Elektryczne dostawczaki nieśmiało starają się o uwagę. O ile osobowe samochody na prąd są już częstym widokiem na naszych drogach, o tyle użytkowe wozy stanowią margines. VW ID.Buzz to auto, o którym słyszało wielu. Maxus e-Deliver 5 to auto, o którym słyszało niewielu. Co je łączy? Elektryczny napęd oraz przeznaczenie. Co je dzieli? Cena… i nie tylko cena…
Zacznę z grubej rury. Maxus e-Deliver 5, jak na chińskie auto przystało jest tani. To auto kosztuje od 122 tys. zł netto bez jakiegokolwiek wsparcia od państwa. Jak ogarniesz dofinansowanie, to cena zejdzie poniżej 90 tys. zł netto. Volkswagen ID.Buzz w wydaniu Cargo kosztuje… 227 tys, zł. Tak, o ponad 100 tys. zł netto więcej od Maxusa! Tutaj nawet dofinansowania nie pomogą. Ok, ale może uśmiechnięty Buzz jest warty aż takiej ceny? Nie, nie jest. Sorry za spojler…
Podobne z zewnątrz
Przyznam wprost – ID.Buzz wygląda świetnie! To niesamowicie udane nawiązanie do kultowego już dziś niemieckiego „Ogórka”. Auto wzbudza olbrzymią sympatię i nawet w wydaniu Cargo, czyli typowego blaszaka zwraca na siebie uwagę.
Maxus nie chce być gorszy i nawet nieźle mu to wychodzi. Czasy, w których dostawczaki budziły swoim wyglądem emocje podobne do rysunku prostokąta wykonanego przez 8-latka już dawno minęły. Chiński blaszak także ochoczo się uśmiecha światłami do jazdy dziennej, a w dwukolorowym oklejeniu sprawia, że dzieciaki lgną do niego bardziej niż do Św. Mikołaja.


Mam tę moc!
Volkswagen jest dużo droższy. To już ustaliliśmy. Wobec tego powinien być dużo lepszy. Czy jest? Elektryczny silnik ma aż 286 KM. To o ponad 120 KM więcej od silnika e-Delivera 5 (Maxus ma 163 KM). Chińskie auto na pusto setkę robi w nieco ponad 10 sekund. Niemcy nie chwalą się tym parametrem ID.Buzza, ale można być pewnym, że osiągi znacznie mocniejszego auta będą znacznie lepsze. Jednak osiągi w blaszaku są tak samo istotne, jak możliwość zamówienia relingów dachowych do kabrioletu…
79 kWh – tyle energii zmagazynują akumulatory Volkswagena. 64 kWh – tyle energii zmagazynują akumulatory Maxusa. Różnica znaczna i zarazem znacząca, bo zasięg możliwy do pokonania na jednym ładowaniu jest naprawdę istotny. Nie tylko w autach użytkowych. W praktyce e-Deliver 5 pokona na jednym ładowaniu około 350 km, a ID.Buzz ponad 400 km. Plusem VW jest także możliwość ładowania z mocą 185 kW. Chińskie auto przyjmie tylko 75 kW. Oj słabo to wygląda.
Zdjęcia Maxus eDeliver 5:


















Nokaut!
Przewaga w zasięgu oraz mocy ładowania stara się jak może rekompensować wyższą cenę. Ale jeśli na tapet weźmiemy rzeczy naprawdę ważne w autach użytkowych okaże się, że VW dostanie lewym sierpowym i szybko się nie podniesie…
Ładowność e-Delivera 5 to 1200 kg. Ładowność ID.Buzza to około 750 kg. Paka Maxusa ma powierzchnię 6,6 metra sześciennego, a paka Volkswagena niespełna 4 metry sześcienne. Na dodatek, e-Deliver 5 oferowany jest w wersji wyższej, która powiększa wymienioną wcześniej wartość do ponad 7 metrów sześciennych! Nokaut, prawdziwy nokaut!
Zdjęcia Volkswagen ID.Buzz Cargo:












Jedynym, nazwijmy to użytkowym elementem, w którym Volkswagen jest lepszy od Maxusa są schowki w kabinie. I tutaj różnica na korzyść niemieckiego auta nie wynosi 12 do 10. Różnica jest miażdżąca, ponieważ Maxus praktycznie nie ma schowków w kabinie! Ma kieszenie w drzwiach, półkę pod dachem i dwa uchwyty na kubki. Tyle. Nie ma półki na telefon i nie ma schowka przed pasażerem! A mogło być tak pięknie…
Zaskoczeni?
W kategorii wrażeń, a raczej „wrażeń” z jazdy mamy remis. Oba auta jeżdżą jak elektryczne blaszaki. Zaskakująco szybko i zaskakująco przyjemnie. Chociaż tutaj większym przyjemniaczkiem jest Volkswagen (wspominałem już o większej mocy itp.). W kategorii obsługi znaczących różnic też nie ma. Oba modele stawiają na dotykowe ekrany i w obu modelach działają one sprawnie. Minus (dla obu aut) za praktycznie całkowite wyzbycie się fizycznych przycisków.


Przed zestawieniem obu modeli nie sądziłem, że wybór zwycięzcy będzie aż tak prosty. Różnica w cenach okazała się miażdżąca. Okazała się gwoździem do trumny ID.Buzza. Maxus e-Deliver 5 jest nie tylko o 100 tys. zł netto tańszy, ale w większości znaczących dla dostawczaków cech ma także znacznie więcej do zaoferowania. Tańszy, a może więcej? Niemożliwe, a jednak prawdziwe! I co z tego, że chiński? Zaskoczeni?
Paweł Kaczor







