Kia Sportage oraz Mazda CX-5. Dwa absolutne bestsellery. Auta lubiane, auta doceniane i auta bardzo chętnie kupowane. Nie tylko w naszym kraju. Sportage w zeszłym roku przeszedł mocne odświeżenie, a Mazda zaprezentowała zupełnie nową generację CX-5. Zestawmy te auta razem i zobaczymy, który zawodnik ma więcej atutów.
O wadze niniejszego porównania niech świadczy fakt, że Sportage to najlepiej sprzedający się model Kia. CX-5? Jej najnowsze wcielenie, zupełnie w ciemno zamówiło blisko 3000 Polaków! Jest grubo prawda?
Mogą się podobać
Nowa CX-5 na pierwszy rzut oka nie wygląda, jakby była zupełnie nowym modelem. Ot, dobrze znane kształty, lekko naciągnięte zmarszczki oraz równie znany i kochany wręcz kolor Soul Red Crystal. Z jednej strony nowe auto wygląda, jak stare po liftingu, ale z drugiej… pokażcie mi kogoś, komu CX-5 się nie podoba. Niezależnie od generacji. Nie znajdziecie takich osób!


Sportage prezentuje nieco inny styl. Bardziej kanciasty, ale także wpadający w oko. Po ostatnich zmianach samochód zyskał zupełnie nowe lampy do jazdy dziennej, delikatnie przypudrowane zderzaki oraz nowe barwy lakieru. Ot, kosmetyka typowa dla liftingów.
Ważniejszą informacją jest fakt, że niepozornie odmieniona Mazda urosła aż o ponad 11 cm względem poprzednika. Nowy model mierzy teraz 4690 mm długości, co jest wartością aż o 15 cm większą od Kii.


To czuć
Większe gabaryty zewnętrzne przekładają się na większą przestrzeń w kabinie. W drugim rzędzie CX-5 jest wręcz przepastnie. Miejsca jest tyle, co w… dużych Skodach. W Sportage raczej nikt także nie powinien narzekać, ale różnica w ilości miejsca na nogi, kolana i stopy względem Mazdy jest więcej niż zauważalna.
Nieco mniejszą różnicę widać w bagażnikach. 583 litry ma kufer CX-5. Kufer Sportage od 540 do nawet 591 litrów. W zależności od wersji napędowej. Ale do napędów jeszcze wrócę.
Zdjęcia Kia Sportage:
























(Nie)miłe zaskoczenie?
Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze stawiałem Mazdy nieco wyżej od całej armii marek aut dla ludu. Dlaczego? Chociażby ze względu na wykończenie wnętrza. Japońskie auta były gdzieś w połowie drogi między samochodami marek popularnych a premium. Niestety to już przeszłość. Jakość elementów w kabinie nowej CX-5 jest… normalna. Bardziej kojarzy się Fordem i Kią niż z Volvo. Czuć lekki zjazd i wyrównanie do… Sportage. Jednak jakość materiałów we wnętrzu CX-5 to nie jedyne zaskoczenie.
Projekt deski rozdzielczej nowej Mazdy zrywa ze wszystkim, z czym kojarzyły się do tej pory Mazdy. Fizycznych przycisków i wielokierunkowego pokrętła nie ma. Zamiast nich jest olbrzymi, ponad 15-calowy (w topowych wersjach) tablet do sterowania absolutnie wszystkim. Chociaż tak szczerze muszę przyznać, że same multimedia biją na głowę te zastosowane w poprzedniku. Ok, może to wszystko „nie wygląda”, ale ilość opcji, nowoczesność oraz responsywność samego ekranu stoją na dobrym poziomie. Przyczepić się jedynie mogę do niewielkich ikonek od klimatyzacji, w które po prostu trudno trafić podczas jazdy. Przeczepić się też mogę do wirtualnych zegarów, które wyglądają, jakby rysował je ktoś, kto albo nie ma za grosz fantazji albo nigdy nie widział analogowych zegarów w jakimkolwiek aucie.


Stara szkoła
Kia robi to lepiej. Co prawda we wnętrzu Sportage także znajdziemy duży wyświetlacz (a nawet trzy), ale znajdziemy tam także fizyczne, logiczne, praktyczne przyciski i pokrętła. Na dodatek, wirtualne zegary mają fajny, analogowy motyw graficzny. Może to detal, ale mnie to kupuje.
Obsługa Kii wymaga mniejszego przyzwyczajenie, ale przede wszystkim mniej dekoncentruje. Połączenie nowoczesności ze starą szkołą jest chyba najlepszym rozwiązaniem. Tak to powinno wyglądać w każdej marce!


Jeden przeciw wszystkim
Zaglądając pod maski obu aut można się zdziwić. Nowa CX-5 nadal jest oferowana z wolnossącym, 2,5-litrowym benzynowym silnikiem z rodziny Skyactiv. W ofercie jest napęd FWD oraz AWD. Jest także klasyczny, 6-biegowy automat Aisin. Brzmi nieźle prawda? Jednak maksymalna moc wspomnianej jednostki napędowej wynosi 141 KM. W 2026 roku, w SUV-ie takie cyferki nie robią żadnego wrażenia. Zrozumiałbym jeszcze sytuację, w której jest to podstawowy i najsłabszy silnik/wariant. Ale innej opcji w nowej CX-5 przynajmniej na chwilę obecną po prostu nie ma!
Najsłabszy wariant Sportage oferuje więcej mocy (150 KM) niż jedyny wariant CX-5. Chociaż sama moc jest generowana przez mniejszy niż w Maździe silnik wyposażony w turbosprężarkę. Tak naprawdę pod maskę SUV-a Kii trafia tylko 1.6 T-GDI. Jednak ta jednostka występuje nie tylko w kilku wariantach mocy (150 lub 180 KM), ale także w wersji hybrydowej (239 KM) oraz jako składnik hybrydy plug-in (288 KM). Podobnie jak w Maździe w ofercie są przedni napęd oraz napęd obu osi oraz manualne i automatyczne skrzynie biegów (w Kii dwusprzęgłowe DCT).


Tylko spokojnie
Jazda za kierownicą nowej CX-5 jest… spokojna. Osiągi nie są rewelacyjne (ponad 10 sekund od 0 do 100 km/h), ale i samo auto nie zachęca do wariactw. Chciałoby się więcej. Tym bardziej, że zawieszenie oraz układ kierowniczy są typowo „mazdowskie”. Gdyby ten samochód miał ze 100 KM mocy więcej, w zawieszeniu oraz układzie kierowniczym nie trzeba by było niczego zmieniać.
Spalanie? Około 8 l/100 km. Wynik niby ok, ale z drugiej strony, auta konkurencji o wyższej mocy nie spalą więcej. Dobrym przykładem tego twierdzenia jest 180-konna Kia Sportage.
Zdjęcia Mazda CX-5:


















Normalnie
Koreańskiemu SUV-owi także daleko do sportowca. To typowo rodzinne auto. Jednak osiągi są wyczuwalnie lepsze niż w przypadku Mazdy. Sam sposób oddawania mocy przez turbodoładowany silnik daje subiektywne odczucia zdecydowanie większej dynamiki. A spalanie? Podobne jak w Maździe.
Kia sprawia jednak wrażenie auta bardziej wygodnego i… nudnego. Mazda, gdyby miała więcej mocy, to dawała by się porwać. Sportage raczej nie. Jest wygodnie, lekko i w sumie dokładnie tak, jak oczekują klienci tego modelu. Jest normalnie. Krótko na temat wyciszenia, które w Kii jest lepsze. W Maździe mocno słychać pracę silnika, który na dodatek będzie często wkręcany na wysokie obroty nie tylko podczas wyprzedzania, ale także przy próbie jakiejkolwiek dynamicznej jazdy.


Ceny
Nowa CX-5 startuje z poziomu 139 900 zł. To zaskakująco niska cena, jak na Mazdę. Sportage jest wyjściowo o 10 000 zł tańsza. Jednak w obu przypadkach podstawowe wersje oferuję jedynie niezbędne minimum. Odmiany lepiej wyposażone kosztują 160 000 – 170 000 zł. Jednak cennik Mazdy szybciej się kończy (okolice 190 000 zł). Wynika to jednak z faktu, że droższe, łamiące barierę 200 000 zł wersje Sportage są hybrydami plug-in, których ceny zawsze są (naj)wyższe.
Które z tych aut jest lepsze? To nie jest łatwe pytanie. Mazda oferuje zdecydowanie więcej przestrzeni w kabinie. Ale to jest chyba jedyna wyraźna przewaga japońskiego samochodu nad koreańskim. Z drugiej strony, Kia wyraźnie przewyższa Mazdę osiągami oraz szerokim wachlarzem układów napędowych. W każdej innej kategorii pada remis lub wskazanie konkretnego zwycięzcy mocno zależy od indywidualnych preferencji. Co wybrać? Ja biorę wygląd Mazdy, z multimediami, obsługą i silnikiem Kii oraz przestronnością CX-5. Tak, wiem, taki miks niestety nie istnieje…
Paweł Kaczor







