Mercedes-Benz CLA to najmniejszy czterodrzwiowy Mercedes. Bazujący na klasie A model ma sportową i młodzieżową sylwetkę kusząc klientów już od kilkunastu lat. Do chwili obecnej powstały trzy generacje tego auta. Każdą z nich miałem okazje jeździć. Wnioski? CLA się nie zmienił. Zmieniła się… motoryzacja…
Model CLA poznaliśmy w 2013 roku. Mercedes w efektowny sposób mocno przemodelował linię dachu oraz tylną część nadwozia klasy A, dodał szczyptę sportowych akcentów (szyby bez ramek w drzwiach) i stworzył… baby CLS-a. Auto zostało świetnie przyjęte przez rynek. Druga generacja pojawiła się w oku 2019, a najnowsze, czyli trzecie wcielenie swój debiut zaliczyło w roku ubiegłym.
Ewolucja
Patrząc na nadwozie CLA śmiało można stwierdzić, że przez 13 lat rynkowego stażu Mercedes nie zdecydował się na rewolucje. Porównując pierwsza generacje z najnowszą nie widać drastycznych różnic. Nie widać koła wynalezionego na nowo. Sportowa bryła 4-drzwiowego coupe, które jest tak naprawdę sedanem ewoluowała, ale pomysł oraz ogólny zarys nie został odwrócony do góry nogami. Ciekawym akcentem są bezramkowe szyby, które nadal występują w CLA, chociaż biorąc pod uwagę stylistyczne detale, w najnowszej generacji Mercedes poszedł o krok dalej. Światła do jazdy dziennej oraz tylne lampy główne mają kształt gwiazdy Mercedesa. Dziesiątki małych gwiazd Mercedesa znajdziemy także na grillu. Przesada czy dumna demonstracja swojego rodowodu? To już oceńcie sami.



Zgodnie z panującymi trendami auto rosło z generacji na generację. Najnowsze CLA jest dłuższe od pierwowzoru o niespełna 10 cm. Warto także dodać, że odmiana shooting brake będąca efektownie narysowanym kombi dostępna była zarówno w pierwszej, jak i drugiej generacji i dostępna jest także w najnowszej odsłonie tego modelu.
Rewolucja
O ile zmiany w stylistyce zewnętrznej, jakie zaszły na przestrzeni kilkunastu lat można nazwać ewolucją o tyle zmiany, jakie miały miejsce we wnętrzu są prawdziwą rewolucją.
Zdjęcia Mercedes CLA pierwszej generacji:





















Pierwsza odsłona CLA debiutowała w czasach, w których motoryzacja była w miarę analogowa. Analogowe zegary, fizyczne przyciski, pokrętła, niewielki poziom skomplikowania i ekran od systemu multimedialnego, który był niejako dodatkiem, a nie centrum do sterowania wszechświatem. Z dzisiejszej perspektywy wygląda to staroświecko i może nawet… dziwnie, ale znam wiele osób (sam do nich należę), dla których takie rozplanowanie deski oraz obsługa są miłym wspomnieniem.
Druga generacja CLA zdecydowanie mocniej stawiała na multimedialność. Pojawiły się wirtualne zgary, rozbudowane multimedia MBUX, obsługa głosowa oraz cała masa LED-ów, które rozświetlały wnętrze bardziej niż niejeden klub nocnym na wsi. Było efektownie, miejscami nawet przaśnie, ale po kilku dniach obcowania z autem ciężko było się do czegokolwiek przyczepić.
Najnowsze wcielenie CLA idzie jeszcze dalej w dziedzinie multimedialności. Na desce rozdzielczej przypominającej stoisko z telewizorami w sklepie RTV mogą być aż trzy wyświetlacze. Wirtualne zegary nikogo już nie dziwią, centralny ekran także nie zaskakuje, ale dodatkowy wyświetlacz przed pasażerem nawet w 2026 roku nie jest czymś oczywistym. Samochód stał się multimedialnym centrum rozrywki oraz idealnym miejsce na… home office. Zoom, Teamsy czy Angry Birds? Żaden problem. Wystarczy pobrać odpowiednią aplikację ze sklepu i można korzystać! Oczywiście nie podczas jazdy!



Coś za coś
Mercedes to premium. Bez dwóch zdań. CLA pomimo tego, że jest jednym z najniżej pozycjonowanych Mercedesów także jest premium. Poziomu klasy S czy nawet klasy E nie ma co we wnętrzu oczekiwać, ale plastiki czy też miękkie tworzywa były i nadal są naprawdę dobrej jakości. Nie czuć oszczędności, nie czuć budżetu, który był siedem razy zmieniany in minus. Było dobrze i jest dobrze.
Było i jest… niezbyt praktycznie. Efektownie opadająca linia dachu nadawała sportowego wyglądu, ale zabierała cenne centymetry nad głową. CLA był i jest autem 5-osobowym, ale tylna kanapa zdecydowanie nie była sprzymierzeńcem osób o wzroście powyżej 180 cm. Bagażnik? Grubo ponad 400 litrów. W zależności od wersji. W sumie ok, ale niezbyt duży otwór załadunkowy nie ułatwiał pakowania dużych przedmiotów.
Zdjęcia Mercedes CLA drugiej generacji:






















Do wyboru, do koloru
Skupmy się teraz na jednostkach napędowych. A tutaj wybór w CLA zawsze był duży. Pierwsza odsłona oferowała zarówno silniki benzynowe, jak i silniki diesla. Zarówno takie o niezbyt wygórowanej pojemności (1.6 l), jak i o pojemności (diesel 2.2 l), o którą dziś nikt nie ośmieli się nawet zapytać. Zakres mocy? Od 109 KM w podstawowym ropniaku po 381 KM w topowym AMG. Tak, pełnoprawne AMG oznaczone kodem 45 w CLA dostępne było już od pierwszej generacji.
Pod maską drugiej odsłony opisywanego modelu także mógł pracować silnik benzynowy lub wysokoprężny. Zupełną nowością były turbodoładowane silniki 1.3 l R4 tworzone przy bliskiej współpracy z Renault. AMG? Także dostępne, oferujące w topowej wersji 45 4Matic+ aż 421 KM! W drugiej generacji CLA zadebiutowała hybryda oznaczona kodem 250e.



Jakie zmiany w układzie napędowym przyniósł ze sobą debiut trzeciej generacji opisywanego modelu? Silnik diesla zniknął z oferty. Pojawiła się za to po raz pierwszy wersja elektryczna. A raczej wersje elektryczne oferujące kilka poziomów mocy. Odmiany spalinowe nadal są dostępne, ale niezależnie od wersji pod ich maskami zawsze pracuje 1,5-litrowy turbodoładowany silnik wsparty przez technologię hybrydową. AMG? Póki co takiej odmiany nie ma. Ale będzie… elektryczna…
Nowe trendy
Jak jeździ CLA? Pierwsza i druga generacja są bardzo wdzięcznymi do prowadzenia autami. W zależności od wersji auto potrafi być szybkie, bardzo szybkie i dzikie (AMG) lub bardzo oszczędne (wersje z dieslem). Prowadzenie nie jest przesadnie angażujące (nie dotyczy wersji AMG) chociażby ze względu na przedni napęd (lub 4Matic z dołączanym tyłem). Samochód ma wyczuwalną nutkę sportowca, ale jest to nutka a nie cała melodia.
Zdjęcia Mercedes CLA trzeciej generacji:




















W najnowszym wcieleniu odczucia są bardzo podobne, ale mocno przyćmione przez bardzo rozbudowany system multimedialny. Nowe CLA także jeździ bardzo przyjemnie (szczególnie w odmianie 220 4Matic – najmocniejszej spalinowej), ale odnoszę wrażenie, że ta przyjemność z jazdy i ogólne zainteresowanie „jak się tym jeździ?” przegrywa z Zoomem, Spotify czy Angry Birds dostępnymi z poziomu systemu multimedialnego. Może się mylę, a może po prostu jestem już za stary. Tak czy inaczej Mercedes CLA ewoluował. Najnowsze wcielenie na pierwszy rzut oka nie zmieniło się diametralnie na tle pierwowzoru. Wystarczy jednak wsiąść do tego samochodu, odpalić silnik, obudzić do życia wszystkie systemy, aby przekonać, jak bardzo zmieniło się nie tylko CLA, ale całe trendy w motoryzacji…
Paweł Kaczor







