Ford Mustang. Czy muszę dodawać coś więcej? Auto legenda, auto niepowtarzalne, auto ponadczasowe… Tak, wiem, to wszystko już słyszałeś. Nowy Mustang? To już nie to samo. Ekrany w środku, brak klimatu, wygląd jakiś taki dziwny… To też słyszałeś? To powiem ci, że nic słyszałeś, a ten, kto wygłasza takie frazy cierpi na kompleks małego… Ale nie uprzedzajmy faktów!
Czy się z tym zgadzasz czy nie Ford Mustang to auto legenda. Nie skręca? Jest tandetny? Trudno o egzemplarz, który nie miał bliskiego spotkania z drzewem? Być może. W każdym stereotypie jest kropla prawdy, ale Ford Mustang to… legenda. I koniec kropka! Nie zamierzam pisać historii na nowo. Nie będę odkrywał przed tobą Ameryki. O Mustangu napisano już chyba wszystko. A im większe bzdury pisano, tym bardziej się to niosło.
Kiedyś to było
Pierwszy Mustang to dziś podziwiany klasyk. Nikt się z niego nie śmieje, wszyscy winszują na jego widok, a ktoś, kto nim potrafi szybko jeździć ma spore umiejętności. Mustangi drugiej i trzeciej generacji praktycznie nie występują w polskiej przyrodzie więc nie będę pisał o czymś, czego nie widziałem nawet na youtubie. Czwarta odsłona Mustanga jest już u nas widoczna, ale nieco zapomniana. Nie robi wrażenia. Tzn. robi, ale większe nazwą niż wyglądem. Mustang mk. V to prawdziwy hit. Według wielu to amerykańska interpretacja BMW E36. Oczywiście gorsza (według wielu), chociaż też z gazem. Takich Mustangów jeździ u nas masa, kosztują tanio i zapewne co drugi miał jakąś mało pozytywną przygodę drogową. Ale… silnik V8 (były też V6), dźwięk, niepowtarzalny klimat i nieco kiczowate wnętrze robią swoje. Jeździłby niezależnie do tego, co sądzą inni zazdrośnicy.

Mustang mk6 był bardzo popularny
Przechodząc do czasów bardziej współczesnych, szósta odsłona Mustanga to także hit. To pierwszy Mustang, którego mogłeś kupić w Polskim salonie. Wejść, powiedzieć ”poproszę dwa” i wyjść, a raczej wyjechać. Z gwarancją, z zapłatą w PLN. A propos zapłaty. W momencie debiutu samochód kosztował tak mało, że przed chwile zastanawiano się, czy nie sprzedawać go w Żabce w wielopakach. Auto było hitem sprzedaży, wyglądało na 4-razy droższe i nadal miało V8 pod maską. Była też wersja z silnikiem R4. Moc się zgadzała (ponad 300 KM), ale dźwięk i ogólny klimat już nie do końca. Wszyscy, którzy kupili szóstego Mustanga mogli czuć się zwycięzcami. Chyba nigdy wcześniej i nigdy później nie było u nas auta, które jako nowe oferowało taką petardę emocji w cenie Toyoty Corolli Kombi (dobrze wyposażonej, ale nadal tylko Toyoty Corolli Kombi). I oto nadszedł dzień dzisiejszy – siódme wcielenie Mustanga jest już z nami!

Nowy Mustang – ten nieelektryczny!
Po Mustangu Mach-E, który z prawdziwym Mustangiem ma tyle samo wspólnego, co raper z muzyką klasyczną, los Mustanga (bez Mach-E) nie był taki oczywisty. Tym bardziej, że chore normy emisji spalin oraz inne fetysze unijnych celebrytów z Brukseli sprawiały, że jakikolwiek spalinowy silnik był niczym kiełkujący czosnek w krainie wampirów. Mustang z 1.0 R3 EcoBoost? Mustang na prąd? Wyobrażacie to sobie? Nie? Ja też nie. Na szczęście takiego rozwiązania nie wyobrażał sobie także Ford i zaserwował nam zupełnie nowego Mustanga z benzynowym V8! I to jakim V8! Bez hybrydy, bez turbo. Czysta, wolnossąca poezja i olbrzymi środkowy palec wymierzony we wszystkich tych, którzy przywiązują się do drzew, żeby ratować wiewiórki.
U nas, nowy Mustang nie oferowany jest z innym silnikiem. Dostępne jest tylko 5-litrowe benzynowe V8 o mocy ponad 450 KM. Cała moc rzucana jest na tył, w standardzie jest manualna (!!!) skrzynia biegów, a w obwodzie jest odmiana Dark Horse, która skręca lepiej niż przeterminowane jedzenie! Serio, nowy Mustang uwielbia zakręty! Uwielbia też sadzić boki. Uwielbia też drzeć japę! Nie wiem jak oni to zrobili. Ale nowy Mustang jest niczym… stary. Tylko lepszy!










Pieniądze to nie wszystko
To nadal nie jest auto dla idiotów. To nie jest spektakularnie precyzyjny wóz. Na torze znajdą się szybsi. Znajdą się także wolniejsi. Ale nowy Mustang to takie auto, jakiego wszyscy fani chcieli. Ford nie zepsuł tego modelu. Do wielu sprawdzonych składników nie dorzucił upiększaczy. Nowy Mustang to nadal auto, które daje potężnego kopa. Ekrany wewnątrz? Szybko o nich zapomnisz, gdy na wirtualnym prędkościomierzu ustawisz sobie widok cyferblatów klasyka z lat 60-tych, a Apple CarPlay ogarnie Ci Spotify oraz nawigację Google.
Nowy Mustang to już nie to samo? Nie będziesz moim kolegą jeśli tak twierdzisz. Nowy Mustang to niesamowicie skomponowana dalsza część niepowtarzalnej historii. Jak oni to zrobili w tym dziwnym świecie? Nie wiem! Ale nisko chylę czoła!
Paweł Kaczor
Zdjęcia Ford Mustang w różnych generacjach:














