Znalezione: ciekawy projekt na zimowe wieczory

Kto nie potrafi spędzić zimy jak człowiek może poszukać tu dla siebie okazji do dłubania. Niedokończony projekt do sprzedania to rzecz piękna i straszna jednocześnie.

Uwielbiam czasem zajrzeć sobie na ogłoszenia pod kątem niedokończonych ‘projektów’ na sprzedaż. Tyle ciekawych pomysłów, tyle zmarnowanego potencjału, pięknych idei obróconych w proch. Oczywiście czepiam się, bo niektóre projekty są całkiem ambitne np. renowacja Mercedesa 190SL. Jednak to nie jest kwintesencja tematu, bo takiego zabytku nie kupi przypadkowy człowiek.

Dla mnie topowe projekty to te, w których ktoś wziął jakiegoś grata i próbował z niego ulepić coś lepszego. Czasami na ogłoszeniach widzimy już efekt końcowy, który typ sprzedaje, bo potrzebuje gotówki na coś innego. Innym razem ktoś zwietrzył dobry biznes na sprzedaży samej bazy pod projekt. Załóżmy, że znalazł gdzieś niezgnitego i bez tuningu Nissana 200SX. Wiadomo, że żaden taki samochód na świecie nie może być seryjny, więc trzeba z niego zrobić drftowóz.

Przejdźmy do rzeczy, czyli projekty, które ktoś zaczął i nie skończył. Teraz twórca chce się pozbyć grata zajmującego miejsce. Dla początkujących proponuję najpierw zobaczyć malucha. Jest przepięknie pomalowany na żółto razem z oponami. Wygląda też mocno niekompletnie jak coś, co spędziło zbyt dużo czasu na działce znanego graciarza, Tadeusza Tabenckiego. Przepis na ten projekt był prosty jak pizza ‘śmieciówka’ – wrzucić wszystko co znajdzie się na szrocie. Wśród zakupionych części są więc i takie od Lancii, i od Hondy S2000. Także od Golfa, Garbusa, Opla i tuzina innych pięknych aut. Cena za przyjemność dokończenia tego żółtego pogromcy szos to 5100 zł.

maluch 1024x658
Zrzut ekranu z portalu OLX.pl Autor: Łukasz

Projekt numer dwa

Hyundai Coupe to ten samochód, który kupujesz gdy chcesz mieć świeższe auto niż E36 ziomka. Jednocześnie cenisz sobie coupe, bo takim jesteś sportowym świrem. Ten piękny projekcik wydaje się niemal ukończony, ale właściciel wymienia jeszcze co jest do zrobienia. Wśród tych poważnych usterek jest m.in wymiana wycieraczek oraz ogarnięcie kontrolki ręcznego kosztujące 30 zł jak sam sprzedający przyznaje. Do tego kosmetyka. Na oko to z 200 zł inwestycji! Najważniejsze, że jest skura, sportowy tłumnik i alofelgi. Szanuję też za subufer. Nic tylko brać, dokańczać i cieszyć się jazdą na LPG. Zdjęcia na wszelki wypadek zrobiono w nocy, żeby nie widać było jak poszedł niedawny remont blachy.

hundai 1024x703
Zrzut ekranu z portalu OLX.pl Autor: Piotr

Na grubo – Porsche 924

Jak kochać to księżniczkę, jak spawać to Porsche – takie motto mógłby mieć twórca tego projektu i sukcesor, który go przejmie. Żeby nie było, to nie byle jakie Porsche, tylko 924 – najsłabsze i najbrzydsze z najgorszych czasów skundlenia z Volkswagenem. Dla podkreślenia historycznych konotacji na linii Porsche-VW auto miało dostać sprawdzony silnik 1.8T. Właściciel to zdeklarowany projektoman – sam przyznaje, że ma kilka innych aut i na to brakuje czasu. Też bym sobie znajdował inne zajęcia ponad spawanie i tuning takiego gruza. Przynajmniej cena jest nieduża, ale to przecież Porsche. Jak już coś pasującego do niego znajdziesz może się okazać droższe niż w poprzednich dwóch propozycjach.

porsz 1024x746
Zrzut ekranu z portalu OLX.pl Autor: Mateusz

Jak widzicie tyle jest pięknych wizji, a za każdą z nich stoi jakaś historia. Najważniejsze jednak, że jak ktoś nie robi, to sprzedaje. A ty którego byś kupił do podłubania w zimę na mrozie? A może masz już własnego gruza w częściach?

Bartłomiej Puchała

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.