Crossovery i SUV-y. Czy ktokolwiek kupuje jeszcze inne auta? Chyba nie… Suzuki S-Cross oraz Honda HR-V. Dwa… crossovery (a jakże!) z Japonii. Dwa auta, które choć nowe, to mocno przywiązane do klasyki. Który samuraj jest ciekawszy? Który robi lepsze wrażenie? Oto odpowiedź!
Najnowsze Suzuki S-Cross to następca modelu SX4 (fajny, mały, podniesiony hatchback tworzony przy współpracy z Fiatem) oraz SX4 S-Cross (fajny, nie taki mały hatchback tworzony bez współpracy z Fiatem). Aktualne wcielenie S-Crossa (już bez SX4 w nazwie) oferowane jest od 2021 roku.
Nowa Honda HR-V to następca modelu… HR-V. Pierwsze wcielenie tego auta prześcignęło swoją epokę (crossover, który pojawił się zbyt wcześnie), a drugie było tak nudne, że na jego widok ziewali prawie wszyscy. Trzecie, najnowsze wcielenie Hondy HR-V wygląda…


Jeden kraj, dwa style
Styliści Hondy więcej zarabiają. Po czym wnoszę? Po tym, że to auto jakoś wygląda. Nie chodzi o to, czy jest ładne czy brzydkie. Jest dość ciekawe i ma kilka detali na nadwoziu. Mocno wyeksponowany grill polakierowany jest w kolor karoserii (to niezbyt częsta zagrywka). Tylne lampy z LED-ową listwą to krzyk mody nie tylko u chińskich producentów. Klamka ukryta w słupku C oraz seksownie opadająca linia dachu tylko potęgują wrażenie, że HR-V nie chce być jak wszystko inne.
Nadwozie S-Crossa nie ma się za bardzo czym pochwalić. Auto nie jest brzydkie, ale nie jest też ładne. Ono po prostu… jest. Gdyby 5-latek miał narysować samochód, narysowałby albo coś, co bardziej przypomina krowę albo S-Crossa. Ah, zapomniałbym o tylnych światłach. S-Cross ma z tyłu tak zwane ”Lexus looki”. Serio.


Analogowa klasyka we wnętrzu
Na wstępie wspomniałem coś o klasyce. Wystarczy zasiąść w kabinach obu prezentowanych aut, aby poczuć to, o czym piszę. We wnętrzu zarówno S-Crossa, jak i HR-V nie czujemy się jak w sklepie z telewizorami. Ok, oba modele mają przyczepione do deski dotykowe wyświetlacze (obsługują smartfonowe standardy i więcej od nich nie oczekuj), ale oprócz tego elementu, oba modele mają także tonę fizycznych pokręteł, guzików, a nawet analogowe zegary!
W tej analogowej klasyce prym wiedzie Suzuki. Pokrętła od klimatyzacji, toporne przyciski od podgrzewania foteli, a nawet plastikowe ”dynksy” służące do obsługi komputera pokładowego. Zegary? Analogowe! Wirtualnych cyferblatów nie ma nawet w opcji!
Zdjęcia Honda HR-V:















Honda także ma oddzielny, fizyczny panel klimatyzacji. Ma pokrętła, przyciski i częściowo analogowe zegary (prędkościomierz jest analogowy, a cała reszta cyfrowa). Jednak wnętrze Hondy sprawia ciut nowsze wrażenie. Chociaż i jednemu i drugiemu autu trzeba przyznać, że obsługa pokładowych instrumentów jest bajecznie prosta i intuicyjna, czego nie można powiedzieć o nowych produktach tak uznanych marek jak Mercedes czy BMW!
Segment B+
Zarówno Honda HR-V, jak i Suzuki S-Cross plasują się w segmencie B+ Crossover. Z jednej strony są za duże, żeby wpadały w ramy segmentu B, a z drugiej trochę im brakuje, aby stawiać je na równi z autami segmentu C. HR-V mierzy 4355 mm długości. S-Cross 4300 mm. Rozstaw osi Hondy wynosi 2610 mm. Rozstaw osi Suzuki 2600 mm. Tak zbliżone dane mogłyby sugerować podobną przestrzeń w kabinie i podobne bagażniki. Tymczasem…


Ilości miejsca z przodu nie oceniam. Tutaj w każdym aucie (pomijając jakieś sportowe wydmuszki) jest dobrze. Bardziej miarodajna jest ilość miejsca na kanapie. I tutaj Honda bije na głowę nie tylko Suzuki, ale większość konkurentów. Przestrzeń dla pasażerów siedzących z tyłu HR-V jest aż za duża. Miejsca na nogi jest w brud! Niczym w limuzynie! W S-Crossie też nie jest ciasno. Ale na tle Hondy to ”nie jest ciasno” nabiera zupełnie nowego znaczenia. Na domiar złego (dla Suzuki) osoby siedzące z tyłu HR-V mają do dyspozycji cztery uchwyty na kubki (dwa w podłokietniku, po jednym w drzwiach), dwa złącza USB-C i dwie kratki nawiewów. W S-Crossie z tyłu nie ma ani nawiewów, ani portów USB. Lipa…
Suzuki stara się odegrać na swoim rywalu pojemnością bagażnika. 430 litrów versus 335 litrów wygląda na godny rewanż. Ale… HR-V ma sprytne (magiczne) tylne siedzenia, które pozwalają na uniesienie do pionu siedziska i wygospodarowanie bardzo praktycznej przestrzeni ładunkowej. Jakby tego było mało, te 430 litrów w S-Cross dostępne jest w wersji, która nie jest hybrydą. Hybryda połknie tylko 293 litry bagażu! Taki tam mały haczyk…


Hybrydy na topie
A propos hybryd. Honda HR-V oferowana jest tylko i wyłącznie w wersji hybrydowej. Układ napędowy jest jeden, wyboru nie ma, opcji nie ma, więc albo się decydujesz albo spadaj! Suzuki daje wybór. Podstawową odmianą jest wersja z turbodoładowanym silnikiem 1.4 BoosterJet. Wersją dla oszczędnych jest hybryda. W teorii bardzo podobna do tej w Hondzie.
Oba auta w wersjach hybrydowych mają wolnossący benzynowy silnik 1.5 tworzący tandem z silnikiem elektrycznym. I… na tym podobieństwa się kończą. Honda oferuje tylko przedni napęd. Suzuki możesz mieć z napędem 4×4. Honda ma 131 KM. Suzuki 116 KM. Honda nie ma skrzyni biegów. Tzn. ma coś na wzór bezstopniowej przekładni. Suzuki ma zautomatyzowaną przekładnie z sześcioma przełożeniami. HR-V setkę robi w około 10,5 sekundy. Hybrydowe Suzuki w ponad 13 sekund…


Odczucia z jazdy
Mogłoby się wydawać, że większość nowych samochodów o podobnym charakterze (czyt. bez charakteru) jeździ bardzo podobnie. Tymczasem odczucia z jazdy dwoma bohaterami tego porównania są różne. Zaskakująco różne.
Hybrydowy S-Cross to auto dla bardzo cierpliwych i spokojnych kierowców (nie to, żeby HR-V była dla niecierpliwych i niespokojnych, ale o tym za chwilę). Samochód leniwie nabiera prędkości, a zautomatyzowana przekładnia przed każdą zmianą przełożenia zdaje się zadawać pytanie ”czy aby na pewno powinnam już to zrobić?”. W mieście to nie przeszkadza. Jest spokojnie, płynnie i zgodnie z przepisami. Ale… hybrydowy S-Cross ma tryb ECO. Nic nadzwyczajnego prawda? Jednak jeśli nie aktywujesz trybu ECO, nie poznasz, że auto, którym jedziesz jest hybrydą. Dopiero po włączeniu tej opcji spalinowy silnik gaśnie podczas postoju, a samochód czasami potrafi poruszać się tylko i wyłącznie na prądzie. W standardowym trybie nie ma na to szans! Spalanie? Poniżej 6 litrów w mieście i poniżej 8 litrów na autostradzie. Tu jest nieźle.
Zdjęcia Suzuki S-Cross:













HR-V nie zna magicznych sztuczek (poza tylną kanapą). Hybrydowy układ napędowy działa zawsze tak samo, niezależnie od tego, czy jedziemy w trybie ECON, normalnym czy sportowym (różnice są, ale niewielkie). Jednak HR-V w większości przypadków stara się poruszać na silniku elektrycznym. Silnik spalinowy, nawet jeśli wkroczy do akcji, to po to, aby generować prąd dla elektryka. Taka zagrywka sprawia, że HR-V jest nie tylko żwawsza, ale i mniej pali. Poniżej 5 litrów w mieście i okolice 7 litrów na autostradzie. Są też minusy. Przy jeździe z większymi prędkościami spalinowy silnik napędza także koła. Przy bardziej dynamicznej jedzie, spalinowy silnik także napędza koła. Czyni to w sposób delikatnie mówiąc słyszalny. W kabinie robi się głośno, a wrażenie utrzymywania silnika na wysokich obrotach starają się zniwelować wirtualne przełożenia. W praktyce… napęd żadnego z aut nie jest ideałem. Chyba, że za priorytet bierzemy ekonomię jazdy w mieście. W takiej sytuacji Honda wypada lepiej, ale Suzuki także się nie poddaje.
Ile to kosztuje?
Powiem wprost. Jest drogo. To nie są auta, których ceny zaczynają się od wartości 5-cyfrowych. Na rynku znajdziecie pełno dużo tańszych crossoverów.
HR-V kosztuje od 126 tys. zł do 156 tys. zł. Różnica w cenie obejmuje tylko wyposażenie. Układ napędowy zawsze jest taki sam. S-Cross kosztuje podobne pieniądze. Od 121 tys. zł do 153 tys. zł. Ale tutaj wersja napędowa także wpływa na cenę. Na dodatek, hybrydowa odmiana już wkrótce… zniknie z cennika.


Oba samochody są inne. Nie tylko inne od siebie, ale także inne od większości nowych crossoverów. Są klasyczne i raczej nie starają się za wszelką cenę wybić na pierwszy plan. I w tym tkwi ich siła. Nie są ideałami, ale bardzo dobrze wywiązują się z zadania… bycia samochodem. Niczego nie udają. Są proste i klasyczne. Ale nadążają za współczesnymi standardami. Oba modele, obie marki moją swoich wiernych fanów. To niszowe propozycje (efekt wow w stosunku do ceny nie jest najlepszy). Które z nich jest lepsze? HR-V to subiektywnie i obiektywnie najlepsze auto w klasie. S-Cross? Tutaj aż tak odważny w ocenie nie będę.
Paweł Kaczor







