Wideotest: Mini Cooper SE

Elektryczny Mini Cooper SE już gościł w teście pisanym. Teraz zamieszczamy krótkie wideo o tym ciekawym hatchbacku.

Jeden materiał to za mało, żeby pokazać i opowiedzieć wszystko na temat elektrycznej wersji znanego i lubianego Mini Coopera. Z tej myśli wywiódł się pomysł na film, a z tego filmu krótki wideotest. Kto jednak woli pozostać przy klasycznej recenzji lub chce pooglądać zdjęcia zapraszam tutaj -> KLIK.

Ten mały urwis ledwo mieści w środku 4 osoby, ładuje się zbyt długo i kosztuje zbyt dużo, a mimo to zrobił na mnie kolosalne wrażenie. Po teście Mini Coopera SE chciałbym mocno coś takiego mieć. Głównie chodzi o ten czynnik X, błyskawiczne odejście w średnim zakresie prędkości i cóż… wygląd. Dawno żaden samochód nie dał mi tyle frajdy i to mimo okupienia jej stresem związanym z ograniczonym zasięgiem. Kto chciałby zobaczyć jak przyspiesza ten elektryk, proszę oto film.

Przyspieszenia od 20-40 km/h w tym aucie często występują w parze z wariującymi przednimi kołami i piskiem opon. Jest to ciekawe doznanie biorąc pod uwagę zupełny brak hałasu spod maski. Nawet przypadkowi ludzie zdezorientowani rozglądają się za źródłem tych dziwnych pisków. Tak właśnie działa 184 KM i 250 Nm dostępnych zawsze pod stopą. Fenomenalne auto do upalania bez ograniczeń.

Bartłomiej Puchała

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.