Renault 5 powróciło! Brawa, fanfary i konfetti. Po prawie 30 latach posuchy Francuzi odświeżyli swój słownik i przypomnieli sobie, że znajduje się w nim nie tylko nazwa Clio, ale także cyfra 5. Nie byłbym sobą, gdybym nie zestawił nowego modelu ze starym. Więc zestawiłem i jeszcze mocniej chylę czoła przed Renault.
Nadawanie dobrze znanych czy wręcz kultowych nazw nowym modelom, to stąpanie po cienkim lodzie (patrz Ford). Co prawda Renault 5 nie było motoryzacyjnym Everestem i nie kojarzyło się z sukcesem i przełomem, to jednak dla wielu osób model ten jest kultowy. Nowe Renault 5 musi zmierzyć się z klasykiem. Po prostu musi i nie daje sobie w kaszę dmuchać!
Jak to było?
Klasyczna piątka oferowana była już w latach 70-tych. Ot, mały miejski hatchback bez zadatków na cokolwiek więcej. Takowe zadatki miała druga generacja, która występowała w jakże kultowej i praktycznie nieosiągalnej dziś wersji Turbo. To było coś. Małe auto, silnik z turbosprężarką i zero elektroniki. Jest ryzyko, jest zabawa. Co prawda odmiana Turbo, to dziś biały kruk, ale każda inna odmiana klasycznej piątki spotkana na ulicy, to dziś także niemałe zjawisko.
Jaka jest nowe Renault 5?
Nowa piątka póki co jest także zjawiskiem. To auto, które stara się przekonać do siebie młodszą klientelę. Stara się przekonać także osoby, które znają stare R5. I muszę przyznać, że nowa piątka ma kilka asów w rękawie.
Zdjęcia stare Renault 5:



Po pierwsze, to nie jest SUV i to nie jest crossover. Ok, auto urosło niczym Amerykanin karmiony burgerami, ale to nadal dość klasyczny hatchback. To faktyczny, a nie tylko duchowy następca klasyka. Szczególnie tylna część nadwozia z pionowymi lampami budzi jednoznaczne skojarzenia. Skojarzenia z klasykiem. Renault dało radę, chociaż naklejki na dachu po piątym myciu na myjni automatycznej zapewne się poddadzą.
Rzut oka na wnętrza?
Tu także jest fajnie i ciekawie. To nie jest wnętrze z nowego Captura czy innego Australa. Ok, wirtualne zegary, czy absolutnie kapitalny system multimedialny z apkami Google`a przywodzą na myśl inne mniej charakterne auta Renault, ale fotele oraz półka przed pasażerem to ukłon w stronę klasyki. Podsufitka z bąblami także nie jest nudna. A wiecie, co jest najlepsze? Że materiały użyte do skomponowania wnętrza nie są premium, nie są drogie. Są raczej tanie, ale wystarczy, że je inaczej pomalowano, inaczej zestawiono i wrażenie jest hot!

Klasyk we wnętrzu nie robi takiego hot wrażenia. Tzn. jest dość oczywisty, a z perspektywy czasu nawet dość praktyczny. Ba, pod kątem ilości miejsca na tylnej kanapie i to pomimo 3-drzwiowego nadwozia bije na głowę nową piątkę. W nowym Renault 5 z tyłu jest ciasno. Bardzo ciasno. To jest raczej dwuosobowe auto. Ewentualnie z tyłu możecie posadzić niewyrośnięte dzieci. Foteliki też się zmieszczą, bo kanapa ma Isofixy. W klasyku jest lepiej. Nie, tam nie ma Isofixów, ale miejsca jest więcej. I na nogi i na stopy i na kolana.
Co pod klapą?
Największe kontrowersje budzi napęd. Nowe Renault 5 jest elektrykiem. Spalinowej wersji nie ma w ofercie i chyba nigdy nie będzie. Klasyczne Renault 5 jest autem spalinowym. Ot, typowy miejski samochód sprzed 30 lat. Podstawowa odmiana starszego R5 jest dość zwyczajna. Odmiany bardziej usportowione, w tym widoczna na zdjęciach GTE są już mniej zwyczajne. Mają więcej mocy i dają większą frajdę z jazdy. Nie chcą być nudnymi autami do stania w korkach. A jakie jest nowe R5? Na pewno nie jest czarujące.
120 lub 150 KM w zależności od wersji brzmi nieźle. Klasyk mógł pomarzyć o takiej mocy. Jednak klasyk ważył niemalże o połowę mniej. Nie zmienia to faktu, że nowe R5 w mocniejszym wydaniu setkę robi w mniej niż 8 sekund. Przyzwoicie. Ale czy jest sportowe? Ani trochę. Jest dość zwyczajne. Zwyczajne i stety lub niestety dobrze wpasowujące się w aktualne standardy, w aktualne czasy. Jest mało zaskakujące, ale zaskakujące być nie chce. Zasięg? W mieście zrobicie 400 km. Na autostradzie o połowę mniej. To jest miejskie auto. Podobnie jak poprzednik.
Zdjęcia nowe Renault 5:












I co mam(y) myśleć o nowej piątce? Z jednej strony, to całkiem udana interpretacja klasyki. Z drugiej, napęd elektryczny ma tyle samo wspólnego z klasyką, co woda z wódką. Biorąc jednak pod uwagę wszelakie plusy i minusy nowego modelu Renault chyba wyszło z twarzą z tego porównania. Nazwa 5 nie została zbeszczeszczona. Nawiązania do klasyka są nad wyraz widoczne. Elektryczny napęd? Takie mamy czasy. Chociaż jestem niemalże pewien, że gdyby pod maskę nowego R5 trafił jakiś niewielki spalinowy silnik auto stało by się hitem sprzedaży!
Paweł Kaczor
Zdjęcia nowe vs stare Renault 5:
















