Dawno, żeby nie powiedzieć nigdy nie miałem tak prostego porównania. Crossover Mitsubishi kontra crossover Renault. Kiedyś, kilka lat temu to byłoby starcie. A teraz? ASX to Captur w przebraniu (i to niezbyt zamaszystym). A może się jednak mylę i różnice miedzy Mitsubishi ASX, a Renault Capturem sięgają znacznie głębiej?
Unifikacja oraz połączenie sił nie są niczym nowym we współczesnej motoryzacji. Ford Ranger to przebrany VW Amarok. Alfa Romeo Junior to Peugeot z bardziej wdzięcznym outfitem, a Citroen C3 to nowy Fiat Grande Panda. Takich przykładów jest więcej. Znacznie więcej. Czy ASX to Captur? Biorę lupę i bawię się w Indianę Jonesa.
Dobrze znany
Stylistyka obu aut jest tożsama. Z profilu nikt (nawet pracownik Renault oraz pracownik Mitsubishi) nie pozna, czy auto ze zdjęć to Renault czy Mitsubishi. Z przodu? Tu już różnice są widoczne. ASX ma nieco inny grill oraz logo Mitsubishi. Trudno, żeby było inaczej. Captur ma inny grill i logo Renault. Trudno żeby było inaczej…
Gdy spojrzysz na oba auta z tyłu nadal nie będziesz wiedział, czy to Renault czy Mitsubishi. Ok, gdy podejdziesz bliżej zobaczysz olbrzymi napis Mitsubishi lub niewielkie logo Renault, ale poza tymi akcentami zmian brak. Światła, zderzak, klapa bagażnika, ohydna niczym pryszcz na dupie kamera cofania… to wszystko znajdziesz zarówno w Capturze, jak i w ASX.


Mogli się bardziej postarać?
Wnętrza? Tutaj ludzie z Mitsubishi mogli się bardziej postarać. Zmienili jedynie logo na kierownicy i poszli na urlop. Ba, zakończyli projekt uznając go za gotowy. Serio, innych zmian nie ma. Całe wnętrze jest kalką wnętrza Captura. Jeden do jednego! Co to oznacza? Duży plus dla Mitsubishi!
Poprzednia generacja ASX trąciła myszką i pachniała sandałem. Nowa odsłona tego auta ma naprawdę kapitalne, przemyślane i dobrze przemyślane wnętrze. Dwa porty USB-C, wirtualne i atrakcyjne zegary, system multimedialny z aplikacjami Google. Lepiej w tej klasie się nie da. Brawo dla… Renault.
Zdjęcia Mitsubishi ASX:














Praktyczność i bardziej przyziemne cechy także stoją na wysokim poziomie. Tylna kanapa jest przesuwana, a bagażnik połknie prawie 500 litrów bagażu. Chyba, że zmówisz wersję z LPG. A propos LPG.
Szybko i rozsądnie
Tak, w ofercie zarówno ASX, jak i Captura jest silnik 1.0 Turbo z fabryczną instalacją LPG. Koszt przejechania 100 km z takim układem napędowym zawstydza nawet hybrydy Toyoty. Na drugim końcu skali jest jednostka 1.3 Turbo o mocy 158 KM. Powiem bez ogródek – ten silnik ma same plusy. Ma 4 cylindry więc nie brzmi jak stary depilator. Pali 7,5 litra w cyklu mieszanym. Rozpędza zarówno Renault, jak i Mitsubishi do setki w czasie 8,5 sekundy. No i standardowo łączony jest z wygodną, 7-biegową dwusprzęgłową skrzynią.
Zdjęcia Renault Captur:














Jeśli oczekujesz, że wrażenia z jazdy Capturem będą inne od wrażeń z jazdy ASX to jesteś naiwny. Oba samochody jeżdżą tak samo. Komfortowo, wygodnie i wystarczająco dynamicznie. Ktoś uważa inaczej? Najprawdopodobniej jest fan boyem danej marki i nie przyjmuje do wiadomości, że jego ukochane Renault/Mitsubishi może jeździć lepiej, gorzej, inaczej od jego nieukochanego Renault/Mitsubishi.
Cenne zaskoczenie
Na sam koniec zostawiłem ceny. Coś totalnie oczywistego. Coś, co wprawiło mnie w zakłopotanie. Mitsubishi ASX w podstawowej wersji kosztuje niespełna 98 tys. zł. To samo auto ze znaczkiem Renault jest tańsze o kilka tysięcy zł. Gdy zerkniemy w górne rejony cenników, Captur także okaże się tańszą opcją. Być może w salonach Mitsubishi dają jakieś olbrzymie rabaty na ASX, ale sugerując się tylko i wyłącznie katalogowymi cenami ASX jest po prostu droższy. Czy coś daje w zamian? Tak, 5-letnią gwarancję (Renault ma tylko 2-letnią) i… nic poza tym.


Mogłoby się wydawać, że w przypadku niniejszego porównania wybór jest prosty. Takie same auta, różniące się tylko detalami. Co wybrać? Tańsze! I tutaj wygrywa Captur, ale… wybierz się do salonu Mitsubishi, zainteresuj się ASX, powiedz jaką cenę dostaniesz w Renault i… zobacz co się stanie. Powodzenia!
Paweł Kaczor







