Kolejny test crossoverów… i to takich miejskich. Nuda co nie? To się w internecie nie klika! A jednak! To ty, ty i ty jesteś temu winien! Ludzie kupują takie auta, a producenci je produkują, bo.. ludzie je kupują. I koło się zamyka, biznes się spina, wszyscy szczęśliwi. Nissan Juke i Peugeot 2008 to typowi przedstawiciele tego nudnego dla wielu segmentu. Ale mały Nissan i mały Peugeot robią naprawdę wiele, aby nudnymi autami nie być!
Jak one wyglądają ?
Juke to już takie auto legenda. Kilkanaście lat temu Nissan wypuścił na rynek brzydkie kaczątko, które nie przerodziło się w pięknego łabędzia, ale zdobyło serca wielu klientów. Pierwszy Juke okazał się na tyle ciekawym autem, że Nissan poszedł o krok dalej i pokazał następcę. Nowy japoński crossover nie jest już brzydkim kaczątkiem. Ok, ma wyłupiaste oczy, garbatą sylwetkę i albo się w nim zakochasz albo skrzywisz na jego widok, ale obojętnym obok niego raczej nie przejdziesz.
Peugeot 2008 jest bardziej przezroczystym autem. Ok, w jego przypadku ”malarze” także starali się narysować ciekawy obraz, a co im z tego wyszło? Ot, dość typowy crossover, który przednie lampy do jazdy dziennej ma w kształcie śladów po pazurach lwa. Swoją drogą, 2008 otrzymał takie światła po liftingu. Dostał też nowy grill i znaczki z lwem. Mało? No to patrz co zrobił Nissan. Juke po liftingu otrzymał… żółty kolor lakieru. Kurtyna!

Rzut oka na wewnątrz
O ile z zewnątrz, to Juke przykuwa większą uwagę, o tyle wewnątrz to 2008 jest bardziej awangardowy. Kierownica Peugeota ma średnice niewiele większą od średnicy doniczki na hiacynta, wirtualne zegary są bardziej minimalistyczne niż szwedzkie mieszkanie, a odświeżony system multimedialny obsługuje się trochę dotykiem, trochę panelem dotykowym, a trochę fizycznymi przyciskami. W tym szaleństwie jest metoda, bo całość trzyma się kupy i robi ciekawe wrażenie. Jak jesteś fanem VW to nawet nie zaglądaj do wnętrza 2008. Jak nosisz okulary, błękitną lub białą koszulę i masz 4 certyfikaty z excela także nie zaglądaj do wnętrza tego auta. Jeśli jednak nie spełniasz wyżej wymienionych założeń śmiało, wsiadaj! Nie pożałujesz!
Wsiadając do Juke także nie pożałujesz. Chociaż jak wsiądziesz z tyłu, to możesz mieć lekkie klaustrofobiczne obawy. Ale jak wsiądziesz z przodu to… poczujesz się jak w każdym Nissanie. No prawie w każdym. Wnętrze Juke nie zaskakuje. Ma wirtualne zegary, system multimedialny (bardziej sztampowy niż w Peugeocie) i ma nawet klasyczny panel klimatyzacji z pokrętłami i przyciskami. Nuda? Nie do końca! Wersja N-Sport ma super żółte dodatki we wnętrzu i równie super fotele! Takie ze zintegrowanymi zagłówkami oraz głośnikami Bose w tychże zagłówkach. Stołki są naprawdę kapitalne i wyglądają tak, jakby wsadzono je do auta o mocy co najmniej 300 KM. A jaka jest prawda?




A co pod maską?
Nissan Juke w najmocniejszej wersji może mieć maksymalnie…143 KM. Trochę lipa co? Dodatkowo, taka odmiana jest typową hybrydą więc do SCT wjedzie bez problemu. Wolnossący silnik 1.6 + elektryk = ? Taki sam układ spotkacie w hybrydowych Renault. Działa to dość sprawnie, niewiele pali (6 l/100 km), ale mocno hałasuje we wnętrzu.
Układ napędowy 2008 także ma swoje plusy oraz minusy. Odnoszę wrażenie, że ma problemy z tożsamością. 130-konny silnik 1.2 PureTech zapewnia naprawdę przyzwoite osiągi (około 9 sekund do setki), ale samo auto jest totalnie anty-sportowe. Jest typowo francuskie, miękkie i leniwe. Nawet 8-biegowy automat działa tak, jakby robił swoją robotę trochę z przymusu. Zmieni bieg kiedy trzeba, ale raczej wyrywny nie jest. Spalanie? Podobne jak w Juke. I to bez wsparcia silnika elektrycznego!









Ile to kosztuje?
W kwestii ceny, oba auta wyjściowo są bardzo podobne. Za oba zapłacisz około 110 tys. zł. Jednak za taką kwotę nie oczekuj żadnych ekstrasów. Oczekuj manualnej skrzyni biegów, słabszych silników i wyglądu, na który nikt się nie nabierze. Wszystkomające wersje są już drogie. 2008 potrafi kosztować 150 tys. zł, a Juke może być o 15 tys. zł droższy. Wszystko w imię lepszego wyposażenia oraz bardziej rzucającego się w oczy wyglądu.

Oba auta to typowe crossovery. Typowe crossovery, które… nie chcą być takie typowe. Do tych wszystkich… typowych cech typowego crossovera Peugeot dorzuca nutkę francuskiej ekstrawagancji i nonszalancji. Nissan dorzuca rozpoznawalny znaczek oraz kontrolowaną kontrowersję. W obu przypadkach nie jest typowo nudno. I oto właśnie chodzi w małych, miejskich crossoverach!
Paweł Kaczor
Zdjęcia: Nissan Juke vs Peugeot 2008:












Komentarze 2