Znaleziony: Volvo S60 T6 + Polestar

Szybki sedan ze Szwecji jeszcze sprzed epoki dotykowych ekranów z pakietem stylistycznym Polestar i… podniesioną mocą. Zainteresowani? 

Volvo S60 w tej budzie wygląda o wiele lepiej niż obecna wersja – za bardzo, jak na mój gust upodobniona do większego brata S90. 

Jak wiadomo najszybsze są czerwone

Tu mamy pod maską 2-litrową jednostkę stuningowaną przez inżynierów z Polestar o 30 KM, więc kolor dodaje jedynie smaczku. Jak dla mnie auto wygląda świetnie.

Jeździłem takim Volvo z mocą podniesioną o 25 KM, tyle że z 3-litrową jednostką pod maską. Moim zdaniem R6 brzmiało lepiej i miało większy zapas mocy przy wyższych prędkościach, ale silnik był dość ciężki i auto w zakrętach nie było tak stabilne jak z dwulitrówką pod maską. 

Polestar – pakiet lub ostra wersja

Oczywiście, dla prawdziwych miłośników mocy, którzy liczą, że z czasem ich auto zacznie zyskiwać na wartości w ofercie było S60 Polestar o mocy najpierw 350, a później – z dwulitrówką pod maską – aż 367 KM. Testowałem V60 z tym drugim silnikiem i do dziś uważam, że w dobie elektryczno-spalinowych aut najbardziej będzie mi brakowało takich ulicznych wojowników! 

3-latek z D2 na klapie 

Wracając do egzemplarza z ogłoszenia. Ma wszystko, co powinno mieć auto dla indywidualisty – bardzo mocny silnik, pewne pochodzenie i mały smaczek… Znaczek d2 (oznaczający najsłabszego diesla) na klapie. 

Za nieco ponad 150 tysięcy złotych (sam pakiet Polestar to 50 tysięcy) macie w cenie mały przebieg i pewne pochodzenie. No i sam fakt, że takich aut już nie robią…

Jeździlibyście? 

Ogłoszenie: >>>tu<<< fot. otomoto.pl 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz pomału doprowadzane do perełki Audi A4 B5 1.9 TDI 116 KM. Chciałbym na co dzień jeździć japońską limuzyną z lat 90-tych, np. Lexusem LS400. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...