Luksusowe i prestiżowe SUV-y premium są fajne bo są… luksusowe i prestiżowe. No i są premium. Mercedes-Benz GLE jest premium. Volvo XC90 także. Ale które z tych aut jest „bardziej” na wielu frontach? Sprawdźmy!
Nowego XC90 miało nie być. Volvo postawiło wszystko na jedną kartę prezentując z lekkim, 2-letnim opóźnieniem model EX90. EX90 miało być elektrycznym następcą XC90. Plany swoje, a życie swoje. Elektryki nadal są w czarnej dupie jeśli chodzi o sprzedaż więc Volvo… odkurzyło XC90, delikatnie je przypudrowało i oferuje klientom pod przykrywką nowego modelu.
GLE dla Mercedesa jest wręcz historycznym modelem. ML będący protoplastą opisywanej gwiazdy był pierwszym w historii SUV-em Mercedesa oferowanym od 1997 roku. W 2015 roku ML przeszedł bierzmowanie i przyjął nazwę GLE. Nowa, czyli druga generacja GLE oferowana jest od roku 2019.


Dziarskie staruszki
Nie trzeba być cenionym matematykiem, aby szybko sprawdzić, że druga odsłona Mercedesa GLE oferowana jest od 6 lat. Co na to Volvo? Druga odsłona XC90 oferowana jest od… 11 lat. To nie są motoryzacyjne młokosy. To nie są nowości – to doświadczeni gracze będący u szczytu formy!
Jak już wspomniałem, Volvo w ostatnim czasie odkurzyło XC90. Zmieniło grill, mocniej zarysowało przednie lampy i sprawiło, że całość pomimo upływającego wieku nadal wygląda dobrze. GLE także wygląda dobrze. Z przodu ma dużą gwiazdę, na masce ma mniejszą gwiazdę, a na grillu ma kilkadziesiąt malutkich gwiazd. Oba modele mocno się już opatrzyły, nie są wytykane palcami, ale pokazują, że ich właściciel ma kasę i lubi sprawdzone rozwiązania.


Dwa światy
Zaglądając do wnętrz obu aut od razu widać, że projektanci Mercedesa i Volvo mają zupełnie inną wizję. XC90 jak na Volvo przystało jest minimalistyczne. Czytelne, dość skromne i wycofane. Ekran systemu multimedialnego jest mózgiem całości, a fizyczne przyciski występują w liczbie raptem sztuk kilku. Wirtualne zegary podobnie jak wspomniane multimedia mają dość chłodną i skromną grafikę. Nie chcą rozpraszać, nie chcą się narzucać, ale jeśli chodzi o obsługę to nie stwarzają większych problemów. Fakt, musisz się do manewrowania dotykiem przyzwyczaić, ale jak się przyzwyczaisz, to nie będziesz narzekał.
GLE stara się robić wszystko inaczej. Na swój sposób. Sposób pełny przepychu i blichtru. We wnętrzu GLE dużo się dzieje. Wirtualne zegary mają kilka motywów graficznych. Bardzo efektownych motywów. System multimedialny można obsługiwać na… cztery sposoby. Dotykiem ekranu (najlepszy sposób), gładzikiem i przyciskami na tunelu środkowym (w sumie też spoko), gładzikiem na kierownicy (turbo niepraktyczne) lub głosowo (Hej Mercedes!). Volvo też ogarnia komendy głosowe dzięki asystentowi Google. Ba, robi to lepiej od MBUX-a Mercedesa. Ale Mercedes prze w zaparte. Jest efekciarski. Niebieska skóra? Proszę bardzo. Czerwona? Proszę bardzo. Brązowa lub czarna? Proszę bardzo! Volvo jest mniej hojne jeśli chodzi o możliwości personalizacji. Chociaż w temacie jakości wykończenia wnętrza…
Zdjęcia Mercedes GLE 350de:























Volvo to premium. Bez dwóch zdań. XC90 to także premium. Mercedes to również premium. A GLE jest świetnym tego przykładem. Materiały w XC90 są bardzo dobre. W GLE są nawet lepsze. Albo takie przynajmniej stwarzają wrażenie. Chociaż trudno, żeby było inaczej, skoro wykończenie wnętrza Manufaktur wymaga dopłaty ponad 50 tys. zł.
Duże mogą dużo
W kategorii przestrzeni oba samochody idą łeb w łeb. Miejsca z przodu jest dużo, fotele są wygodne (chociaż MB może mieć nawet poduszki w zagłówkach), a tylne kanapy oferują ponadprzeciętny komfort. Dodatkowo, GLE kładzie mocny nacisk na udogodnienia dla osób siedzących z tylu. Kanapa może być podgrzewana, dostępne są dwie strefy klimatyzacji, a sterowanie siedziskiem, oparciem i zagłówkami (tak, zagłówkami!) odbywa się w sposób elektryczny! Jakby tego było mało, w podłokietniku znajdziemy nie tylko dodatkowy schowek i ładowarkę indukcyjną, ale także tablet do sterowania wszechświatem (czyli roletą, muzyką, fotelami itp.). Jest po królewsku.


XC90 nie sili się na takie ekstrasy, ale ma asa w rękawie. Każda wersja przewiezie 7 osób. GLE niezależnie od wersji jest autem 5-osobowym. Szach-mat. Chyba, że spojrzymy na bagażniki…
XC90 połknie Ponad 600 litrów bagażu. Oczywiście jeśli fotele ostatniego, czyli trzeciego rzędu wylądują w podłodze. GLE także połknie ponad 600 litrów bagażu. Pod warunkiem, że nie wybierzesz hybrydy plug-in (w takiej odmianie bagażnik ma raptem 490 litrów). A propos wersji napędowych…


Do wyboru, do koloru
XC90 oferowane jest tylko w dwóch wersjach napędowych. Jako turbo nudna, ale także turbo rozsądna odmiana B5 z 2-litrową benzyną o mocy 250 KM, napędem AWD oraz automatem lub jako mniej rozsądna, ale kusząca hybryda plug-in T8 o mocy 455 KM. GLE? GLE oferowany jest w… 9 wersjach napędowych. Tak, w DZIEWIĘCIU! W ofercie są 4-cylindrowe diesle i 4-cylindrowa benzyna. Hybrydy i hybrydy plug-in. Sześciocylindrowe diesle i sześciocylindrowe benzyny. Na szczycie jest także benzynowe V8 od AMG. Zanim zdecydujesz się na konkretną wersję napędową GLE, dealer Volvo zdzwoni do ciebie z kompletną konfiguracją XC90.
Nie będę tutaj porównywał konkretnych wersji. Skupię się na układach napędowych, które miałem do dyspozycji w testowanych egzemplarzach.


Żwawo i oszczędnie
2.0 R4 w dużym SUV-ie? To nie brzmi niczym zapowiedź nowego filmu z Lindą i Pazurą w roli głównej. 455 KM oraz 709 Nm brzmią już niczym kinowy hit! Topowa XC90 ma właśnie takie cyferki. Odmiana T8 oprócz dwulitrowego benzynowego turbo posiada silnik elektryczny, który napędza koła tylnej osi. Osiągi robią wrażenie (5,4 sekundy do setki), zasięg na samym prądzie też (realnie 70 km), tak samo jak spalanie w mieście (7,7 l/100 km). T8 to hybryda plug-in więc jeśli chce ci się ją ładować i wtykać to w mieście będziesz jeździł tanio. Jeśli nie chce ci się tego robić i na dodatek będziesz pokonywał trasy to nie będzie ani tanio, ani ekonomicznie (13-14 l/100 km przy 150-160 km/h to standard dla tej wersji). Zastanów się więc jak żyć. Poza tym zawsze możesz wybrać wersję B5. 250 KM, AWD (prawdziwe z wałem a nie z silnikiem elektrycznym), spokojne osiągi. Do codziennego życia wystarczy. Tylko będziesz musiał jeździć w białej koszuli, ale krawat już możesz sobie darować.
GLE 350de także możesz, a nawet powinieneś ładować z gniazdka. Nie po to kupiłeś hybrydę plug-in. 333 KM mocy systemowej pozwala na sprint do setki w mniej niż 7 sekund. Ta wersja nie jest sportowcem. Nie jest szybsza niż wygląda, ale jest ultra komfortowa. Nawet bardziej od komfortowego XC90. Na prądzie także pokona około 80 km. W trybie hybrydowym pali tyle co nic (mniej niż 7 l/100 km). Chociaż 2.0 w dieslu raczej nie będzie powodem do dumy i chwalenia się przed kolegami na piwie. Podobnie jak w Volvo. Pomijając osiągi, w GLE jest ciszej niż w XC90. Warto jednak wiedzieć, że za taki stan rzeczy w Mercedesie odpowiada opcjonalne i oczywiści dodatkowo płatne lepsze wygłuszenie kabiny. Tak, Mercedes może więcej, daje więcej, ale też każe sobie płacić więcej.
Zdjęcia Volvo XC90:


















Pół bańki
Oba modele kupisz za mniej niż 400 tys. zł. W takich biednych wersjach szału się nie spodziewaj. Oczekujesz szału? Szykuj co najmniej pół bańki. Za pół bańki dostaniesz mocno dopasione XC90. Za pół bańki dostaniesz także fajnego GLE, ale w Mercedesie możesz zdecydowanie bardziej zaszaleć. Ilość opcji oraz jakże bogaty konfigurator sprawia, że dojście do pułapu 600, 700 czy nawet 800 tys. zł staje się tylko kwestią czasu i ilością kliknięć. Ot premium pełną gębą rządzące się swoimi prawami.
Które z aut jest lepsze? Jeśli szukasz dużego SUV-a premium, wygodnego, przestronnego i prestiżowego, XC90 będzie dobrym wyborem. Wyborem, którego dokonasz dość szybko, ze względu na ograniczone lub jak wolisz mocniej sprecyzowane wersje. GLE oferuje dokładnie, to samo co XC90. No prawie (nie ma wersji 7-osobowej), ale GLE oferuje coś więcej. Zdecydowanie szersze możliwości indywidualizacji i personalizacji. Od jednostki napędowej po kolorystykę wnętrza. Czy wobec tego Mercedes jest lepszy? Tak. Praktycznie w niczym nie jest gorszy od Volvo, a większe możliwości konfiguracyjne stanowią przewagę nad szwedzkim autem.
Paweł Kaczor








Komentarze 1