Znaleziono 11 nowych BMW E34!

W starym magazynie na południu Bułgarii odkryto 11 porzuconych egzemplarzy BMW E34 (5er), które przestały tam blisko ćwierć wieku. Ile warte są takie auta?  

BMW E34 to moim zdaniem najładniejsze BMW, jakie powstało. Szczególną słabość mam do sedanów, ale to kombi powoduje, że robię się sentymentalny. Dlaczego? Otóż dlatego, że sam przez dwa lata jeździłem 518i z klapą i wspominam ten okres z dużym rozrzewnieniem. 

Ceny E34 rosną, co szczególnie mocno da się zaobserwować ostatnio. Swoją kupiłem za 12 000 zł (wiem, przepłaciłem), a sprzedałem po dwóch latach za 10 000 zł (cóż). 4-cylindrowy silnik o mocy 115 koni mechanicznych nie każdemu kojarzy się z bawarską marką. Ja do dzisiaj będę go jednak bronił – jest bardzo elastyczny, niewiele pali i zapewnia auto w pełni zadowalające osiągi. W tym samym czasie jednak 520i, 525i, a szczególnie V8 530i, 535i i 540i (trzydziestka i czterdziestka z V8 pod maską) zaczęły drożeć. Co prawda nie jest to nadal poziom Mercedesów W124, ale to może i dobrze – BMW się o wiele lepiej prowadzi. 

bmw e34 Znaleziono 11 nowych BMW E34!

No dobrze, kończmy wywody. W Bułgarii natrafiono na kopalnię 5er w stanie salonowym. Prawie…

Skąd się wzięły te auta? Teorie są dwie. Pierwsza: to auta kupione dla rządu, który na początku lat 90-tych zmieniał się w Bułgarii częściej niż Polsce. Druga: to auta kupione przez biznesmena, który chciał je wypożyczać, ale o nich… zapomniał. Druga teoria jest szczególnie naciągana, ale biorąc pod uwagę kraj i okres, sądzę, że komuś wygodnie było o istnieniu tychże BMW nie pamiętać. 

Tak czy inaczej, mamy 10 sedanów i jedno kombi z folią na siedzeniach, zerowym przebiegiem oraz… sparciałymi kołami, elementami zawieszenia, wszelkimi paskami, zastanymi płynami. Słowem auta ciekawe, ale tylko i wyłącznie po głębszej analizie kogoś, kto się dobrze na tym zna można oszacować ich przydatność i cenę. Ta na chwilę obecną za całą kolekcję szacowana jest na około 150 000 euro. Na niektórych autach widać korozję, a to nie wróży dobrze. 

Jestem prawie pewien, że jakiś egzemplarz trafi do Polski i wypłynie np. na Giełdzie Klasyków. Przyjmujecie zakład?

Adam Gieras

fot. Център за БОРБА с Ръждата, carcoops.com

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz pomału doprowadzane do perełki Audi A4 B5 1.9 TDI 116 KM. Chciałbym na co dzień jeździć japońską limuzyną z lat 90-tych, np. Lexusem LS400. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...