Turbo. Dołączyła do oferty w 1992 roku. To egzotyczna wersja będąca kąskiem dla miłośników modelu. Tutaj napęd 4×4 był już wyposażeniem standardowym tak samo jak 6-biegowa manualna przekładnia w miejsce 5-biegowej. Turbosprężarka KKK-16 pompuje 0,65 bara dając 204 KM i około 7 s do ‘setki’. Do tego kute tłoki Mahle i troszkę inny wtrysk od Boscha. W dzisiejszych warunkach poszukiwanie części do tego silnika może być upierdliwe i drogie, ale w nagrodę jest frajda z jazdy. Możliwą usterką trudną do naprawy jest hałas wynikający ze zużycia skrzyni rozdzielczej napędu 4×4.

Silniki V6 i pozostała mechanika

Przy okazji liftingu w 1994 r. zadebiutowała większa jednostka 2.5 V6 o mocy 170 KM. Raz przejechałem się Oplem z taki motorem i muszę przyznać, że ładnie brzmi i fajnie ciągnie z dolnych obrotów. Niestety jest to silnik podwyższonego ryzyka z wrażliwymi panewkami i usterkami osprzętu. W samochodzie, z którym miałem styczność wkrótce po zakupie padł przepływomierz. Wszystkie silniki, także R4, stosowane w Calibrach cierpią na wycieki oleju. To samo ze skrzyniami biegów, lecz jest to po prostu problem wynikający z wieku.

%name Fura na weekend   Opel Calibra
Wersję V6 nie sposób z zewnątrz odróżnić od 2.0

Calibra bazuje technicznie na podzespołach Vectry A, czyli już dość wiekowej konstrukcji. Zawieszenie jest takie samo, tylko odrobinę sztywniejsze i niższe, więc cierpi na te same problemy. Zużywają się sworznie wahaczy, wylewają amortyzatory i parcieją wszelkie połączenia metalowo-gumowe. Bywają problemy z huczącymi łożyskami kół i wyciekami z układu wspomagania. Wszystkie stare auta zmagają się z podobnymi problemami. Spadkiem po Vectrze jest wnętrze – po latach plastiki często hałasują i nie są dobrze spasowane.

Jak na starego Opla przystało Calibra ma jedną niepodważalną zaletę i jedną fatalną wadę. Zaletą są tanie części i ogromny ich wybór na rynku. Niemal wszystko da się kupić w zamienniku, na różnych półkach cenowych. Problemy Opli są znane wszystkim mechanikom, a samochód jest na tyle prosty, że można śmiało samemu próbować go naprawiać. Tą największą wadą jest oczywiście korozja nadwozia. Pierwsze padają progi, potem tylne błotniki, podłoga, maska i mocowania zawieszenia. To główny czynnik eliminujący Calibry z dróg. Mniejsze problemy z rdzą mają egzemplarze z końca produkcji lub takie, które wyprodukowano w fińskiej fabryce w Uusikaupunki. Te poznacie po numerze VIN, w którym 11. znak to cyfra 9.

Opel Calibra – przegląd rynku

Wyposażenie oferowane w standardowej Calibrze nie było wcale takie złe. ABS, centralny zamek, elektryka lusterek i system audio z 6 głośnikami, a także składaną i dzieloną tylną kanapę. Fotele z lepszym trzymaniem bocznym są unikalne dla Calibry i nie trafiały do innych modeli Opla. Za dopłatą klienci mogli dostać elektryczne szyby, klimatyzację, podgrzewanie foteli czy elektryczny szyberdach. Calibrę wyróżniały dość atrakcyjne ceny i przyzwoite osiągi, dzięki czemu popyt daleko przewyższył oczekiwania Opla i powstało łącznie 238 tys. sztuk tego samochodu. Najrzadsze są wersje Turbo (3 385 sztuk) oraz V6 (12 015 sztuk). Reszta to wolnossące R4 i najczęściej w dość ubogich konfiguracjach. Ciekawostka: w oficjalnej sieci dilerskiej Opla w Polsce podobno sprzedało się 12 sztuk Calibry (1993-95). Jeśli złapiecie taką na czarnych tablicach, to macie ogromne szczęście.

rafał 1024x462 Fura na weekend   Opel Calibra
Zmodzona Cali Pana Rafała. Zrzut ekranu z portalu OTOMOTO.pl.

W tym momencie na portalu OLX znalazłem 21 ofert sprzedaży Calibry. Na pierwszy ogień za 1500 ziko egzemplarz rodem ze zlotu tuningowego 2006. Spodziewałem się tego, ale szybko lecimy dalej, bo oto polift w gaziku za 2500 złociszy. Bez tuningu (z wyjątkiem reflektorów) i w miarę jakoś wygląda mimo niskiej ceny. Za tysiaka więcej można mieć coś, co wygląda jak rzeźba stacjonarna do odratowania a za dwa tysiaki więcej niemal seryjna 2.0 16V z porobionym wydechem z kwasówki. O! Jest seryjna Cali za 4900 i to na ‘flagowych’ blachach, czyli w jednych rękach od co najmniej 2005 roku. Jest i kolejny przedlift bez modyfikacji od niemieckiego rolnika za 5900. Na szczęście są jeszcze Calibry kultywujące tradycję grubych modyfikacji, a ta podobno jest wersją fińską. Czy one wszystkie mają wymienione reflektory? Ta na pewno, razem z połową nadwozia. Dalej wchodzimy w obszar opisywany jako KOLEKCJONERSKI lub YOUNGTIMER.

Co dla mnie?

Calibry nadal stoją dość nisko w hierarchii cenowej. Najdroższe są egzemplarze od pasjonatów, którzy wyeliminowali słabe punkty Cali, często własnymi rękami. Nie brakuje handlarzy sprowadzających z Niemiec ładne Calibry w cenach około 15 tysięcy. Te, które są już w kraju zazwyczaj kosztują od 2 do 8 tysięcy. Ja nie widzę sensu wydawania więcej niż właśnie 8 tysięcy na ten samochód. Z tego co widać w ogłoszeniach są w tej cenie dostępne sztuki, na których właściciele nie oszczędzali za bardzo. Dla siebie szukałbym egzemplarza z dowolnym silnikiem, ale bez dziur w karoserii i podłodze.

autowp.ru opel calibra keke rosberg edition 1 Fura na weekend   Opel Calibra
Jedną z twarzy Opla w tamtym czasie był Keke Rosberg – kierowca Opla w DTM oraz były mistrz świata F1.

Bartłomiej Puchała

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.