Używane: Renault Laguna 2.0 dCi AT 150 KM Dynamique

Wystawiłem swoją Renault Lagunę 2.0 dCi 150 KM z hydrokinetycznym automatem na sprzedaż i sprzedałem ją w tydzień. Będę dobrze wspominał to auto, więc postanowiłem rozprawić się z kilkoma utartymi mitami o Francuzce. 

Laguna = królowa lawet

Królowa na pewno nie, ale auto bardziej usterkowe, niż przeciętna  w klasie – oczywiście mowa o dwójce. 

Silniki 1.9 dCi w Lagunach II faktycznie mogły doprowadzić swoich właścicieli do różnych chorób psychicznych, ale większą część winy za ten fakt ponosi wydłużenie przez producenta interwału wymiany oleju. Niestety, 30 000 km to za długo, żeby jeździć na jednej oliwie. Dotyczy to także nowych aut, nawet bardziej prestiżowych producentów. 

Jeśli wolicie wymieniać olej co 30 000 km, bo tak jeździcie na przegląd i przy okazji ASO sprawdzi auto, wymieni płyny i klocki to ja sugeruję co 15 000 wymieniać olej w byle jakim warsztacie, a na przeglądy jeździć terminowo w ustalonym w książce przeglądów czasie. Oszczędzi to niepotrzebnych nerwów, a nie podniesie znacząco kosztów. 5 litrów oleju i filtr to 250 zł. 

No dobra. Nie zmienia to faktu, że 1.9 dCi był niedopracowany i czasami nawet skrócenie interwału wymian mogło doprowadzić do awarii. Tyle że to jeden silnik. Pozostałe były już dość udane. Szczególnie benzynowe 2.0, 2.0 turbo czy wprowadzony pod sam koniec produkcji 2.0 dCi. 

Oczywiście w dwójkach potrafiła zaszaleć elektronika, ale rzadko były to awarie uniemożliwiające dalszą podróż. In plus? Blacha. Znajdźcie zardzewiałą Lagunę. Nie ma. Kolejny argument? Wygoda. Chcecie więcej? Bardzo bogate wyposażenie i przystępne ceny. 

Nastał czas poprawy

laguna 6 1024x678 Używane: Renault Laguna 2.0 dCi AT 150 KM Dynamique

Renault nauczone na błędach i dzięki współpracy z Japończykami (alians Renault-Nissan) zbudowało kolejną generację pozostawiając tylko nazwę i złe wspomnienia za sobą. Laguna III to zupełnie inne, o wiele dojrzalsze i lepiej przemyślane auto. Śmieją się tylko ci, którzy go nie znają/ nigdy nim nie jeździli.

Szkoda jednak, że Renault w tym modelu nie zdecydowało się na zmianę nazwy – ta nastąpiła dopiero przy Talismanie, który… znowu zanotował kilka wpadek na początku produkcji. Na forum sporo osób narzekało na złe spasowanie elementów, problemy z wariującą elektroniką. 

To w Lagunie III pojawiły się takie smaczki jak 4Control (skrętne tylne koła) czy nadwozie coupe, które w swoim czasie było okrzyknięte Astonem Martinem dla uboższych (swoją drogą do dziś robi robotę). 

Laguna III była dość długo produkowana – od 2007 do 2015, więc w ogłoszeniach znajdziecie auta zarówno za 13-14 tysięcy złotych, jak i powyżej 50 tysięcy złotych. Te ostatnie mają często bardzo bogate wyposażenie i mocne silniki. 

Moim skromnym zdaniem na to auto warto przeznaczyć 20-30 tysięcy złotych. Większa szansa, że będzie to egzemplarz przedliftowy, jak mój, ale to nie jest jakiś większy problem. Lifting zmienił delikatnie przód. W środku również poprawiono kilka drobiazgów, ale mówiąc szczerze, nie ma znaczenia czy kupisz przed- czy poliftową Lagunę. Ważne, żeby była w dobrym stanie. 

Do wyboru masz diesle: 1.5 dCi 110 KM (oszczędny i już się nie psuje, ale trochę za słaby), 2.0 dCi 130, 150, 170 KM (znawcy modelu polecają środkową wersję) oraz 3-litrowy V6 dCi 235 (rzadkość i nie warto sobie nim zawracać głowy – awaryjny). Dwulitrowy diesel pojawił się również w odmianie coupe – tu maksymalna moc do 180 KM (to nadwozie i klekot to porażka). Benzynowe silniki to: 1.6 110 KM (nie warto zawracać sobie nim głowy), 2.0 140 KM, 2.0 turbo 170-205 oraz topowe V6 o pojemności 3.5 litra i mocy 238-240 KM.

Podobno najlepiej postawić na 2-litrowca bez turbo, ale moim zdaniem to zbyt ostrożny wybór. Brak turbiny nie rekompensuje nawet przyzwoita moc 140 KM. To dobry wybór dla kogoś, kto ma spokojne usposobienie i nie planuje montażu instalacji gazowej – ten silnik gazu bardzo nie lubi. 

O wiele lepiej postawić na sprawdzoną, choć paliwożerną wersję 2.0 T. Raz, że osiągi będą więcej niż wystarczające, a dwa – to auto z kolei uwielbia LPG. Wersję 3.5 V6 (silnik z Nissana 350Z) pozostawmy motoryzacyjnym wariatom – warto tego poszukać, ale z góry trzeba założyć, że cięższa jednostka wpłynie na wytrzymałość przedniego zawieszenia oraz stan majątkowy – spalanie, OC (mimo wszystko chyba warto). Z diesli wybór jest jeden – 2.0 dCi na łańcuchu rozrządu (powyżej 200 tys. km czasami wymaga wymiany). W wersji 150 konnej zapewnia przyzwoite osiągi i ogromne pokłady momentu obrotowego. 

Tylko raz jeździłem manualem (test coupetki tutaj) – zarówno moja Laguna jak i ta, której omal nie kupiłem zanim znalazłem własną miały 6-biegowe automaty japońskiej firmy Jatco. To bardzo wytrzymałe konstrukcje, w których o ile pamiętamy o wymianie oleju (producent tego nie zalecał, ale warto kierować się zdrowym rozsądkiem) to nie mamy się czym martwić. 300-400 tys. km bez remontu to dla tej konstrukcji betka. 

DSC 00453 1024x678 1024x678 Używane: Renault Laguna 2.0 dCi AT 150 KM Dynamique

Co się psuje? 

Przejechałem przez dwa lata 31 000 km (auto kupiłem przy przebiegu 130 000) i nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że znalazłem jakieś wyraźnie słabe punkty. 

To, na co warto zwróciłem uwagę to: 

  • Łatwo rysujący się lakier, choć wcale nie jest położony tak cienko jak w nowych Mazdach – wręcz przeciwnie. 
  • Źle zamontowane poduszki silnika i skrzyni – błąd już na etapie projektowania (silnik i skrzynia na nich wiszą zamiast siedzieć). Poduszki są hydro, czyli tłumacząc na ludzki – bardzo drogie ;). Wymieniłem obie, bo autem mocno telepało, ale sądzę, że wielu kierowców nie zwróciłoby na to uwagi. Ja jestem przewrażliwiony. 
  • Przeciętnej jakości tapicerka na siedzeniach i pękające skórzane boczki siedzeń. 
  • Czasami elektronika spłata figla – na szczęście wszystko samo się naprawia. W momencie sprzedaży każdy przełącznik, światełko, dioda, każdy elektroniczny mechanizm – wszystko działało jak powinno. 
  • Trochę za głośne zawieszenie, ale to już czepialstwo. 
  • Zużycie paliwa silnika 2.0 dCi – średnio 8- 8,5 litra, a w mieście może być i 11 litrów… 

Auto ani razu mnie nie zawiodło. Zawsze przejeżdżało nawet najdłuższe trasy bez mrugnięcia. Laguna okazała się być bardzo komfortowa i pewnie się prowadzi, chociaż wielowahaczowe konstrukcje zostawią ją w tyle na ostrych łukach. 

Nie zanotowałem żadnych problemów z DPFem (suchy), w który do 2009 roku auto wcale nie musi być wyposażone. Fakt, że użytkowałem Lagunę głównie w trasach. 

Przednie zawieszenie oparte na kolumnach Macphersona jest dość tanie w serwisowaniu i wystarczająco wytrzymałe. Wahacze mają wymienne tuleje i sworznie. Z tyłu mamy belkę, więc o ile przebieg nie przekroczył 300 tys km nie ma sensu tam w ogóle zaglądać.

Warto za to sprawdzić tylne sprężyny – potrafią pękać. Naprawa okazała się bardzo tania (sprężyna 120 zł sztuka). 

Ktoś przekombinował i wymyślił z tyłu tarcze połączone z łożyskami, przez co zestaw potrafi kosztować 800 zł. Nie wiem, nie wymieniałem niczego w hamulcach poza płynem i przednimi klockami, ale na kogoś taka naprawa w końcu padnie… 

Plusy!

Jest ich sporo.

Prosta mechanika, ładne nadwozie, ciekawie zaprojektowane wnętrze, brak usterek (mnie naprawdę to ani razu się nie zepsuło, a większość napraw można było spokojnie przewidzieć).

Poszukujący auta na rynku wtórnym mają kolejną korzyść – Laguny są tanie. Za około 20 tys. zł można pokusić się o znalezienie praktycznie perfekcyjnego egzemplarza. 

Porozmawiajmy o kosztach

Kupiłem ją w listopadzie 2016 roku za 22 400 zł (sam sprowadziłem z Księstwa Liechtenstein), sprzedałem w styczniu 2019 za 19 200 zł. Auto nosiło ślady użytkowania poprzedniego właściciela – rysy i drobne obtarcia.

Na naprawy, wymiany oleju (7,4 litra wchodzi do silnika), filtrów, kół (opony dostałem w ramach współpracy z Nokian Polska) wydałem 3 800 zł. Straciłem więc 7 000 zł. 3 500 zł rocznie. Żadne nowe auto nie wyszłoby mnie nawet w przybliżeniu równie korzystnie. 

Co w zamian? Kupiłem Skodę Octavię III z symbolicznym przebiegiem 18 000 km i dwiema gwarancjami: producenta oraz programu DasWeltAuto. Niedawno dla przyjemności kupiłem również Audi A4 B5 1.9 Tdi 116 KM. Oba auta opiszę niebawem. 

Adam Gieras

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...