Znalezione: Lexus SC430. Być jak milioner z Florydy.

Lexus SC tej generacji nigdy nie zdobył popularności w Europie. Mało tego – według programu “Top Gear”, był najgorszym samochodem na świecie. Czy naprawdę jest tak zły?

 

No cóż – gdy Lexus SC 430 był nowy, kosztował około pół miliona złotych. Za te pieniądze można było kupić np. Mercedesa SL, który cieszy się u nas o wiele większym prestiżem. Dodajmy do tego design, który nie każdemu musi przypaść do gustu i niespecjalne właściwości dynamiczne: SC został zaprojektowany jako typowy grand tourer, a nie sportowiec. Sukcesu rynkowego nie było.

 

Lexus SC 3 Znalezione: Lexus SC430. Być jak milioner z Florydy.

 

Czy jednak ten Lexus jest złym samochodem?

Zdecydowanie nie. Kwestię wyglądu pozostawmy na drugim planie, choć wierzę, że znajdzie on swoich zwolenników (ja też nie mam nic przeciwko niemu!). Japoński kabriolet ma w rękawie trzy atuty, które mogą sprawić, że uznacie go za idealnego lokatora Waszego garażu.

Pierwszy z nich to silnik. Stare, dobre, wolnossące V8. Wielka pojemność, wystarczająca moc (4.3 litra, 283 KM) i ocean momentu obrotowego. Spokojny cruising bez dachu z tysiącem obrotów na zegarach może przerodzić się w żwawą jazdę przy akompaniamencie bulgotu widlastego silnika. Kto tego nie lubi? I co z tego, że będą szybsi?

Drugi argument to legendarna lexusowska trwałość. SC udowodniło, że nie jest czarną owcą w rodzinie i naprawdę może pochwalić się niezawodnością. Od elektroniki, przez silnik i elementy układu jezdnego – jest lepiej niż dobrze. W prawidłowo utrzymanych egzemplarzach psują się tylko drobiazgi. To prawda, części będą drogie. Ale za to rzadko potrzebne.

 

Lexus SC 1 Znalezione: Lexus SC430. Być jak milioner z Florydy.

 

Trzeci punkt Lexus otrzymuje za swą niszowość. To, co zapewne niespecjalnie cieszyło szefostwo marki, dziś staje się atutem. Mercedes SL jest oklepany, BMW serii 6 trochę w złym guście, a Lexus to recepta na wyjście przed szereg… ale bez ostentacji.

Dodajmy do tego niespotykany komfort, doskonałe wyciszenie i aksamitną pracę podzespołów. Japoński sposób na wielkie, luksusowe kabrio to propozycja nie dla każdego. Ale jeśli szukacie czegoś na niedzielę, co przy okazji zawiezie Was bezstresowo na drugi koniec Europy, przemyślcie SC430. Ja coraz bardziej się do tego modelu przekonuję.

 

Ogłoszenie znajdziecie >>>tutaj<<<

 

Mikołaj Adamczuk

źródło: otomoto.pl

Dyskusja

komentarzy