Znalezione: Porsche 911 996 Turbo S – powoli zyskuje na wartości!

Spójrzcie na ten egzemplarz i powiedzcie, że nie lubicie 911 996…

 

Generacja o kodzie wewnętrznym 996 jest uznawana za najmniej udaną w długiej historii modelu 911. Zbiera baty za stylistykę, zwłaszcza za design przednich reflektorów w wersji przed liftingiem. Jest też pierwszą generacją z silnikiem chłodzonym cieczą, a nie powietrzem – stąd też część purystów jej nie lubi. Dodatkowo, wczesne egzemplarze nie słyną z niezawodności. Dlatego też większość 996 można kupić najtaniej ze wszystkich 911 w historii.

Opisywany egzemplarz to jednak zupełnie inna bajka. Przed Wami 911 996 z końcówki produkcji, po liftingu, w wersji Turbo S.

Już zwykłe Turbo jest odmianą, która jako jedna z nielicznych w tej generacji nie tylko trzyma cenę, ale i powoli zyskuje na wartości.
420 KM, napęd na cztery koła, około 4 sekund do setki i prędkość maksymalna ponad 300 km/h – te dane robiły kolosalne wrażenie w 2000 roku, kiedy ten model debiutował, ale i dziś nie ma się czego wstydzić. Dodatkowo, Turbo dzięki poliftowym lampom, poszerzeniom, charakterystycznym wlotom powietrza i spojlerowi z tyłu wygląda o wiele lepiej od standardowej 911 tej generacji.

Odmiana z literką S na końcu weszła na rynek pod sam koniec produkcji serii, w 2004 roku. Bohater tego artykułu trafił do pierwszego właściciela rok później, czyli w ostatnim roku produkcji 911 996.

Różnice w stosunku do odmiany „bez S” to m.in. moc zwiększona do 450 KM i seryjne hamulce ceramiczne. Takich egzemplarzy powstało też oczywiście o wiele mniej, bo jedynie sześćset. Tańsze już nie będą. Jeśli ktoś ma chrapkę na takie auto, niech spieszy się z zakupem.

Stawiałbym je w moim garażu marzeń w sekcji „marzenia z dzieciństwa” tuż obok BMW E39 M5…

 

(pamiętacie? https://www.youtube.com/watch?v=Pb28cHZkx0Q )

 

Link: >>>klik<<<

 

Mikołaj Adamczuk 

fot. otomoto.pl

 

Dyskusja

komentarzy