Zepsuło Ci się auto? Uważaj na pseudofachowców!

Kiedy człowiekowi zepsuje się auto, jego myśli krążą tylko wokół tego, by jak najszybciej je naprawić. Łatwo wówczas wpaść w pułapkę sprytnego oszusta.

 

Oddajesz auto do warsztatu, którego właściciel został polecony przez znajomych, przez użytkowników forów internetowych, etc. Tymczasem okazuje się, że nie każdy mechanik jest godzien zaufania, i nie każdy żyje tylko z naprawy samochodów. Czasem powiększają sztucznie koszty naprawy, robiąc to, co absolutnie nie jest konieczne.

 

W warsztacie wszystko się może zdarzyć…

Zdarza się, że mechanicy, zamiast oryginalnych części, do naprawy naszego auta użyją tańszych zamienników lub podniszczonych używek, których żywotność jest dużo niższa, niż części nowych, wyprodukowanych przez uznanego producenta. Często, zamiast droższego oleju, do silnika dolewany jest tańszy, natomiast na fakturze za usługę wyszczególniany jest ten droższy. Różnice w kosztach między tańszymi a droższymi elementami to znaczny koszt naprawy, który ponosi klient, a które są czystym, a właściwie brudnym, zyskiem warsztatu. Inną, dosyć często stosowaną sztuczką, jest wymiana nie tylko zepsutego elementu, ale też powiązanego z nim elementu nieuszkodzonego. I tak na przykład, zamiast wymienić tylko żarówkę, która niewiele kosztuje, i sama wymiana trwa niewiele czasu, więc i koszt naprawy jest znikomy, lepiej wymienić żarówkę wraz z gniazdem, co oczywiście kosztuje więcej. Albo taką naprawę policzyć w rozrachunku z klientem.

Dobrze zaznaczyć, oddając samochód na serwis, że zdecydowanie chciałbyś zobaczyć po naprawie wszystkie uszkodzone i wymienione elementy w kartonikach przy swoim samochodzie. Lub ewentualnie w nim. Do kanonu przegięcia serwisu samochodowego można zaliczyć nieumiejętną naprawę. Ewentualnie zwykłe niedbalstwo podczas naprawy. Po prostu trzeba pamiętać, że niektóre usterki wymagają naprawdę fachowej wiedzy, wyspecjalizowanej w określonych podzespołach i tu jednak warto szukać pomocy u prawdziwych speców, od których uzyska się pisemną gwarancję na wykonaną usługę.

 

Oszustwem będzie na przykład wykonanie części ze zleconych czynności serwisowych, a policzenie kosztów usługi za całość.

 

Nieuczciwe warsztaty zarabiają również na sprzedaży katalizatorów, które wycinają z aut oddanych do nich na naprawę. Katalizator kosztuje kilka tysięcy złotych, więc jeśli nie zauważysz w porę, że ktoś „grzebał” przy układzie wydechowym twojego auta, możesz być narażony na dosyć duże koszty.

Wykorzystaniem klienta będzie traktowanie twojego samochodu jak taksówki, pod pozorem jazdy próbnej. Jazda próbna jak najbardziej, ale dlaczego zaraz 100 kilometrów?

 

Naprawa trwająca nieskończony czas…

Na pewno nie raz zdarzyła ci się sytuacja, kiedy oddałeś auto do naprawy, a ta przeciągała się w nieskończoność. Mechanik miał tysiące wymówek, zamówione części, błędy dostawców, nagle zepsuty sprzęt warsztatowy. Naprawa, która teoretycznie mogła zostać wykonana w ciągu dwóch / trzech dni, ciągnęła się całymi dniami, czasem tygodniami. Dzieje się tak często dlatego, że mechanicy nie chcą wypuścić z zakładu kierowcy, który przyjechał na diagnozę. Bo wyjedzie i nie wróci, zrobi gdzie indziej, i to inny warsztat będzie miał zysk. Zwykła, ludzka pazerność. Zdarza się. Wiadomo, wytłumaczenia takie mogą być wymówką niesłownego mechanika, chociaż zdarza się, że naprawdę nawalił dostawca, lub zepsuło się urządzenie do naprawy. Ale w takim wypadku to mechanik najczęściej zadzwoni do klienta, że naprawa się przedłuży, nie będzie czekał, aż sam upomnisz się o swoje auto.

 

Ostrożności nigdy za wiele

Podczas diagnozy usterki poproś, aby warsztat określił czas i termin naprawy twojego auta. Oddając auto na warsztat poproś o szczegółową listę czynności, wykonanych przez warsztat, użytych części wraz z nazwą producenta, dołączoną do rachunku. Dzięki temu będziesz mieć solidną podstawę do dochodzenia ewentualnych roszczeń. Poproś również o zwrot wymienionych części.

 

 

%nameAutor artykułu:
Artykuł przygotowała firma Speed-Bus Dariusz Mazur z Lublina zajmująca się transportem aut i pomocą drogową.

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości, który pisze o samochodach z wielką przyjemnością czekając na komentarze, nawet te uszczypliwe. Od małego poznawał auta na ulicy po dźwięku silnika i już wtedy marzył, by zmieniać "cztery kółka" jak rękawiczki - dzięki Motopodprad.pl to się spełnia! Tego zapaleńca znajdziecie też na Instagramie - @stopao
Follow Me: