Znalezione: Subaru Legacy na dwa sposoby

Subaru Legacy przekonuje do siebie specyficznym stylem, charakterem i doskonałymi właściwościami jezdnymi. Oto dwa ciekawe, używane egzemplarze. 

Dość często można usłyszeć opinie o tym, że obecnie marka Subaru “to już nie to samo”. Fani aut spod znaku Plejad lubią wspominać czasy lepiej brzmiacych silników, szyb bez ramek i pozdrawiania się na drodze. A może zamiast wspominać, lepiej spróbować przenieść się w czasie? A dopóki magiczny wehikuł nie chce zadziałać, można po prostu sprawić sobie jakieś starsze Subaru. Bez ramek!

Pierwsza propozycja w dzisiejszym cyklu “Znalezione” to Legacy kombi z 2002 roku. To był ostatni rok produkcji trzeciej generacji modelu. Trzeba przyznać, że mimo lat, to nadwozie nadal wygląda dobrze.
Wnętrze nie grzeszy stylistycznym wysublimowaniem, ale za to jest porządnie zmontowane. Dwa szyberdachy robią wrażenie i doświetlają wnętrze. Pod maską pracuje klasyczny, wolnossący silnik w układzie bokser. Ma 2.5 litra i 156 KM. Jeśli ktoś chce, może bez większych problemów założyć tu gaz. W połączeniu z czterobiegowym automatem takie Legacy nie jest demonem prędkości, ale nadal przekonuje do siebie prowadzeniem. Nisko położony środek ciężkości (za sprawą silnika typu bokser) w połączeniu ze stałym napędem na cztery koła sprawiają, że na krętej drodze niemłode Subaru nadal może pokazać droższym autom, gdzie ich miejsce.
Ten egzemplarz wydaje się wyjątkowo zadbany, ma też niewielki przebieg. Pochodzi ze Szwajcarii. Nie jest z pewnością najtańszy w swoim roczniku, ale jeśli za ceną idzie dobry stan techniczny, to warto. Plus dla sprzedającego za bardzo dobre zdjęcia! LINK

Druga propozycja to Legacy pierwszej generacji. Ten rzadko spotykany już na ulicach model bywa nazywany wśród miłośników marki pieszczotliwie “Antykiem” lub “Dziadkiem”. Ja osobiście uwielbiam jego odmianę Turbo, która wygląda właściwie tak samo (czyli baaardzo niepozornie), a już w standardzie ma 200 KM. Niestety, bardzo ciężko jest obecnie znaleźć Legacy I w dobrym stanie – zwłaszcza gdy mówimy o wersji z doładowaniem.
Ten egzemplarz ma “zaledwie” 116 KM z dwóch litrów bez doładowania, ale to zupełnie wystarcza na co dzień. Zwłaszcza że to nadal Subaru, ze swoim dobrym prowadzeniem i świetnym napędem. Auto pochodzi z 1992 roku, więc jest starsze od… piszącego te słowa. Ale dzięki temu załapuje się na “zabytkowe” zniżki na OC. Wystarczy tylko stać się członkiem automobilklubu. Tutaj również muszę pochwalić sprzedającego za masę niezłych zdjęć. Widać, że samochód jest dla niego czymś więcej, niż tylko środkiem transportu.
Cena 6999 zł jest niezła. Można za to kupić młodsze i wygodniejsze samochody, ale takie Legacy to już pełnoprawny klasyk. Nieoceniony zimą. Należy jedynie pilnować, by nie zardzewiał. LINK

Dyskusja

komentarzy

Mikołaj Adamczuk

Mikołaj Adamczuk

Pasjonat motoryzacji od dziecka. Uczył się czytać na katalogach „Samochody Świata”, a jego pierwsze słowa to podobno „dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna”. Na Wartburgi kiedyś mówił „cham”, zanim mama nie wytłumaczyła mu, że chodziło jej o kierowcę, a nie o samochód. Zapisuje wszystkie modele aut, które prowadził (powoli zbliża się do czterystu). I chociaż na jego liście jest wiele mocnych i drogich pojazdów, to zadziwiająco dużą radość z jazdy dały mu też Fiat Uno 0.9 i Citroen Berlingo z wolnossącym dieslem.