Ostatni samochód Volvo wyposażony w silnik wysokoprężny zjechał z linii produkcyjnych. Jednak zamiast trafić do właściciela, to pojedzie prosto do muzeum. Szwedzi zakończyli tym samym 45-letnią przygodę z dieslami.
Wielu ludziom brakuje silników wysokoprężnych w ofercie Volvo, jednak diesle już nigdy nie powrócą do łask szwedzkiej marki. Właśnie zakończył się rozległy rozdział w historii marki, gdyż po 45 latach z linii produkcyjnych zjechał ostatni samochód z dieslem. Ostatnim tchnieniem silników wysokoprężnych jest Volvo XC90 zmontowane w fabryce firmy w Torslanda. Jednak samochód nie trafi do żadnego z klientów. Zamiast w garażu spocznie w muzeum marki w Gothenburgu.
Silniki wysokoprężne dumnie zapisały się na karach historii Volvo, gdyż szwedzka marka od 1991 do 2024 roku wyprodukowała aż 9 milionów samochodów wyposażonych w te silniki. Oczywiście wynik ten jest znacznie zaniżony. Szwedzi dopiero od 1991 roku zaczęli rejestrować produkcje samochodów wyposażonych w diesle. Tym samym nie wiemy, ile pojazdów zjechało z linii produkcyjnych od 1979 do 1991 roku.

Volvo zetnie również silniki spalinowe
Niestety Volvo dość konsekwentnie trzyma się swoich obietnic. Już w 2017 roku zapowiedziało zakończenie rozwoju silników wysokoprężnych i systematycznie je uśmiercało. W kolejce za dieslami do katowskiego topora ustawiły się benzyniaki, które również czeka nieuchronny koniec. Przynajmniej na ten moment. Choć inne marki pokroju Bentleya i Mercedesa przesunęły termin pełnej elektryfikacji, to Volvo nie zamierza zwalniać. Nadal trzyma się swojego planu chcąc porzucić silniki spalinowe do końca tej dekady.
Przez wiele lat diesle cieszyły się sporą popularnością w Europie. Jednak afera dieslegate nadszarpnęła reputacje silników wysokoprężnych, a ich sprzedaż systematycznie spadała. Do niedawna większą popularnością od diesli cieszyły się elektryki, a coraz to surowsze normy emisji spalin stanowią gwóźdź do dieslowskich trumien. Po wycofaniu dopłat do samochodów elektrycznych diesle odzyskały nieco asfaltu pod kołami, jednak wątpię, aby przekonało to koncerny do utrzymania dieslów. Zapewne znajdzie się kilka marek, które ze względu na brak konkurencji spróbują podratować silniki wysokoprężne, jednak nie będzie ich zbyt wiele.
Damian Kaletka
Fot. Volvo







