Znalezione: Lexus GS300 – gdy inne już na złomie, on ciągle w formie

Podobno w Polsce nadal większość osób pyta najpierw o przebieg, a dopiero później o stan samochodu, i to się zapewne szybko nie zmieni. Niestety, na takim zachowaniu potencjalnych klientów zyskują nieuczciwi handlarze. Bo czy byłby problem z wystawianiem Lexusa GS300, którego tu Wam prezentuję z przebiegiem 198 700? Moim zdaniem nie…

 

Lexus GS drugiej generacji to auto, którym zdecydowanie mógłbym jeździć na co dzień. Jest ładny, nadal wygląda okazale i nowocześnie, ma bardzo bogate wyposażenie, jego wnętrze zapewnia niesamowitą wygodę i co najważniejsze – to auto prawie się nie psuje. Oczywiście to nie oznacza, że GS jest tani w eksploatacji. Części do tych aut w okazyjnych cenach nie leżą na zakurzonych półkach sklepów z artykułami motoryzacyjnymi.  To nie Polonez ani Mercedes Beczka, ale na szczęście nie trzeba tu niczego, poza olejami i klockami, zbyt często wymieniać.

Nie ma bowiem chyba drugiego takiego auta (oprócz Lexusa LS) – sorry, nawet Mercedes W124 wymięka, które przeżyłoby tak długą eksploatację i wyglądało nadal na nowe. Ile Lexus GS300 ze zdjęcia powyżej ma przebiegu? Spróbujcie zgadnąć, a potem zapraszam do ogłoszenia.

>>> tutaj <<<

Zdziwieni? Ja też trochę byłem. Chociaż słyszałem, że te przepięknie pracujące silniki benzynowe są bardzo wytrzymałe, a przy tym cechują się niebywale miłą dla ucha barwą pracy. Jak widać lubią się też całkiem dobrze z gazem…

Bralibyście? Jak bym poważnie przemyślał!

Adam Gieras

fot. otomoto.pl 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz pomału doprowadzane do perełki Audi A4 B5 1.9 TDI 116 KM. Chciałbym na co dzień jeździć japońską limuzyną z lat 90-tych, np. Lexusem LS400. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...