Wszyscy dziś chcą SUV-y. Wszyscy dziś chcą crossovery. Kompakty? Ten segment jeszcze jakoś się trzyma, ale pełny jest wiekowych graczy. Tymczasem Kia pokazuje zupełnie nowe kompaktowe kombi! Model K4 celuje m. in. w klientów, którzy do tej pory zapatrzeni byli w VW Golfa Varianta!
Na początek, słowa uznania. Słowa uznania zarówno dla Volkswagena, jak i dla Kii. O co chodzi? Pomimo olbrzymiego parcia na auta elektryczne, zarówno niemiecki, jak i koreański koncern nie skupia się tylko na wciskaniu na siłę klientom aut zasilanych prądem. Ok, elektryczne modele znajdziemy zarówno w gamie VW, jak i Kii, ale w gamie znajdziemy także dużą ilość spalinówek. Golf Variant oraz K4 kombi nie występują w wersji na prąd. I… bardzo dobrze.
Nuda vs. ekstrawagancja
Golf, to Golf. Nawet w kombi. Auto znane, nie wiem czy lubiane, ale totalne przezroczyste. Ok, pakiet R-Line dodaje trochę uroku, ale kompaktowy Volkswagen wygląda tak, jak… wygląda.


K4 w wydaniu kombi to totalna nowość. Stylistycznie nie jest to tylko powiew świeżości, ale prawdziwy huragan zmian. Auto zastępuje jakże lubianego u nas Ceed`a i totalnie zrywa z gładkimi i płynnymi liniami. Nowa Kia wygląda efektownie i zdecydowanie mocniej przykuwa wzrok od Golfa. Chociaż może to kwestia nowości… Najnowsze wcielenie Golfa jest z nami od 2019 roku więc zdążyło się już opatrzeć.
Nowe vs. konserwatywne
Pomimo tego, że Golf ma znacznie dłuższy rynkowy staż, zasiadając za jego kierownicą czułem się, jak w aucie… nowszym od Kii. Wszystko za sprawą gigantycznego tabletu na desce rozdzielczej. Tabletu, za pomocą którego sterujemy absolutnie wszystkim. No dobra, prawie wszystkim. Obsługa jest w sumie ok, trzeba do niej przywyknąć, kontrast i sam wyświetlacz nie dają powodów do narzekań, podobnie jak szybkość działania. Ale brakuje jednak fizycznych przycisków chociażby do obsług klimatyzacji (są jedynie dotykowe suwaki).
Zdjęcia Kia K4 Kombi:











Kia także ma dotykowy ekran od multimediów. Jednak znacznie mniejszy i połączony z wirtualnymi zegarami. Jednak K4 ma także fizyczne przyciski nie tylko od klimatyzacji, ale także od wywoływania podstawowych funkcji. Takie rozwiązanie może i jest nieco staroświeckie, ale jakże praktyczne. Punkt dla Kii. Chociaż… za ekran wyświetlający ustawienia tejże klimatyzacji należałoby odjąć ten punkt. Dlaczego? Ponieważ ów ekran jest niemalże całkowicie zasłonięty przez kierownicę.
Kombi to kombi
Bagażniki. Od tego powinienem zacząć. Przecież kombi kupuje się dla bagażnika właśnie. Kia połknie 604 litry. Pod podwójną podłoga ma praktyczny organizer na mniejsze przedmioty, który to organizer może jednak przeszkadzać w momencie chęci przewiezienia złożonej meblościanki.
Golf Variant ma nieco lepsze cyferki. Z naciskiem na „nieco”. 611 litrów pojemności to zacny wynik. Lepszy od Kii, ale tylko o 7 litrów lepszy. Tak, czy inaczej oba modele to prawdziwe kombi. Praktyczne, pojemne i przestronne.
Zdjęcia Volkswagen Golf Variant:





















A propos przestronności, to wspomnę jeszcze o tylnych kanapach. W Golfie jest tam dużo miejsca (i może być 3 strefa klimatyzacji), a w K4 jest tam bardzo dużo miejsca (nie ma 3 strefy klimatyzacji).
Mniejszy lub większy wybór
Co pod maską? Kia oferuje tylko benzyny. Podstawa to 1.0 l T-GDI o mocy 115 KM, a wersja lepsza i mocniejsza to 1.6 l T-GDI o mocy 150 lub 180 KM. Dodam, że 1.0 jest tylko z manualem, a 1.6 l tylko z dwusprzęgłowym, 7-biegowym DCT. Nieco później do oferty dołączy hybryda.
Golfa daje większy wybór. Bazą jest silnik 1.5 l TSI o mocy 116 KM oraz… diesel (tak, diesel), 2.0 l TDI o takiej samej mocy. Wyżej w hierarchii znajdują się takie same silniki, ale legitymujące się mocą 150 KM. Totalną abstrakcją i zarazem policzkiem w stronę Kii jest 333-konna wersja R będąca hot kombi.


Jak one jeżdżą?
Golf, to Golf. Już to pisałem. Auto jest bardzo przewidywalne w prowadzeniu, bardzo neutralne i totalnie nie zaskakujące. Można narzekać na multimedia w dotyku, można narzekać na brak stylistycznego charakteru, ale jeśli chodzi o napęd, to wszystko się tutaj zgadza. Co prawda podstawowe silniki służą jedynie do mozolnego przemieszczania się z punktu A do punktu B, ale 150-konne TSI czy też eTSI (miękka hybryda) to złoty środek. Niemieckie kombi z takim silnikiem jeździ przyjemnie (mniej niż 9 sekund do 100 km/h) i pali 7 l/100 km. Da się mniej, ale trzeba się bardziej postarać.
Podstawowa K4 z 1-litrowym silnikiem także służy tylko do mozolnego przemieszczania się z punktu A do punktu B. Ale odmiany z 1.6 T-GDI są znacznie żwawsze i znacznie bardziej rozsądne. Jedyne, ale za to dość duże „ale” mam do działania przekładni DCT. Automatyczna skrzynia biegów w K4 ma dużego laga. Reaguje z wyraźnym opóźnieniem. DSG w Golfie nie zna tego zjawiska.


Cena
Podstawowa K4 w kombi kosztuje 115 tys. zł. Ale ze względu na 1-litrowy silnik zdecydowanie lepiej jest wybrać odmianę z mocniejszą i większą jednostką. Cena takiej wersji zaczyna się od około 124 tys. zł. Golf jest tańszy. W totalnej biedzie zaczyna się od około 108 tys. zł, a odmiany mocniejsze i bardziej rozsądne kosztują ponad 120 tys. zł. Różnice niewielkie, ale na korzyść niemieckiego samochodu.
Sumując wszystkie plusy i minusy, które przeważają na korzyść któregoś z prezentowanych modeli okazuje się, że… trudno wskazać zwycięzcę. Golf pomimo 7 lat na karku nadal nieźle się trzyma. Nadal się broni. Kia mocno napiera. K4 kombi m także szereg plusów oraz jednego asa w rękawie. K4 jest nowa, wygląda lepiej (kwestia gustu) i stara się zaburzyć status quo panujące w nieco zakurzonym segmencie kompaktowych kombi. Czy jej się to uda? Floty już zacierają ręce. Ale pożyjemy, zobaczymy…
Paweł Kaczor







